Przybyli z Egiptu i Iraku, aby pomóc budować nowe państwo po epoce depczącej prawa człowieka. Zginęli z rąk fanatyków islamskich. Ich winą była wiara w Chrystusa. Chrześcijanie w Libii na celowniku.
Makabryczny koszmar po śmierci Kadafiego miał się dla Libii zakończyć. Zachód przekonywał, że interwencja NATO rozpocznie świetlaną przyszłość dla obywateli afrykańskiego państwa nad Morzem Śródziemnym. Okazało się to utopią i czczym mamieniem.
54-letni profesor Adison Karcha, chrześcijanin z Kirkuku, był rektorem wydziału medycyny Uniwersytetu w Sirte. 18 marca został zamordowany w swoim samochodzie w drodze do domu. Jego zwłoki znaleziono w dzielnicy radykałów z grupy Ansar al-Shariah. Profesor ze swoją żoną żył ponad siedem lat w Libii, gdzie znalazł bezpieczną przystań po ucieczce z niepewnego Iraku. Otrzymał od tego państwa możliwość godnego życia, kształcił przyszłych lekarzy, jakże dziś potrzebnych zacofanemu krajowi, a teraz nie żyje. Po mordzie na profesorze Karcha minister spraw zagranicznych Iraku zażądał od rządu libijskiego przeprowadzenia błyskawicznego śledztwa i pojmania wszystkich sprawców morderstwa.
Tragiczna śmierć profesora wstrząsnęła patriarchą Iraku, ks. Louisem Raphaelem I Sako, który wskazał na postępujące zjawisko islamizacji w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Patriarcha Sako zauważa, że fenomen postępującej islamizacji jest dla niego wciąż zagadką. Istnieje plan, aby przekształcać po kolei państwa regionu w kalifaty, gdzie religia jest manipulowana politycznie. Pytanie tylko, czy po strąceniu kolejnych dyktatorów sytuacja społeczeństwa się polepszyła czy pogorszyła. W jego mniemaniu właściwie nie ma żadnego postępu na rynku pracy, w gospodarce, w usługach, w kwestii bezpieczeństwa obywatelskiego, przeciwnie, patologia korupcji wzrasta, sekciarskie konflikty niszczą porządek społeczny.
„Mieliśmy nadzieję, że powstanie społeczeństwo obywatelskie, a tymczasem doszło do nowych denominacyjnych konfliktów, dlatego pytamy się sami siebie, jak będzie wyglądać nasza przyszłość”.
23 lutego br. odnaleziono ciała siedmiu Koptów zamordowanych z zimną krwią w Bengazi, którzy przyjechali do Libii jako robotnicy. W tym miejscu wspominałem o serii mordów na Koptach (zob. tutaj).
Do tej tragicznej puli dołączył teraz chrześcijański sprzedawca, 30-letni Jad Abdulmasahi Abdulmalik, który został zastrzelony w Bengazi 29 marca.
Podobnie jak prof. Karcha wszyscy zamordowani opuścili kilka lat temu swoją ojczyznę, która jest nieprzychylna chrześcijaństwu, aby rozpocząć nowe, lepsze życie w Libii.
Fundamentalizm islamski w Libii osiągnął znaczne rozmiary.
Niegdyś Libia albo w ogóle nie znajdowała się na listach hańby, gdzie najbardziej depcze się prawa człowieka, albo osiągała niskie pozycje w porównaniu z innymi państwami terroru. Na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors Libia zajęła w tym roku wysoką, 13. pozycję.
W tej chwili kraj ten jest najmniej przyjaznym dla chrześcijan krajem Afryki Północnej. W Libii panuje anarchia, a chrześcijanie znajdują się w potrzasku, uwięzieni między grupami religijnymi o charakterze fanatycznym oraz gangami typowych kryminalistów.
Za czasów Kadafiego również istniał terror, tego nie można w żaden sposób pominąć milczeniem, dyktator miał do dyspozycji tajną policję, która mogła wkraczać bezkarnie do prywatnych mieszkań i gdy odkryła nielegalne zgromadzenie wiernych, aresztowała wszystkich „przestępców”.
Jednak chrześcijanie nie wkraczali na obszar polityki i dlatego głównym celem ataków reżimu byli muzułmanie tworzący ruch opozycyjny.
Dziś za przemoc wobec chrześcijan odpowiedzialne są radykalne ruchy religijne, takie jak salafici, a także przybyli z różnych stron świata islamu terroryści i fanatycy z islamskiej międzynarodówki.
Kiedy pod koniec grudnia 2012 roku niedaleko portowego miasta Misraty w wybuchu bombowym w kościele pw. św. Jerzego zginęło dwóch Koptów, a wielu zostało rannych, uznano to za incydent. Głowa Kościoła koptyjskiego w Libii Timothaus Bishara Adly, oprócz potępienia morderczych aktów, powiedział: „Libya Herald”, że zamach w Dafnija jest nieszczęściem dla rodzin dotkniętych szaleństwem nienawiści religijnej, ale i dla całego Kościoła. Zabici chrześcijanie od wielu lat pracowali w Libii, pozostawili żony i dzieci. Pierwszy z zamordowanych miał 42 lata, trzy córki, które też mieszkają w Libii, drugi miał 25 lat i zostawił młodą żonę w szóstym miesiącu ciąży.
W Libii żyje 20-tysięczna społeczność koptyjska. Grudniowy zamach był pierwszym od czasu upadku Kadafiego. Dziś już wiemy, że nie ostatnim.

