logo
logo

Zdjęcie: Abdalrhman Ismail/ Reuters

Aleppo: obawiamy się ataków w Boże Narodzenie

Środa, 21 grudnia 2016 (11:03)

Wojna wcale się nie zakończyła i obawiamy się masakr w noc Bożego Narodzenia – tak doniesienia światowych mediów na temat sytuacji w Aleppo komentuje proboszcz franciszkańskiej parafii w tym mieście o. Ibrahim Alsabagh. Zwrócił uwagę, że mimo rozejmu wciąż słychać odgłosy spadających pocisków i nie ma żadnych sprawdzonych informacji o tym, co dzieje się na terenach opuszczanych przez rebeliantów.

Zakonnik podkreślił, że pojawiły się pogłoski, iż podczas zbliżających się świąt fundamentaliści islamscy przygotowują zmasowany atak bombowy na kościoły, co mogłoby spowodować ogromną masakrę. Z tego też powodu m.in. Pasterka sprawowana będzie w Aleppo po południu, by ludzie jeszcze za dnia mogli wrócić do swych domów. Franciszkanin wezwał ponadto chrześcijan na całym świecie do nieustannej modlitwy za Aleppo i do dalszego udzielania pomocy humanitarnej, bez której, według niego, mieszkańcy tego miasta nie mają szans na przeżycie.

– Mimo trwającego dramatu syryjscy chrześcijanie przygotowują się do świąt. Chcemy zanieść prawdziwą radość Jezusa tym, którzy obecnie przeżywają chwile zwątpienia, smutku i bólu lub stracili już nadzieję na jakąkolwiek przyszłość dla siebie – podkreślił patriarcha melchicki Grzegorz III Laham.

Zauważył zarazem, że choć obecnie syryjscy wyznawcy Chrystusa kroczą drogą cierpienia, to nie zamierzają się poddać i opuścić swej ojczyzny, ale pragną budować jej lepszą przyszłość.

– Warunkiem tego jest pilne przywrócenie pokoju – oświadczył patriarcha, zapowiadając, że w czasie świąt jeszcze bardziej zostaną zintensyfikowane modlitwy o zakończenie wojny.

Tymczasem z różnych stron słychać głosy negatywnie oceniające dotychczasową postawę świata wobec wojny w Syrii.

„Wspólnota międzynarodowa ogranicza się do deklaracji i głosów oburzenia, pomijając całkowicie ludzki aspekt tragedii wyniszczającej Aleppo” – napisali biskupi Francji, wytykając niewystarczające działania w obliczu tej ogromnej tragedii humanitarnej, wyniszczającej mieszkańców tego syryjskiego miasta. Zadając retoryczne pytanie: „Kto z nas będzie mógł powiedzieć, że nie wiedział?”, biskupi wypomnieli światu, że choć wie o dramacie Syrii od lat, to nie podjął wystarczających wysiłków w celu obrony niewinnej ludności cywilnej.

Konkretnym przykładem tej bierności są niewysłuchane apele o otwarcie korytarzy humanitarnych, którymi ludność cywilna mogłaby bezpiecznie uciec przed działaniami wojennymi, o niebombardowanie szpitali i szkół czy też o umożliwienie dostarczenia potrzebującym niezbędnej żywności i lekarstw.

RS, KAI

NaszDziennik.pl