logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: GIUSEPPE LAMI / PAP/EPA

Jak być dobrym uczniem-misjonarzem Jezusa

Niedziela, 2 lipca 2017 (20:23)

Rozważanie Papieża Franciszka wygłoszone przed modlitwą „Anioł Pański”.

Drodzy Bracia i Siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Liturgia ukazuje nam ostatnie fragmenty mowy misyjnej 10 rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza (por. 10,37-42), gdzie Jezus naucza dwunastu apostołów w chwili, kiedy po raz pierwszy posyła ich na misję do wiosek Galilei i Judei. W tej części końcowej Jezus podkreśla dwa istotne aspekty życia ucznia-misjonarza: po pierwsze – jego związek z Jezusem jest silniejszy niż jakiekolwiek inne powiązania; po drugie – misjonarz nie niesie samego siebie, lecz Jezusa, a przez Niego miłość Ojca Niebieskiego. Te dwa aspekty są ze sobą powiązane, ponieważ im bardziej Jezus znajduje się w centrum uczuć i życia ucznia, tym bardziej ten uczeń jest „przezroczysty” dla Jego obecności.

„Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien...” (w. 37). Miłość ojca, czułość matki, słodka przyjaźń między braćmi i siostrami – wszystko to, choć jest bardzo dobre i uzasadnione, nie może być przedkładane nad Chrystusa. Nie dlatego, że chciałby, abyśmy byli pozbawieni uczuć i uznania, lecz wręcz przeciwnie, ale dlatego, że sytuacja ucznia wymaga priorytetowej relacji z nauczycielem. Każdy uczeń – czy to osoba świecka, kapłan, czy biskup – musi mieć relację priorytetową z Jezusem. Może pierwsze pytanie, jakie powinniśmy zadać chrześcijaninowi, powinno brzmieć: Czy spotykasz się z Jezusem, czy modlisz się do Jezusa? Można by niemal dokonać parafrazy Księgi Rodzaju: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i złączy się z Jezusem Chrystusem, a dwoje staną się jedno (por. Rdz 2,24).

Ten, kto daje się pociągnąć tą więzią miłości i życia z Panem Jezusem, staje się Jego przedstawicielem, Jego „ambasadorem”, zwłaszcza poprzez swój sposób bycia, życia. Do tego stopnia, że sam Jezus, posyłając uczniów na misję, mówi im: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10,40). Trzeba, aby ludzie mogli dostrzec, że dla tego ucznia Jezus prawdziwie jest „Panem”, jest naprawdę centrum, całym życiem. Nie liczy się, jeśli późnej jak każdy człowiek ma swoje ograniczenia, a nawet błędy, oby tylko miał pokorę ich uznania. Ważne, aby nie miał serca dwulicowego. To jest niebezpieczne: jestem chrześcijaninem, uczniem Jezusa, jestem kapłanem, biskupem, ale mam serce dwulicowe: nie, tego nie może być. Nie może być dwulicowego serca, lecz serce proste, zjednoczone, aby nie był tu i tam, ale był uczciwy wobec siebie i innych. Dwulicowość nie jest chrześcijańska. Dlatego Jezus modli się do Ojca, aby uczniowie nie popadali w duchowość świata. Albo jesteś z Jezusem, z duchem Jezusa, albo z duchem świata.

I tutaj nasze kapłańskie doświadczenie uczy nas jednej rzeczy, bardzo pięknej i ważnej: to właśnie ta akceptacja świętego wiernego ludu Bożego, to właśnie ten „kubek świeżej wody” (w. 42), o którym Pan mówi dziś w Ewangelii, dany z serdeczną wiarą, pomaga ci być dobrym księdzem! Istnieje wzajemność także w misji: jeżeli zostawisz wszystko dla Jezusa, ludzie rozpoznają w tobie Pana; a jednocześnie pomaga ci w nawracaniu się codziennie do Niego, w odnawianiu się i oczyszczaniu się z kompromisów i przezwyciężaniu pokus. Im bardziej kapłan będzie bliski ludowi Bożemu, tym bardziej będzie się czuł bliski Jezusa. I im bardziej kapłan jest blisko Jezusa, tym bardziej będzie czuł się bliski ludowi Bożemu.

Panna Maryja doświadczyła osobiście, co znaczy kochać Jezusa, nabierając dystansu do siebie samej, nadając nowe znaczenie więzom rodzinnym, wychodząc od wiary w Niego. Niech za swoim macierzyńskim wstawiennictwem pomoże nam być wolnymi i radosnymi misjonarzami Ewangelii.

Po modlitwie „Anioł Pański”:

Drodzy Bracia i Siostry!

5 lipca przypada święto niepodległości Wenezueli. Zapewniam o mojej modlitwie w intencji tego umiłowanego narodu i wyrażam moją bliskość rodzinom, które straciły swoje dzieci w manifestacjach ulicznych. Apeluję o położenie kresu przemocy i znalezienie pokojowego i demokratycznego rozwiązania kryzysu. Niech Matka Boża z Coromoto wstawia się za Wenezuelą, a my prośmy Matkę Bożą z Coromoto za Wenezuelę: „Zdrowaś Maryjo…”.

Kieruję moje pozdrowienia do wszystkich was, rzymianie i pielgrzymi! W szczególny sposób pozdrawiam wiernych irlandzkich z Belfastu i młodzież z Schattodorf (Szwajcaria), którzy niedawno przyjęli sakrament bierzmowania.

Pozdrawiam różne grupy parafialne i stowarzyszenia oraz uczestników pielgrzymki motocyklowej z Cardito.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli. Proszę, nie zapominajcie modlić się za mnie.

RP, KAI

Aktualizacja 3 lipca 2017 (09:47)

NaszDziennik.pl