logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

zdjęcie

Zdjęcie: http://niniwa.org/ -

Liczymy na Opatrzność

Wtorek, 8 sierpnia 2017 (14:24)

Krzysztofem Zielińskim, rzecznikiem Niniwa Team, współorganizatorem wyprawy rowerowej „Operacja Rozpoznanie – Nowy Początek”, rozmawia Rafał Stefaniuk

Jutro rozpoczynają się kolejne rekolekcje w drodze, wyprawa Niniwa Team – „Operacja Rozpoznanie – Nowy Początek”. W tym roku wybór padł na Islandię.

– Jeszcze nigdy podczas naszych wypraw nie otarliśmy się o tę wyspę. Jest to więc dla nas coś nowego, egzotycznego. Zeszłoroczna wyprawa miała być ostatnią. Skoro zdecydowaliśmy się na kontynuację, konieczne było znalezienie nowej formuły. I tak zaczęły się pojawiać nowe pomysły na wyprawę. Islandię da się objechać w trzy tygodnie. Nie jest to więc długa wyprawa. Przez ten czas chcemy bardzo dokładnie poznać tę wyspę. Nie da się ukryć, że logistycznie i finansowo jest to bardzo trudne zadanie. Ale dzięki Bożej Opatrzności spotkaliśmy wielu dobrych ludzi, którzy nam pomogli. Jest więc szansa na coś nowego.

Ale część osób już jest na Islandii.

– W tym roku grupa jest rekordowo duża – to aż 55 osób. Żeby organizacja przebiegała sprawnie, niektóre osoby, a jest ich 15, musiały wcześniej wylecieć do Rejkiawiku. To miało związek z logistyką. Wzięli ze sobą część bagaży i rowerów. Tam czekają na resztę grupy.

Jakie pierwsze informacje spływają do Państwa z wyspy?

– Niczym nas nie zaskoczyli. Islandia nie różni się niczym od tego obrazu, który znamy z mediów. A co do naszego pobytu, to na nic szczególnego się nie nastawiamy. Nie liczymy na wygodne noclegi. Wiemy, że czeka nas dzika przygoda w zimnie, deszczu i towarzystwie gejzerów. Jedyną osłoną będzie namiot. Liczymy też na Opatrzność, która jeszcze nigdy nas nie zawiodła. Spotykało nas wiele trudnych sytuacji i zawsze udawało się je pozytywnie rozwiązać. Zaskakiwała nas też gościnność ludzi, bywało, że ktoś nas przyjmował na nocleg. Nastawiamy się więc na najgorsze, ale liczymy na to, że będzie dobrze.

A co gdy pojawią się sytuacje kryzysowe? Choćby awaria roweru.

– Takich sytuacji jest wiele – to standard. Jest wiele spraw, które podczas wyprawy trzeba na bieżąco rozwiązywać. I każdy ma swoje zadanie. Ktoś odpowiada za poranne wstawanie, a ktoś inny za naprawy. Mamy więc ekipę techniczną, która przeprowadza naprawy. Poza tym każdy rowerzysta musi mieć ze sobą podstawowe części. Są też sytuacje krytyczne, jak uszkodzenie koła czy opony. Choć jest ich niewiele, to mamy przygotowane elementy zapasowe. Na Islandii będzie trudniej niż dotychczas bo jest to swego rodzaju dzicz. Tam ciężko znaleźć jakikolwiek sklep, a co dopiero z częściami rowerowymi. Nie będziemy mieć ze sobą samochodu technicznego, więc każdy dzień może być wyzwaniem i przynieść nam sytuacje ekstremalne. I cóż? Musimy sobie radzić.

Wyprawa ma także charakter religijny. Jak połączyć rower i rozwój wiary?

– Dotychczasowe 11 lat wypraw utwierdziło nas w przekonaniu, że przeżywanie trudu i zmaganie się ze sobą przynosi wielkie owoce. Wysiłek fizyczny to jedno, drugie to tworzenie grupy. Zespół tworzy kilkadziesiąt osób. Jesteśmy ze  sobą cały czas i to od nas zależy, jak będzie wyglądać wyprawa. To buduje osobowość. Spędzamy też wiele godzin na rowerze. To czas na medytację duchową. Te rekolekcje w ciszy niejednokrotnie mówią więcej duszy niż inne podobne wydarzenia religijne. Osoby, które patrzą na to z boku, twierdzą, że to niemożliwe, ale połączenie ciszy z budowaniem wspólnoty i poznawaniem samego siebie w ekstremalnych sytuacjach przynosi niewyobrażalne owoce. Kolejny wątek to ewangelizacja. My też dzielimy się swoimi świadectwami. Inne osoby patrzą na to, w jaki sposób i gdzie można spotkać Boga. A na trasie spotykamy wiele osób. Są też wszyscy ci, którzy śledzą nasze zmagania w internecie, prasie czy w książkach. To wpływa na naszą świadomość, że znaleźliśmy się na pierwszej linii frontu w walce duchowej.

A jak będą wyglądać Państwa ostatnie godziny w Polsce?

– Jutro od godz. 14.30 każdy będzie miał okazję spotkać się w Kokotku z rowerzystami. Pierwszym oficjalnym punktem wyprawy będzie Msza św. o godz. 16.00. Tuż po niej zapraszamy na pożegnalnego grilla. A po godz. 18.30 grupa wyruszy w stronę lotniska w Pyrzowicach. Samolot do Rejkiawiku mamy w nocy. W międzyczasie zatrzymamy się w Londynie. A pierwsze kilometry po Islandii przejedziemy w czwartek – 10 sierpnia.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl