Niestety, Boko Haram nie daje o sobie zapomnieć. Pod koniec października bandyci z islamskiej sekty Boko Haram wysłali wiadomość do chrześcijan ukrywających się wśród wzgórz na terenie obszaru administracyjnego Gwoza, grożąc, że jakikolwiek znaleziony tam nie-muzułmanin zostanie zabity. Wielu chrześcijan w obawie o swoje życie próbowało uciec nocą do sąsiedniego Kamerunu. Zostali jednak zatrzymani. Ich los tym samym został przypieczętowany. Zostali wymordowani. Tymczasem Boko Haram zaatakowała ten obszar, mordując tych, którzy jeszcze pozostali. Ponadto 25 i 26 października jej członkowie uprowadzili 30 młodych ludzi z wioski Mafa.
Przypomnę, że lider islamskich terrorystów oświadczył niedawno, że sprawa uprowadzonych 219 nastoletnich chrześcijanek z miasta Chibok jest zamknięta, ponieważ wszystkie zostały zaślubione przez dżihadystów i przyjęły islam (innymi słowy, zostały niewolnicami seksualnymi islamskich panów). Ponadto wojna trwa i nie ma mowy o żadnym zawieszeniu broni. Tym samym Abubakar Shekau przeciął krążące na Zachodzie spekulacje i plotki o możliwości uratowania dziewczynek oraz o rozejmie między islamskimi terrorystami a armią rządową.
Nadzieja umiera wprawdzie ostatnia, ale los chrześcijanek wydaje się być przesądzony, skoro od kwietnia br. władze nigeryjskie nie potrafiły ich odbić. Nawet nie tworzyły pozorów śledztwa i nie markowały prowadzenia działań poszukiwawczych. Po prostu ignorowały ten fakt. Chrześcijanie zostali zdradzeni, przez lokalnego gubernatora stanu Borno, jak i przez władze centralne. A teraz jeszcze terroryści zdobyli Mubi.
Złe wiadomości
Niestety, z ogarniętego wojną religijną najludniejszego państwa Afryki i przy okazji istotnego, z punktu widzenia ekonomicznego przybywają do nas co chwila złe wiadomości. Przypomnę, że Nigeria, bogata w złoża ropy naftowej, jest wiodącym członkiem OPEC i jest najważniejszą gospodarką na Czarnym Lądzie.
29 października br. radykałowie muzułmańscy przejęli miasto Mubi położone w północno-wschodnim stanie Adamawa. Według lokalnych mediów, z drugiego co do wielkości miasta stanu na północy kraju uciekło nagle 100 tys. mieszkańców. Dziesiątki cywilów, jak informują naoczni świadkowie, zostało brutalnie zamordowanych. Islamiści splądrowali lokalne banki i sklepy. Szczególne zaniepokojenie budzi fakt, że właśnie bezpieczne dotychczas Mubi stało się miejscem, gdzie najczęściej zamieszkiwali chrześcijanie. 40 proc. populacji stanowili tutaj muzułmanie, zaś 50 proc. chrześcijanie, należący do różnych denominacji.
Pewien student z Mubi, który ukrył się przed islamistami niedaleko od rodzinnego miasta, wyznał: „Tak bardzo się baliśmy. Całą noc padały strzały i wykrzykiwano hasło: Allah jest wielki”. Jak z kolei relacjonowali inni mieszkańcy miasta nigeryjskiemu portalowi DailyPost, terroryści z Boko Haram usiłowali udaremnić mieszkańcom opuszczenie Mubi. Oznacza to, że wszyscy „niewierni”, którzy zostali w mieście albo którym nie udało się z niego uciec, zostaną poddani eksterminacji w imię Allaha.
Moja znajoma chrześcijanka z miasta Jos opowiedziała mi przed dwoma laty, że właśnie w ten sposób został zamordowany jej mąż. Terroryści zamknęli drogi dojazdowe do miasta, zatrzymywali wszystkie samochody, które je opuszczały, a następnie kazali każdemu kierowcy opuścić pojazd. Następnie pytali, czy jest muzułmaninem czy chrześcijaninem. Muzułmanie mogli jechać dalej, ale chrześcijanie musieli przejść na islam. Wszyscy, którzy odmówili, ginęli w mękach.
Przemoc, terror, gwałt
W ciągu ostatnich trzech miesięcy ofiarami ataków islamistów, które dotknęły parafie w stanie Borno, jest 190 tys. chrześcijan (z czego 90 tys. katolików), 20 kapłanów, splądrowano także kilkaset kościołów. Tysiące Nigeryjczyków, w większości chrześcijan, w wyniku prowadzonych działań wojennych w trzech stanach Borno, Adamawa oraz Yobe uciekło ze swojego kraju na północne tereny Kamerunu, który dotąd nie pojawiał się na listach hańby, czyli wśród państw, w których prześladuje się chrześcijan. Poza granicami ojczyzny wyznawcy Chrystusa nie czują się jednak bezpieczni. Boko Haram bez przeszkód przenika granice z sąsiednim Kamerunem. Podczas ataku bojowników na kameruńską miejscowość Cherif Mousery splądrowano kościół i spalono dom pastora. Wiele chrześcijańskich rodzin zostało pozbawionych całego dobytku. Do podobnych zniszczeń doszło również w miejscowości Mouldougoua. W miejscowości Assighassia, przez wiele dni okupowanej przez bandytów, zanim przybyło tam wojsko, ścięto dwóch liderów wspólnoty. Z kolei w wiosce Djibrilli porwano pastora, zastraszano go i wypytywano o jego wiarę, zanim został wypuszczony następnego dnia.
Cele terrorystów islamskich
Kiedy słuchamy doniesień z Nigerii, bardzo często przy charakterystyce Boko Haram wskazuje się, że rebelia islamska, którą ta zbrojna grupa prowadzi, dąży do przekształcenia Nigerii lub przynajmniej części jej terytorium w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.
Takiej charakterystyki na pewno życzy sobie sama organizacja terrorystyczna. Mamy wierzyć w ten mit. Należy jednak pamiętać, że prawo koraniczne ze swoimi karami hudud, jak biczowanie, kamieniowanie, ścinanie i zakaz konwersji z islamu na chrześcijaństwo (pod karą śmierci) obowiązuje w mateczniku Boko Haram, czyli w stanie Borno, jak również we wszystkich dwunastu północnych stanach Nigerii od dawna, bo od 1999 roku, a zatem zanim jeszcze Boko Haram powstała.
Nigeryjscy terroryści chcą przede wszystkim dokonać tego, co Państwo Islamskie w Iraku i Syrii, czyli powołać kalifat oparty wyłącznie na Koranie, obwołać lidera Abubakara Shekau kalifem, oddzielić się politycznie, ekonomicznie, terytorialnie od federacji nigeryjskiej, od rządu centralnego w Abudży, a demokracji w ogóle, anihilować chrześcijan, zaanektować północne, głównie muzułmańskie tereny Kamerunu, i co najważniejsze, zdobyć Eldorado, czyli źródło finansowania, złoża ropy naftowej, a potem nielegalnie handlować czarnym złotem i bogacić się, bogacić, jak na kalifów przystało.
Dlatego międzynarodowa organizacja Głos Prześladowanych Chrześcijan w obliczu tych zasmucających wydarzeń w stanie Borno zachęca do wspierania mieszkających w Nigerii chrześcijan.
– Módlmy się, aby Bóg pocieszył płaczących po stracie swoich bliskich i opatrzył rany poszkodowanych w niedawnych atakach. Otoczmy modlitwą setki młodych ludzi uprowadzonych w ubiegłych miesiącach przez Boko Haram, aby dzięki Bożej interwencji zostali wkrótce uwolnieni i mogli powrócić do swoich rodzin. Wstawiajmy się również za bojówkarzami odpowiedzialnymi za te zbrodnie, prosząc Ducha Świętego, aby działał w ich sercach, prowadząc ich do pokuty i przyjęcia daru zbawienia od Jezusa. Dlatego tydzień po VI Dniu Solidarności z Kościołem Prześladowanym organizowanym w Polsce przez międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pamiętajmy o dotkniętych masakrami wyznawcach Chrystusa.

