logo
logo

Zdjęcie: Missa Tridentina SP / Domena publiczna

10 lat po „Summorum Pontificum”

Wtorek, 11 lipca 2017 (21:22)

Motu proprio „Summorum Pontificum” było nie tylko pojednawczym gestem względem lefebrystów, ale miało doprowadzić do współistnienia w Kościele obu form rytu rzymskiego. Przypomniał o tym z okazji 10. rocznicy ogłoszenia tego dokumentu ks. abp Guido Pozzo, sekretarz Papieskiej Komisji „Ecclessia Dei”, która zajmuje się zarówno dialogiem z lefebrystami, jak i wiernymi korzystającymi z przedsoborowej Liturgii. To właśnie Benedykt XVI 7 lipca 2007 r. potwierdził jej powszechne sprawowanie.

Ks. abp Guido Pozzo zaznacza, że Benedyktowi XVI nie chodziło o uniformizację Liturgii. Przypomniał on jedynie, że stara Liturgia nigdy nie została przez Sobór unieważniona. Postulowane przez Papieża seniora współistnienie obu form i ich „pojednanie” znajduje mocne uzasadnienie w historii Kościoła, gdzie zawsze istniała wielość obrządków, a nawet wariantów rytu rzymskiego.

Zdaniem ks. abp. Pozzo, przez ostatnich dziesięć lat Kościół bardziej zdał sobie sprawę z tego bogactwa i należy to do pozytywnych owoców motu proprio. Inną pozytywną konsekwencją jest osłabienie wzajemnej nieufności między środowiskami przywiązanymi do różnych form obrządku rzymskiego. Najwięcej Liturgii w formie przedsoborowej jest sprawowanych we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Tam też owoce motu proprio są najbardziej znaczące.

– Pozytywną niespodzianką jest natomiast zainteresowanie dawną Liturgią na Dalekim Wschodzie i w Europie Wschodniej – dodaje sekretarz watykańskiej komisji.

Przyznaje on, że w niektórych diecezjach realizacja papieskich postanowień napotkała pewne problemy. Wynikały one z niewystarczającej liczby księży umiejących sprawować Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, a niekiedy również z uprzedzeń o charakterze ideologicznym czy duszpasterskim. Z drugiej strony niektórzy biskupi zarzucają wiernym, którzy uczęszczają na takie Liturgie, że nie angażują się w życie Kościoła lokalnego.

Ks. abp Pozzo wskazuje też na problemy wynikające ze słabej znajomości łaciny u współczesnych księży. Dlatego sugeruje on, by łaciny uczyć w seminarium nie tylko na początku, ale przez wszystkie lata studiów filozoficznych i teologicznych dwie godziny w tygodniu. – Nie zapominajmy, że łacina pozostaje oficjalnym językiem Kościoła. Kapłani powinni znać i kochać ten język – dodał sekretarz Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”.

RS, KAI

NaszDziennik.pl