logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

„Amoris laetitia” – co powiedział i czego nie powiedział Franciszek

Wtorek, 31 stycznia 2017 (18:20)

Mimo że od ogłoszenia przez Papieża Franciszka adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” upłynęło już ponad dziesięć miesięcy, niektóre sformułowania rozdziału VIII tego dokumentu nie przestają być przedmiotem ożywionej dyskusji. Krąg zabierających w niej głos systematycznie się powiększa, a języczkiem u wagi pozostaje niezmiennie kwestia Komunii św. dla małżonków rozwiedzionych (po ślubie kanonicznym) i żyjących w nowych związkach (tzw. nieregularnych).

Raz po raz pojawiają się bardziej lub mniej oficjalne wypowiedzi kardynałów i biskupów występujących tak pojedynczo, jak i zespołowo; niekiedy przybierają formę instrukcji czy dokumentów tzw. wykonawczych.

Dziwić może, a jeszcze bardziej niepokoić to, że podczas gdy jedne z tych enuncjacji przyjmują interpretację, w myśl której adhortacja papieska otwiera wymienionej kategorii małżonków drogę do Eucharystii, inne zmierzają w kierunku zupełnie przeciwnym.

Zwięzłe (oparte jedynie na kilku przykładach) ukazanie przeciwstawnych sobie interpretacji w naturalny sposób skłoni do postawienia pytania o źródło tego zjawiska, a następnie do ustosunkowania się do owej kontrowersji.

Dwa nurty interpretacyjne

Gdy chodzi o opinię, w myśl której dokument papieski pozwala na Komunię św. małżonków trwających w związkach „nieregularnych”, to jej rzecznikami okazali się m.in. biskupi regionu duszpasterskiego Buenos Aires. W dokumencie z 5 IX 2016 r. (spotkał się z uznaniem Franciszka) wprawdzie zwracają uwagę, by mówić nie o ,,zgodzie„ na dostęp tychże małżonków do sakramentów, lecz raczej o ,,procesie rozeznawania”, to jednak nie są konsekwentni. W p. 6 stwierdzają bowiem, że gdy w niektórych okolicznościach opcja wstrzemięźliwości seksualnej, którą należy doradzać, może nie być faktycznie wykonalna, to „jeśli dochodzi się do rozpoznania, że w konkretnym przypadku istnieją ograniczenia, które zmniejszają odpowiedzialność i winę (por. nn. 301-302), szczególnie jeśli bierze się pod uwagę dobro dzieci z nowego związku, ”Amoris laetitia„ otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów: pojednania i Eucharystii (por. przypisy 336 i 351)”.

W podobnym duchu sformułowany został list arcybiskupa Sokratesa Villegasa, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Filipin, z 14 IV 2016 r., wystosowany w imieniu tamtejszych biskupów do wiernych tego kraju. Czytamy w nim, że Ojciec Święty „wzywa Kościół, by umożliwić przystępowanie do  Komunii św. osobom pozostającym w związkach niesakramentalnych”.

Można następnie wspomnieć o przypomnianym ostatnio dokumencie z 16 IX 2016 r., wydanym dla diecezji rzymskiej przez kard. Agostino Valliniego, wikariusza Miasta Rzym. Purpurat ten mówi wprawdzie o potrzebie rozeznawania i towarzyszenia oraz o proponowaniu danym małżonkom życia w czystości, lecz zarazem zaznacza, że gdyby to było dla nich niemożliwe, duszpasterz ma obowiązek dociekania, czy pierwsze małżeństwo było ważne. A gdyby się okazało, że orzeczenie nieważności pierwszego małżeństwa przez sąd kościelny jest niemożliwe, a sam małżonek (po modlitwie i refleksji oraz po dokładnym rozeznaniu sytuacji z pomocą spowiednika lub kierownika duchowego) byłby przekonany w swoim sumieniu o nieważności pierwszego małżeństwa, miałby otwartą drogę do sakramentów.

Z kolei biskupi Malty w dokumencie z 14 I 2017 r. stwierdzają: ,,Jeśli w rezultacie procesu rozeznania, dokonanego z pokorą, dyskrecją i miłością do Kościoła i jego nauczania, w szczerym poszukiwaniu woli Boga i pragnieniu bardziej doskonałej odpowiedzi na nią, osoba w separacji lub rozwiedziona, która żyje w nowym związku, zdoła z sumieniem ukształtowanym i oświeconym uznać i wierzyć w to, że jest w pokoju z Bogiem, nie można zabronić przystąpienia do sakramentu pokuty i pojednania i sakramentu Eucharystii„.

Znanymi rzecznikami opcji, o której mowa, są m.in. kard. Christoph Schönborn z Wiednia i kard. Reinhard Marx, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec.

Równolegle do nurtu ”szeroko„ interpretującego ósmy rozdział ”Amoris laetitia„ nietrudno dostrzec zdecydowanych reprezentantów zapatrywania, w myśl którego adhortacja nie upoważnia do przyjęcia tezy, iż małżonkowie żyjący w związkach ”nieregularnych„ i współżyjący ze sobą modo uxorio mogą otrzymać sakramentalne rozgrzeszenie, a tym samym przyjmować Komunię św. bez zobowiązania się do życia jak ”brat z siostrą„.

Tak więc np. arcybiskup Filadelfii, Charles Chaput, przewodniczący Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, w dniu 6 VII 2016 r. ogłosił dokument, w którym zdecydowanie podtrzymuje tradycyjne nauczanie Kościoła, potwierdzone przez Jana Pawła II w ”Familiaris consortio„, w myśl którego dopuszczenie małżonka rozwiedzionego i trwającego w nowym związku do Komunii eucharystycznej uzależnione jest od spełnienia warunków określonych w tejże adhortacji, przede wszystkim od powstrzymania się od aktów, które przysługują wyłącznie małżonkom związanym węzłem kanonicznym.

W podobnym duchu wypowiedział się ks. bp Thomas Tobin, biskup amerykańskiej diecezji Providence, w dokumencie z 14 IV tego samego roku.

Z kolei sześciu biskupów z pięciu diecezji kanadyjskiej prowincji Alberta-Northwest, w dokumencie z 24 IX 2016 r. stwierdziło, że Kościół katolicki nie zmienił swojej praktyki w stosunku do katolików, o których mowa. Hierarchowie wyjaśnili m.in., że jeśli para żyjąca w związku ”nieregularnym„ nie będzie w stanie się rozejść ze względu na konieczność sprawowania opieki nad dziećmi, to chcąc korzystać z sakramentów, ”będzie musiała powstrzymać się od intymności seksualnej i żyć w czystości jak brat i siostra„.

,,Amoris letitia nie upoważnia do dopuszczania do Komunii osób rozwiedzionych żyjących w nowym związku, których pierwsze małżeństwo było ważne”, podkreślił 14 X 2016 r. kard. Marc Ouellet, prefekt Kongregacji ds. Biskupów, we francuskiej telewizji katolickiej KTO. Stwierdził jednoznacznie, że otwarcie, o jakim jest mowa w VIII rozdziale, nie może dotyczyć sytuacji, kiedy ważność pierwszego związku nie budzi wątpliwości. Dodał, że ,,nie można powiedzieć, iż istnieje otwarcie w tym sensie, że teraz osoby rozwiedzione, które żyją w nowym związku, po przejściu przez jakąś drogę pokuty mogą ponownie przystępować do Komunii„.

Przeciw ”rozszerzającej„ wykładni wielokrotnie wypowiadał się kard. Gerhard L. Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Wystarczy przywołać jego słowa wypowiedziane 5 V 2016 r. w Madrycie, kiedy to podkreślił, iż nie można żyć w stanie łaski, a zarazem w stanie grzechu, oraz że Kościół nie może zmieniać prawa Bożego, w tym nauki o nierozerwalności małżeństwa. ”Nie można mówić Jezusowi »tak« w Eucharystii i »nie« w małżeństwie; jest to obiektywna sprzeczność„, powiedział. Wyjaśnił również, że każdy, kto znajduje się w stanie grzechu śmiertelnego, musi najpierw przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania, czego nie może zmienić ani Papież, ani sobór powszechny. Nadmienił również, że Ojcu Świętemu chodzi o coś innego: aby Kościół zastanowił się, w jaki sposób włączyć do aktywności w tej wspólnocie tych, którzy żyją w sytuacji nieuregulowanej.

Nie sposób pominąć obszernego listu trzech biskupów z Kazachstanu (Tomasza Pety, Jana P. Lengi i Athanasiusa Schneidera) z 18 I 2017 r. skierowanego do Ojca Świętego (zob. ”Nasz Dziennik„ z 20 I 2017 r.), w którym to dokumencie stanowczo dezawuują tolerowanie czy wręcz upoważnianie przez pasterzy Kościoła – choćby tylko w pojedynczych albo wyjątkowych przypadkach – do przyjmowania Eucharystii przez osoby rozwiedzione i żyjące w nowych związkach, upatrując w tym ”pogwałcenie sakramentu małżeństwa„.

Pośród wypowiadających się publicznie rzeczników prezentowanej opcji można by wymienić wielu innych duchownych, jak choćby księży kardynałów: Raymonda Burkego, Waltera Brandmüllera, Carla Caffarrę czy Joachima Meisnera.

Źródło nieporozumienia

Trzeba przyznać, że w kwestii możliwości udziału małżonków żyjących w związkach ”nieregularnych„ w życiu sakramentalnym ”Amoris laetitia„ zawiera sformułowania, które mogą budzić pewne wątpliwości; chodzi głównie o trzy fragmenty. To właśnie one generują ową rozbieżność interpretacyjną.

Tak więc, po pierwsze, w n. 300, łącznie z przypisem 336, gdzie akcentuje się potrzebę odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków, Ojciec Święty oznajmia, że ,,konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same”, nawet gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy„.

Po drugie, w n. 301 stwierdza się, że ”nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tzw. »nieregularnej«, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej„, podmiot bowiem ”może znaleźć się w określonych warunkach, które nie pozwalają mu działać inaczej i podjąć inne decyzje bez nowej winy„.

Po trzecie, w n. 305, łącznie z przypisem 351, Papież wzmiankuje o ”czynnikach łagodzących„, które sprawiają, że możliwe jest, iż ,,pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła, w pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów”.

Ponadto, gdy chodzi o „czynniki łagodzące”, to w n. 79 znalazło się następujące zdanie: „Stopień odpowiedzialności nie jest równy w każdym przypadku i mogą istnieć czynniki, które ograniczają zdolność podejmowania decyzji”.

Na wątpliwości i trudności w rozumieniu przytoczonych (nie do końca jednoznacznych) sformułowań adhortacji zwrócili uwagę m.in. czterej wymienieni wyżej kardynałowie (Burke, Brandmüller, Caffarra, Meisner) w znanym liście z 19 IX 2016 r. (opublikowanym 14 XI), skierowanym do Papieża z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pięć wątpliwości.

Jak czytać rozdział VIII?

Uważna lektura papieskiej adhortacji nakazuje przyjąć, iż dotychczasowa doktryna Kościoła w przedmiocie udziału w życiu sakramentalnym małżonków żyjących w związkach ,,nieregularnych„ i współżyjących ze sobą modo uxorio w niczym nie uległa zmianie, co też kilkakrotnie uznał kard. Müller; w przeciwnym przypadku Franciszek by o tym wspomniał (a tak naprawdę należałoby pytać, czy taka zmiana byłaby w ogóle możliwa). Wspomniane wyżej niejasności w nn. 300, 301 i 305 pozostawiają jednak możliwość jak najbardziej ortodoksyjnej interpretacji zapisów papieskiej adhortacji. Dodajmy, że takiej też interpretacji jednoznacznie należy bronić. W żadnym bowiem z owych ”nieostrych„ sformułowań Franciszek nie powiedział expressis verbis, iż żyjący w związkach ”nieregularnych„ (bez nawrócenia i postanowienia wstrzemięźliwości seksualnej) mogą korzystać z dobrodziejstwa Eucharystii!

A co się tyczy tak bardzo akcentowanej przez Ojca Świętego konieczności dokonywania przez duszpasterza-spowiednika rozeznania sytuacji małżonków, w szczególności gdy chodzi o sytuację grzechu obiektywnego (jest nim cudzołóstwo) osoby, która nie poczuwa się do winy subiektywnej (z powodu określonych uwarunkowań i okoliczności), to – najzwięźlej mówiąc – spowiednik ma obowiązek delikatnie, lecz jednoznacznie uświadomić jej, iż odtąd powinna czuć się winna także subiektywnie za ów grzech, a także przekonać ją do możliwości (choćby kosztem podjęcia znacznego wysiłku) pokonania trudności i podjęcia drogi nawrócenia. Dopiero po jej odbyciu, uwieńczonej postanowieniem trwania we wstrzemięźliwości seksualnej, mógłby jej udzielić rozgrzeszenia sakramentalnego, a następnie umożliwić przyjmowanie Komunii św. Natomiast pozostawienie takiej osoby w ”dobrej wierze„ (w odniesieniu do wspomnianego grzechu) i lekkomyślne dopuszczenie jej do Eucharystii narażałoby spowiednika na zaciągnięcie bardzo poważnej winy i stanowiłoby rażące sprzeniewierzenie się własnej misji. Warto dodać, że – zdaniem wybitnych autorów, m.in. kard. Enniego Antonelliego – nawet w przypadku ewentualnego popadnięcia przez taką osobę (po nawróceniu) w ten sam grzech, jeśli tylko szczerze tego żałuje i nadal trwała we wspomnianym postanowieniu, może otrzymać rozgrzeszenie (oczywiście, gdyby ten grzech się powtarzał, spowiednik powinien powstrzymać się od udzielenia rozgrzeszenia, sugerując małżonkowi ponowne wejście na via caritatis). Istotą sprawy jest więc nie to, co w życiu danego małżonka było ”dotąd„, lecz to, co ma być ”odtąd„!

Należy jasno powiedzieć, że właśnie współżycie seksualne małżonków trwających w związkach ”nieregularnych„ stanowi tutaj corpus delicti, samo bowiem wspólne mieszkanie, z zachowaniem całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej, nie stoi na przeszkodzie w korzystaniu przez te osoby z życia sakramentalnego (spowiedzi i Komunii św.). Jak słusznie zauważa ks. kard. Lorenzo Baldisseri, sekretarz generalny Synodu Biskupów, ”towarzyszenie duchownych osobom znajdującym się w »sytuacjach nieregularnych« z kościelnego punktu widzenia musi się odbywać zgodnie z nauczaniem Kościoła i wskazaniami biskupa. Konieczny jest rachunek sumienia na drodze skruchy oraz rozeznanie wespół z kapłanem tego, co stanowi przeszkodę w pełnym uczestnictwie w życiu Kościoła, i jakie kroki podjąć, by je umożliwić„ (”Klucz do interpretacji »Amoris laetitia«„). Tą przeszkodą jest właśnie, i to wyłącznie, współżycie owych małżonków modo uxorio. To wokół tej kwestii powinien się ”obracać„ cały proces osobistego i duszpasterskiego rozeznania prowadzący do nawrócenia.

Nie sposób nie ”dopowiedzieć„, że pierwszym krokiem w procesie owego rozeznania i towarzyszenia winno być wstępne zorientowanie się duszpasterza co do ważności/nieważności pierwszego małżeństwa danego małżonka. Nie trzeba dodawać, że jedynie prawomocny wyrok sądu kościelnego może wiążąco uznać nieważność małżeństwa. Pozostawienie tej kwestii do oceny sumieniu samego małżonka, jak to próbuje lansować m.in. kard. R. Marx, uznać należy za coś ewidentnie niezgodnego z prawem kościelnym.

A jak traktować wydawane co i raz ”instrukcje wykonawcze„ biskupów (pojedynczych czy występujących w zespołach) do adhortacji ? Z uznaniem, jeśli tylko wybrzmiewa w nich duch wierności Ewangelii w tym, co w szczególności dotyczy natury grzechu, potrzeby nawrócenia, nierozerwalności małżeństwa i świętości Eucharystii. Tym bardziej, że ”Amoris laetitia„ poleca, by rozeznanie i towarzyszenie duszpasterskie było prowadzone ”zgodnie z nauczaniem Kościoła i wytycznymi biskupa„, oraz braniem pod uwagę ”wymagań ewangelicznej prawdy i miłości proponowanej przez Kościół„ (n. 300).

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu ”Naszego Dziennika„ w sklepie elektronicznym

Ks. prof. Wojciech Góralski

Aktualizacja 2 lutego 2017 (11:57)

Nasz Dziennik