logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Ataki przychodzą falami

Poniedziałek, 12 czerwca 2017 (11:37)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Krzysztof Losz

„Fakt” zarzucił Ojcu Dyrektorowi, że ma Ojciec wpływ na obsadę części stanowisk w spółkach Skarbu Państwa i kieruje do nich „swoich ludzi”. Jak Ojciec ocenia ten materiał?

– Nie czytam takich gazet, ale o tym tekście zostałem poinformowany, otrzymałem jego kopię. I ze zdumieniem przeczytałem, że podobno mam swoich ludzi w spółkach Skarbu Państwa, że decyduję o tym, kto gdzie będzie zasiadał. W to wszystko wmontowano też prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. To ma zadanie uderzyć nie tylko w Radio, ale i w samego prezesa Kaczyńskiego przez odebranie mu dobrego imienia.

To jest jedno wielkie o, tak to mogę ocenić, gdyż nic, co tam napisano, nie miało miejsca. I na pewno ten artykuł nie powstał w dobrej intencji, bo opiera się na pisaniu nieprawdy. Jeśli bowiem ktoś ma dobre intencje, to zawsze napisze prawdę.

Przy okazji takich tekstów ponawiane są też oskarżenia, jakoby Radio Maryja otrzymywało na swoją działalność wielomilionowe dotacje od państwa.

– Celują w tym politycy opozycji i media liberalno-lewackie, którzy oskarżając nas, posługują się kłamstwami i pomówieniami. Twierdzą, że Radio Maryja dostaje miliony, że te miliony dostaje o. Tadeusz Rydzyk. Ale żadnych milionów nie ma, nikt nam nie rozdaje pieniędzy. Jeśli nawet jakieś środki są nam przyznawane, to na konkretne cele.

Przykładem jest Kaplica Pamięci w kościele Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu, gdzie umieściliśmy nazwiska osób, które ratowały Żydów i ginęły. My odkrywamy tych bohaterów, męczenników, spisujemy, nagrywamy relacje ludzi, gromadzimy dokumenty. Wszystkie te informacje bardzo dokładnie weryfikujemy, sprawdzamy. Ta ogromna praca trwa już piąty rok i kosztowała nas do tej pory przynajmniej 1,4 mln zł. I gdy Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło nabór wniosków o dotacje w konkursie dotyczącym propagowania dobrego imienia Polaków w świecie, to wysłaliśmy też swoje zgłoszenie i otrzymaliśmy 200 tys. zł. Jest to więc tylko siódma część tego, co wydaliśmy na nasze badania, nie mówiąc już o samym wybudowaniu i urządzeniu kaplicy. Większość tych środków otrzymaliśmy od ludzi, często od osób biednych, którzy doceniają nasze starania i zabiegi o upamiętnienie bohaterskich Polaków. Przed nami nikt takiego upamiętnienia na taką skalę nie robił, choć różne podmioty to obiecywały. A trzeba ocalić od zapomnienia naszych bohaterów i świętych.

W części mediów budowany jest jednak taki obraz, że to państwo finansuje działalność Radia Maryja.

– Nas utrzymują katolicy, nasi słuchacze i widzowie. Radio Maryja, Telewizja Trwam muszą mieć środki finansowe, gdyż bardzo duże są koszty nadawania programów na cały świat. Potrzebujemy do tego ogromnej ilości aparatury, sprzętu, za który trzeba zapłacić. Tak samo jak trzeba zapłacić za wszystkie koncesje, zezwolenia czy też pokryć wydatki na wynagrodzenia pracowników. I Polacy, katolicy wspierają nas w tym dziele, ale nie brakuje też ludzi, którzy chcą ich do tego zniechęcić. Dlatego piszą kłamstwa o rzekomym „imperium Radia Maryja” czy o „imperium o. Tadeusza Rydzyka”.

Tych kłamstw i oszczerstw było w przeszłości bardzo wiele, ale my działamy transparentnie, jesteśmy kontrolowani przez różne instytucje i nikt nam przez te lata niczego złego nie mógł zarzucić. Za czasów rządów lewicy czy Platformy Obywatelskiej byliśmy wręcz nękani tymi kontrolami, starano się znaleźć przeciwko nam cokolwiek, ale my uczciwie pracujemy i te uporczywe kontrole nic rządzącym wtedy nie dały, nie znaleźli pretekstu, aby w nas uderzyć z tej strony.

Chcemy jak najlepiej służyć Panu Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu – i to wiele środowisk denerwuje. Oni są gotowi nawet organizować media, które mają być konkurencją dla Radia Maryja, tylko że ich celem nie jest wspieranie Kościoła, tak jak to robi Radio Maryja, ale niszczenie religii katolickiej.

Taki scenariusz walki z Radiem Maryja powtarza się co jakiś czas.

– Rzeczywiście, panie redaktorze, ataki na Radio Maryja, a także na mnie odbywają się falami, ale w bardzo podobny sposób. To jest zawsze manipulowanie, tworzenie fałszywego obrazu rzeczywistości, jaka jest w Radiu Maryja, Telewizji Trwam czy w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Gdy dowiaduję się o tych wszystkich oszczerstwach, to sam się siebie pytam, czy to są te działania, o których mnie już dawno ostrzegali bracia kapłani. Pierwszy raz, przed laty, gdy dopiero powstawał projekt Radia Maryja, spotkałem się z zakonnikiem, Włochem, który już wtedy mi mówił, co mnie czeka. Powiedział: „Siły wrogie Kościołowi nie dadzą ci spokoju, będą cię chcieli zniszczyć”. W ten sposób mówił o masonerii.

Drugie spotkanie miało miejsce w naszej małej kaplicy, z której teraz transmitujemy wieczorną modlitwę różańcową. Do kaplicy wszedł wtedy mój przyjaciel, kapłan ze Szwajcarii, i powiedział: „Tadeusz, oni cię zabiją”. Zapytałem, jak to zrobią. I usłyszałem odpowiedź: „Przez media. Oni cię będą chcieli zabić, odbierając dobre imię u ludzi”. I dodał, że zna te mechanizmy z własnego życia. Jego mama mogła się ochrzcić dopiero wtedy, gdy skończyła 21 lat, ale wtedy dziadkowie wyrzekli się jej, a potem i wnuków, gdyż „byli tak wysoko w tych strukturach”. Nie powiedział, o jakie struktury chodzi, ale możemy się tego domyślić.

I słowa tych dwóch kapłanów się potwierdziły?

– Doświadczamy ataków na Radio Maryja i dzieła przy nim powstałe od początku. One miały miejsce już wtedy, gdy Radio nie zaczęło nawet nadawać, dopiero przygotowywaliśmy się do tego w małym domku w Toruniu, w bardzo trudnych warunkach. I już wówczas w gazetach źle o nas pisano. Pierwszy taki artykuł był zamieszczony w „Nowościach” i zatytułowany „Duchy Radia Maryja”. Potem do ataku ruszyła „Gazeta Wyborcza”.

Niedawno oglądałem nasze archiwum, z wycinkami z gazet od czerwca 1996 roku do początku czerwca tego roku. Jest w nim ponad 48 tysięcy różnych tekstów z gazet na nasz temat i tylko nieliczne z nich są pozytywne, jak np. materiały z „Naszego Dziennika” czy tygodnika „Niedziela”. Zdecydowana większość nas atakuje, a są to tylko fragmenty z dużych gazet, nie gromadzimy artykułów z czasopism lokalnych. Czyli rocznie jest to około 3 tys. tekstów. Jeśli przemnożymy to przez nakład czasopism, to widać, jak dużą siłą rażenia oni dysponują. Jeżeli dodamy do tego jeszcze stacje radiowe, telewizyjne, internet, kabarety itp., to trudno jest nawet policzyć, ile jest tych przykładów wrogości wobec Radia Maryja.

Ojciec Dyrektor często zwraca też uwagę, że ataki na Radio Maryja, jego słuchaczy, często są skoordynowanymi akcjami różnych mediów i środowisk. Jak działa ten mechanizm?

– Pamiętam kilka takich zdarzeń. Na przykład w paru źródłach pojawił się tekst „Czas rozwiązać problem Radia Maryja”. Najpierw wyszło to z kręgu loży B’nai B’rith i było zamieszczone na stronie jednej z ambasad, o czym przeczytałem w „Naszym Dzienniku”. Sformułowanie to potem było powtórzone przez inne podmioty i to od razu mnie zastanowiło, czy nie jest to przez kogoś sterowane. Także w „Gazecie Wyborczej” jeden z redaktorów napisał mniej więcej coś takiego: „Stukajmy w ten mur, w o. Tadeusza Rydzyka, w Radio Maryja, aż wybijemy w nim lukę, żeby się zawalił”. I te wszystkie ataki na nas właśnie temu mają służyć, żeby rozbić środowisko Radia Maryja, które od początku służy Bogu i Kościołowi katolickiemu, Narodowi Polskiemu. Wiedzą, że nas nie da się kupić, namówić do porzucenia naszej misji, i dlatego chcą nas wszelkimi sposobami zniszczyć. Ale my się nie poddajemy, pracujemy, działamy, powierzamy wszystko Panu Bogu, który daje nam siłę do pokonywania trudności.

Tym bardziej więc musimy się modlić w intencji Kościoła, Ojczyzny. Proszę wszystkich o modlitwę o przemianę serc tych, którzy działają na szkodę Kościoła i Ojczyzny. Polsce potrzebne jest zjednoczenie serc i umysłów, gdyż obecna sytuacja jest podobna do tej z czasów rozbiorów, gdy do zniewolenia Polski doszło na nasze własne życzenie. I teraz też tak to wygląda, że niektórzy Polacy podążają w tym kierunku, że pewne środowiska działają tak, jakby chciały zniewolenia Polski. Przypomina to zawarte w Starym Testamencie opisy zachowania Żydów po wyjściu z niewoli egipskiej. Oni tej wolności pragnęli, ale jak tylko w tracie wędrówki do Ziemi Obiecanej pojawiły się trudności, to chcieli wrócić do Egiptu, do niewoli, za miskę soczewicy.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Aktualizacja 13 czerwca 2017 (01:47)

Nasz Dziennik