logo
logo

XXXII niedziela zwykła

zdjęcie

Zdjęcie: / -

Ewangelia

Niedziela, 12 listopada 2017 (10:15)

Mt 25,1-13

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: „Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: ’Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!’ Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: ’Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną’. Odpowiedziały roztropne: ’Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie’.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: ’Panie, panie, otwórz nam!’ Lecz on odpowiedział: ’Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was’. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.


Rozważanie

Mądrość czekania

Komu zdarzyło się wybrać na działkę poza miasto i dopiero przed bramą zorientować się, że klucze zostały w domu? Alby pójść po zakupy i tuż przed kasą uświadomić sobie, że w kieszeni nie ma portfela? Zapewnie wielu. Zapomnienie? Zmęczenie? Kotłowanina myśli w głowie? Bywa i tak. Przypowieść o pannach rozsądnych i nieroztropnych przypomina jednak, że są sytuacje, gdy nie możemy pokpić sprawy, bo chodzi i życie. Wieczne życie!

Pokusą diabelską, która dość skutecznie stępia nasz wewnętrzny duchowy instynkt samozachowawczy, jest wmawianie: „Masz jeszcze czas! Zdążysz! Pan Bóg może poczekać”. Zaczynamy wierzyć, że tak jest naprawdę. A gdy życie gwałtownie przyśpiesza, wpadamy – podobnie jak panny, które nie zaopatrzyły się zawczasu w oliwę – w panikę! Popełniamy błędy, szarpiemy się, w sercu budzi się kosmaty lęk. I tylko gdzieś tam za plecami rozlega się szyderczy diabelski chichot…

Problem w tym, że czekanie nie jest naszą najmocniejszą stroną. Świat, wnosząc w nasze immanentne światy swoją niecierpliwość, powierzchowność w ocenie tego, co ważne, nie ułatwia zadania. Akcja ma powodować natychmiastową interakcję, działanie – generować bezzwłocznie skutek! Nawet banki swego czasu proponowały codzienny dyskont odsetek. Ludzie nie lubią czekać. Coś, co jest rozciągnięte w czasie, nie jest atrakcyjne. A propozycja, która dopełni się w wieczności, jawi się – szczególnie na początku życia – jako zbyt odległa, aby zawracać sobie nią głowę. Roztropność domaga się patrzenia dalej poza tylko to, co w danym momencie może przynieść profity. Nie odnajdzie Chrystusa ten, kto nie ma w sobie mądrości czekania. Nie chodzi o grę, kto kogo zaskoczy – taka interpretacja przypowieści nie miałaby sensu. Raczej o mądrość życia, która nakazuje nam patrzeć na nie w perspektywie nie tylko doczesnej, ale przede wszystkim wiecznej. Dostrzegać wyraźnie jego drugi brzeg. I tak rozkładać siły, aby do niego dopłynąć.

 

ks. Paweł Siedlanowski

Aktualizacja 12 listopada 2017 (12:47)

Nasz Dziennik