logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: ALESSANDRO DI MEO/ PAP/EPA

Bóg pozwala czynić nam dobro

Środa, 15 marca 2017 (11:18)

Katecheza Papieża Franciszka wygłoszona podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie.

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Dobrze wiemy, że wspaniałe przykazanie, jakie pozostawił nam Pan Jezus, to przykazanie miłości: miłować Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego (por. Mt 22,37-39). Jesteśmy powołani do miłości, do miłosierdzia: to jest nasze najwznioślejsze powołanie, nasze powołanie par excellence; a jest z nim powiązana również radość chrześcijańskiej nadziei. Ten, kto miłuje, ma radość, że uda się mu spotkać wielką miłość, którą jest sam Pan. 

Apostoł Paweł w wysłuchanym przed chwilą fragmencie z Listu do Rzymian przestrzega: istnieje zagrożenie, iż nasze miłosierdzie może być obłudne, że nasza miłość może być obłudna. Zatem musimy postawić sobie pytanie: kiedy to się dzieje? I w jaki sposób możemy być pewni, że nasza miłość jest szczera, że nasze miłosierdzie jest prawdziwe? Byśmy nie udawali czynienia miłości, aby nasza miłość nie była telenowelą, lecz miłością szczerą, mocną. 

Obłuda może się zagnieździć wszędzie, nawet w naszym sposobie miłowania. Dzieje się tak, gdy nasza miłość jest interesowna, pobudzana interesami osobistymi, a jakże wiele jest tych miłości interesownych; kiedy służba charytatywna, której zdajemy się poświęcać, pełniona jest po to, aby się pokazać, albo żeby poczuć zadowolenie – jaki jestem wspaniały! – to jest obłuda. Albo też kiedy dążymy do rzeczy podsiadających „widzialność”, aby popisywać się naszą inteligencją czy też naszymi zdolnościami. Kryje się za tym wszystkim fałszywa, zwodnicza idea, mianowicie, iż jeśli kochamy, to dzieje się tak dlatego, że jesteśmy dobrzy, jak gdyby miłość była tworem człowieka, wytworem naszego serca. Natomiast miłosierdzie jest jednak przede wszystkim łaską, jest darem, możliwość miłowania jest darem Boga i musimy o niego prosić, a On chętnie nim obdarzy, jeśli Go o to poprosimy. Zatem miłość jest łaską. Nie polega na tym, by ukazywać, czym jesteśmy, ale ukazywać to, co daje nam Pan, a co swobodnie przyjmujemy i co nie może się wyrazić w spotkaniu z innymi, jeśli wcześniej nie zrodziło się ze spotkania z łagodnym i miłosiernym obliczem Jezusa.

Paweł zachęca, byśmy uznali, że jesteśmy grzesznikami i że również nasz sposób miłowania naznaczony jest grzechem. Jednocześnie jednak niesie nową wieść, orędzie nadziei: Pan otwiera przed nami drogę wyzwolenia, zbawienia. To możliwość, abyśmy i my żyli wspaniałym przykazaniem miłości i stawali się narzędziami miłości Boga. A dzieje się tak, gdy pozwalamy się leczyć i odnawiać serce przez Chrystusa Zmartwychwstałego. Zmartwychwstały Pan, żyjący między nami, żyjący z nami, może uleczyć nasze serce. Czyni to, jeśli Go o to poprosimy. To On, pomimo naszej małości i nędzy, pozwala nam doświadczać współczucia Ojca i świętować cuda Jego miłości. Wówczas rozumiemy, że to wszystko, co możemy przeżyć i czynić dla braci, jest niczym innym, jak odpowiedzią na to, co Bóg uczynił i nadal dla nas czyni. Co więcej, to sam Bóg, który zamieszkując w naszym sercu i w naszym życiu, stale staje się bliskim i służy tym wszystkim, których spotykamy codziennie na naszej drodze, począwszy od ostatnich i najbardziej potrzebujących, w których rozpoznaje się On jako pierwszy.

Zatem apostoł Paweł tymi słowami nie tyle chce nas upomnieć, ile raczej zachęcić i ożywić w nas nadzieję. Wszyscy bowiem doświadczamy, że nie żyjemy w pełni, albo tak jak powinniśmy przykazaniem miłości. Ale nawet to jest łaską, ponieważ uświadamia nam, że sami z siebie nie jesteśmy w stanie prawdziwie kochać: potrzebujemy, aby Pan stale w nas odnawiał ten dar w naszym sercu, poprzez doświadczenie Jego nieskończonego miłosierdzia. Wtedy na powrót będziemy doceniali rzeczy małe, proste, zwyczajne dnia powszedniego. Będziemy też zdolni, by miłować innych tak, jak ich miłuje Bóg, pragnąc ich dobra, to znaczy aby byli świętymi, przyjaciółmi Boga. Będziemy też szczęśliwi z powodu możliwości stawania się bliskimi ludzi ubogich i pokornych, tak jak to czyni Jezus z każdym z nas, gdy jesteśmy z dala od Niego, by pochylić się do stóp braci, tak jak On, Miłosierny Samarytanin, czyni z każdym z nas, ze swoim współczuciem i przebaczeniem.

Drodzy Bracia, apostoł Paweł przypomniał nam o tym, co jest sekretem, abyśmy „radowali się nadzieją!” (Rz 12,12), abyśmy żyli radością nadziei, bo wiemy, że w każdych okolicznościach, nawet najtrudniejszych, a także przez nasze własne niepowodzenia Bożej miłości nie brakuje. A zatem z sercem nawiedzonym i zamieszkałym przez Jego łaskę i wierność żyjemy w radosnej nadziei odwzajemnienia w braciach, tymi drobnymi rzeczami, jakie możemy uczynić, to wiele, które codziennie otrzymujemy od Niego. Dziękuję.

RS, KAI

NaszDziennik.pl