Płaczące ikony

Małgorzata Pabis

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje, że w Rosji i na Ukrainie, w kilku klasztorach i cerkwiach, na ikonach zaczęły pojawiać się łzy. Wykładowca teologii fundamentalnej o. dr Jerzy Uram OFMCap zauważa, że podobne zjawiska występowały wiele razy w historii Kościoła i przede wszystkim wzywają do nawrócenia.

– Łzy Matki zawsze mówią nam coś ważnego, najczęściej wzywają do nawrócenia. Tak było przecież w XIX wieku np. w La Salette we Francji – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. dr Jerzy Uram. Przypomina, że takie zdarzenia zawsze były bardzo dokładnie badane. Jednocześnie podkreśla, że każde nadzwyczajne zdarzenie może być dla człowieka wierzącego znakiem, który niesie ze sobą konkretną treść, czasem zasadniczo różną dla każdego z osobna. Jeśli chodzi o wiarę w takie wydarzenia, Kościół pozostawia w tym względzie swoim wiernym wolność. – Jednocześnie jeśli dzieje się jakiś cud, to ma on do czegoś wzywać, coś człowiekowi mówić. Wiemy, że tych łez Maryi w historii było wiele. A łzy Matki –także tej ziemskiej – chcą nas przestrzec przed czymś, wezwać do nawrócenia. One zawsze przemawiają –wyjaśnia o. dr Uram.

Odnosząc się natomiast do obecnej sytuacji w Rosji i na Ukrainie, o. Uram zaleca ostrożność wobec apokaliptycznych interpretacji. –Wiemy, że sytuacja jest tam bardzo gorąca, ale ja byłbym daleki od wizji apokaliptycznych. Wiemy, że Matka Boża płacze w różnym czasie i w różnych miejscach, a ma nad czym wylewać łzy w dzisiejszym świecie. Ona wciąż prosi nas o nawrócenie, o pojednanie, o powrót na drogę Bożych przykazań – zaznacza kapucyn.