logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Król Jordanii zabrał głos. Za słowami poszły czyny

Wtorek, 21 października 2014 (18:57)

Należy odnotować pierwszą istotną inicjatywę antyislamską, która pojawiła się na terenie świata islamu. Dotychczas bowiem żaden ważny lider czy też przedstawiciel islamu nie wypowiedział się jasno i wyraźnie przeciwko zbrodniom islamistów i dżihadystów, jakich doświadczają mniejszości religijne m.in. w Syrii i Iraku. Nareszcie się to stało.

„Pragnę jeszcze raz zaakcentować, że arabscy chrześcijanie są istotną częścią składową przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości mojego regionu″, powiedział niedawno król Jordanii Abd Allah II ibn Husajn podczas swego wystąpienia na 69. Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Król podkreślił, że chrześcijańskie wspólnoty są podstawowym elementem historii Bliskiego Wschodu, nie są ani gośćmi, ani obcymi, nie mogą być tak postrzegani w państwach, w których chrześcijaństwo rozpowszechniało się już w pierwszych latach swego istnienia. Król Jordanii podkreślił także w Nowym Jorku, że jego kraj jest gwarantem gotowości islamu do prowadzenia dialogu z innymi religiami.

„Nauczanie prawdziwego islamu jest jednoznaczne: sekciarskie konflikty i spory muszą zostać potępione. Islam zabrania stosowania przemocy przeciwko chrześcijanom i innym wspólnotom, które współtworzą razem z nim kraj″. Król Abd Allah II ibn Husajn zwrócił się także do muzułmanów i innych przywódców religijnych, aby wspólnie przedsięwzięli akcje blokujące rozwój fanatyzmu religijnego oraz wspierali inicjatywy międzyreligijnego i międzywyznaniowego dialogu.

Monarcha w imieniu swego narodu złożył rezolucję, która określa mordercze egzekucje w Iraku i Syrii jako zbrodnie ludobójstwa.

Za słowami króla Jordanii poszły również czyny. Jordania otworzyła swoje granice dla ofiar religijnej wojny w Iraku. Około 3 tys. chrześcijańskich uchodźców z Mosulu oraz Niniwy uciekających przed ofensywą dżihadystów z Państwa Islamskiego znajduje się obecnie w Jordanii. W najbliższych dniach oczekiwana jest kolejna fala chrześcijan. Potwierdził to wikariusz Jordanii łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy.

Arcybiskup Marun Lahham w rozmowie z agencją Fides powiedział, że większość z ofiar czystek religijnych to katolicy, których umieszczono w dziesięciu parafiach, których gospodarzami są kapłani obrządków greckokatolickiego, syryjskokatolickiego i ormiańskiego. O 2 tys. ofiar zatroszczyła się Caritas w Jordanii, pozostałymi chrześcijańskie (lokalne i międzynarodowe) Dzieła pomocowe.

Jest jeszcze wiele do zrobienia i rozwiązania różnych problemów i trudności. Rodziny uchodźców poprosiły na przykład władze Jordanii o możliwość przyjęcia ich dzieci do szkół, a młodzież na uczelnie, aby ich podopieczni mogli realizować program edukacyjny.

To bardzo ważny aspekt sprawy, o którym się zazwyczaj zapomina. Oprócz deficytu podstawowych środków do życia również brutalnie przerwany rok szkolny dla dzieci i młodzieży może rzutować katastroficznie na lepszą przyszłość młodych chrześcijan.

Informatorzy z miejsca zdarzenia stwierdzają, że żaden z chrześcijan nie chce już wracać do Iraku czy Syrii, wszyscy za to chcą wyemigrować do Stanów Zjednoczonych lub Australii. W ten sposób obecność wyznawców Chrystusa w kolebce cywilizacji zachodniej w pełni zaniknie. Zachód jest również za to odpowiedzialny. Brak zapewnienia bezpieczeństwa tym ludziom i ich rodzinom, wybuch drugiej wojny w Zatoce Perskiej, który poruszył ciąg kolejnych tragedii spowodował, że ludobójstwo niewinnych cywilów stało się w XXI wieku koszmarem na jawie. Po holokauście Żydów nastąpił holokaust chrześcijan.

Dr Tomasz M. Korczyński

Publicysta "Naszego Dziennika"

NaszDziennik.pl