logo
logo
 

Dr Tomasz M. Korczyński

Masakra kobiet w kościele

Wtorek, 18 lutego 2014 (11:51)

Międzynarodowe Dzieło Chrześcijańskie Open Doors przekazało bardzo smutną wiadomość. W ogarniętym wojną domową Sudanie Południowym także w kościołach gwałcone i zabijane są chrześcijanki.

Pracownice z różnych grup kościelnych wybrały jako miejsce schronienia kościół pw. św. Andrzeja w mieście Bor. Po ich odnalezieniu przez rebeliantów, kilka  kobiet padło ofiarą gwałtu, po czym zostały zastrzelone. „Kobiety pochodziły z różnych parafii i znajdowały się w kościele, gdy zostały zamordowane”, powiedział bp Ruben Akurdit Ngong agencji prasowej World Watch Monitor. „To bardzo bolesne. Rebelianci zniszczyli w naszym regionie już bardzo wiele kościołów, jednak Bóg jest z nami”.

Pięć kobiet, Dorcas Abuol Bouny i Akut Mayem Yar, obie 72-letnie, Tabitha Akuang, 60 lat, oraz Mary Alek Akech i Martha Agok Mabior, 70-latki odgrywały ważne role w kościele, powiedział biskup Ngong.

15 grudnia br. Sudan Południowy opanowały zamieszki. Konflikt wybuchł w stolicy w Dżubie, a potem rozlał się na cały kraj. Wkrótce po tym doszło do starć w całym państwie.

Szybko przybrały one wydźwięk etniczny, gdy prezydent Salva Kiir stwierdził, że jego były wiceprezydent planuje zamach stanu. Kiir należy do plemienia Dinka, natomiast Machar jest członkiem plemienia Nuerów. Podczas gdy Dinka uchodzi za największe plemię w Sudanie Południowym, Nuerowie są drugim co do wielkości plemieniem w kraju. Mają do dyspozycji okrytą złą sławą milicję, zwaną „Białą Armią” (ich bojownicy nacierają swoje ciała białym proszkiem). W przeszłości ich zadaniem była przede wszystkim ochrona własnej społeczności oraz zaopatrzenie jej poprzez kradzież bydła. Jednak niedawno grupa przekształciła się w milicję, która została powołana do celów politycznych i militarnych. Atak na kobiety w kościele pw. św. Andrzeja oraz kolejne napaści w mieście Bor przypisano właśnie im.

Chrześcijanie i niechrześcijanie znajdują się w tym konflikcie pomiędzy dwoma frontami. Pastor Mark Akec-Cien jest zastępcą sekretarza generalnego Rady Kościoła w Sudanie Południowym. Jak powiedział World Watch Monitor, nie wierzy, by kobiety zostały zamordowane z powodu wiary w Chrystusa. „Milicja splądrowała i zniszczyła również sklepy, firmy i prywatne domy”.

Od wybuchu konfliktu zaatakowano i ograbiono jednak wiele kościołów, a duchowni byli dręczeni. W Malakal, na północy kraju, w połowie stycznia zaatakowano i splądrowano katolicki kościół pw. św. Franciszka. Okradziono również księdza. W podobny sposób dotknięte zostały także kościoły anglikańskie i ewangelickie.

Najbardziej dotknięte stany Sudanu Południowego to: Jonglei, Unity oraz Nil Górny. Bor, stolica stanu Jonglei, została całkowicie zniszczona. Domy, sklepy, banki i kościoły spalono i splądrowano. Ok. 7 milionów osób, prawie dwie trzecie kraju, jest w różnym stopniu zagrożonych katastrofą humanitarną.

3,7 milionów ludzi znajduje się w niezmiernie trudnej sytuacji. Od grudnia 2013 roku uciekło już około 900 tys. osób. Przywódcy kościelni nawoływali do przebaczenia i pokoju. Podkreślają, że źródeł kryzysu należy upatrywać w polityce. Zarówno armia, jak i wojska rebelianckie zostały obarczone winą za krwawe ataki.

Odkąd Sudan Południowy uzyskał w lipcu 2011 roku niepodległość i oddzielił się od Republiki Sudanu, rebelianci ciągle próbują uzyskać tam większe wpływy. Sudan Południowy nie znalazł się na Światowym Indeksie Prześladowań Open Doors (liście 50. krajów, gdzie dochodzi do największych prześladowań chrześcijan), natomiast Republika Sudanu zajmuje 11. miejsce.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl