logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Odpowiedzialni za strzeżenie pokoju

Czwartek, 16 lutego 2017 (19:56)

Wojna zaczyna się w ludzkim sercu i dlatego wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za strzeżenie pokoju – powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Papież nawiązał w swojej homilii do pierwszego czytania wczorajszej i dzisiejszej Liturgii (Rdz 8, 6-13.20-22; 9,1-13), opisującego zakończenie potopu i przymierze Boga z Noem. Skoncentrował się na trzech obrazach ukazanych w tym fragmencie Księgi Rodzaju: gołębicy, tęczy i przymierzu.

Franciszek zauważył, że gołębica powracająca ze świeżym listkiem z drzewa oliwnego jest znakiem tego, czego Bóg pragnął po potopie: pokoju, aby wszyscy ludzie byli ze sobą pojednani. Jednocześnie zauważył, że zarówno gołębica, jak i tęcza są kruche. Piękna tęcza pojawiająca się po burzy szybko znika, gdy pojawi się chmura. Podobnie gołębica, o czym mogli się przed dwoma laty przekonać wierni zgromadzeni pod koniec stycznia na modlitwie „Anioł Pański”, gdy dwa gołębie wypuszczone przez Ojca Świętego razem z dziećmi z papieskiej biblioteki zostały zaatakowane przez mewę. 

Franciszek podkreślił, że przymierze, jakie Bóg zawiera ze swoim ludem, jest mocne, ale przyjmujemy je słabo. Bóg zawiera z nami pokój, ale niełatwo jest strzec pokoju. To praca dnia powszedniego, gdyż w naszym wnętrzu jest stale obecny grzech pierworodny, duch Kaina, który z zazdrości, zawiści, chciwości i żądzy władzy oraz pragnienia panowania czyni wojnę. Papież następnie zauważył, że mówiąc o przymierzu między Bogiem a Jego ludem, mowa jest o krwi: „Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie; upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego o życie brata” (Rdz 8,5). Ojciec Święty stwierdził, że jesteśmy stróżami braci, a kiedy dochodzi do przelania krwi, dochodzi do grzechu, zaś Bóg się o nią upomni. 

– W dzisiejszym świecie przelewana jest krew. Dzisiaj świat jest w stanie wojny. Umiera wielu braci i sióstr, również ludzie niewinni, bo wielcy, możni chcą kawałek ziemi, chcą trochę więcej władzy albo zysku pochodzącego z handlu bronią. A Słowo Pana jest jasne: „Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie; upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego o życie brata”. Także nam, którym zdaje się, że żyjemy w pokoju, Bóg wystawi rachunek za krew naszych braci i sióstr, którzy cierpią z powodu wojny – powiedział Franciszek. 

Papież zadał pytanie, jaki wkład wnosimy w strzeżenie pokoju. Zaznaczył, że zarówno modlitwa, jak i nasze działania na rzecz pokoju nie są formalnością. Jednocześnie przypomniał, że wojna zaczyna się w ludzkim sercu, w rodzinach, między przyjaciółmi, rozszerzając się następnie na cały świat. W tym kontekście podkreślił konieczność codziennego, osobistego zaangażowania na rzecz budowania pokoju w naszych środowiskach i w całym świecie. Dodał, że Krew Chrystusa wprowadza pokój w świecie, ale nie przelewana przez nas krew brata, czy przez handlarzy bronią, czy możnych ziemi w wielkich wojnach. 

Ojciec Święty przypomniał, że kiedy był dzieckiem, zakończyła się II wojna światowa. W jego ojczyźnie, gdy pojawiało się jakieś zagrożenie albo miało miejsce doniosłe wydarzenie, wyły strażackie syreny alarmowe. Otóż wówczas sąsiadka zawołała jego mamę, by jej powiedzieć, że wojna się skończyła, a obydwie kobiety ze łzami padły sobie w ramiona. 

– Niech Pan da nam łaskę, byśmy mogli ze łzami powiedzieć: „wojna się skończyła”. „Skończyła się wojna w moim sercu, zakończyła się wojna w mojej rodzinie, wojna się skończyła w moim sąsiedztwie, w miejscu pracy, zakończyła się wojna w świecie”. W ten sposób będzie więcej gołębicy, tęczy i przymierza – zauważył Franciszek.

RS, KAI

NaszDziennik.pl