logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch./ -

Asia Bibi spotkała się z rodziną

Poniedziałek, 26 grudnia 2016 (12:54)

Krótka modlitwa, odczytanie fragmentu Ewangelii, wspólne zjedzenie ciasta i wymiana życzeń – tak wyglądało przedświąteczne spotkanie Asii Bibi z mężem Aszikiem Masihem oraz dwiema córkami Aiszą i Eszam 19 grudnia w pakistańskim więzieniu dla kobiet w Multanie. Skazana na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciw islamowi chrześcijanka pakistańska mogła się zobaczyć z rodziną jedynie przez pół godziny. Ich rozmowie przysłuchiwali się i nagrali ją w całości więzienni strażnicy.

To już siódme Boże Narodzenie, które ta mężna wyznawczyni Chrystusa spędza samotnie za kratami. – Nie żywię nienawiści do tych, którzy przez te lata przysporzyli mi cierpień. Przebaczam im i modlę się za wszystkich, którzy wyrządzili mi zło – powiedziała 45-letnia dziś kobieta. Informując o tym serwis Vatican Insider, podał ponadto, że podziękowała ona także Papieżowi i wszystkim, którzy pamiętają o niej w modlitwie.

– Wyraziła również przekonanie, że z woli Bożej wkrótce zostanie uwolniona – powiedział Joseph Nadim, opiekun prawny rodziny Asii Bibi, który także uczestniczył w spotkaniu. Dodał on, że kobieta wyglądała na zdrową, choć jest osłabiona po niedawnej chorobie. Otrzymała od rodziny jedzenie i nowe ubrania.

Sprawa Asii Bibi rozpatrywana jest obecnie w trzeciej instancji przez Sąd Najwyższy Pakistanu. Wyznaczona na październik rozprawa nie odbyła się, gdyż w ostatniej chwili wycofał się jeden z sędziów. Termin kolejnej nie został wyznaczony. Adwokat oskarżonej katoliczki, muzułmanin Saiful Malook zabiega o jak najszybsze wyznaczenie innego składu sędziowskiego. Tymczasem Sąd Najwyższy skupia się obecnie na badaniu sprawy korupcji, w którą może być zamieszany premier Pakistanu Nawaz Sharif i jego rodzina.

Przypadek pakistańskiej katoliczki, matki 5 dzieci, ciągnie się od połowy 2009 – aresztowano ją 18 czerwca tegoż roku pod zarzutem obrazy islamu i proroka Mahometa. Chodziło o to, że gdy w czasie prac polowych, kobieta zapragnęła napić się wody, jej sąsiadki-muzułmanki zażądały od niej, aby przeszła na islam i dopiero wtedy pozwolą jej skorzystać z miejscowej studni. Asia Bibi nie tylko nie zgodziła się na taki warunek, ale jeszcze powiedziała, że Jezus oddał swoje życie za innych ludzi i zapytała: „A co zrobił Mahomet?”. Kobiety pobiły ją wtedy dotkliwie i powiadomiły policję, a sprawa trafiła do sądu.

Po ponad rocznym pobycie w więzieniu 7 listopada 2010 r. skazano ją na karę śmierci, ale już 23 tegoż miesiąca ułaskawił ją prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari. Po uwolnieniu ze względów bezpieczeństwa przewieziono ją w nieznane miejsce. Ale miejscowi muzułmanie zaskarżyli zarówno wyrok, jak i decyzję głowy państwa i Asia Bibi ponownie trafiła do więzienia, gdzie przebywa do dzisiaj.

W jej obronie wielokrotnie występowali zarówno umiarkowani muzułmanie, jak i chrześcijanie w wielu krajach świata. O jej uwolnienie apelowali też Benedykt XVI i Franciszek.

RS, KAI

NaszDziennik.pl