logo
logo
Piątek,
7 grudnia 2012
Taki oto punkt widzenia

Złote myśli prokuratorów

zdjęcie
Dariusz Pogorzelski
Dziennikarz Telewizji Trwam

Najwyższa pora, aby prokuratorzy wojskowi zaczęli prowadzić księgę złotych myśli. Swoich złotych myśli.

Do tego osobliwego zbioru mogłyby trafić zdania chociażby ze słynnej już konferencji prasowej z 30 października, podczas której prokurator Ireneusz Szeląg, uspokajając z troską opinię publiczną, orzekł: "Powołani przez prokuraturę biegli, pracujący wspólnie z prokuratorem pod Smoleńskiem, nie stwierdzili na wraku samolotu Tu-154 M trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego".

Chwilę później ten sam prokurator w ten oto sposób informował tę samą opinię publiczną: - [Spektrometr – przyp red. ] wykrył cząstki zjonizowane o strukturze i masie podobnej, analogicznej do takich, jakie występują w materiałach wysokoenergetycznych, w tym również w materiałach wybuchowych”.

Do księgi złotych myśli prokuratorzy wojskowi mogliby też wpisać wypowiedź swojego szefa prokuratora Jerzego Artymiaka z posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości, który ku zdziwieniu obecnych na sali posłów i dziennikarzy nieśmiało powiedział: - Detektory użyte w Smoleńsku, niektóre z nich, faktycznie wykazały TNT. No, wykazały TNT cząsteczki trotylu, co nie oznacza, że mamy do czynienia z całą pewnością z materiałami wybuchowymi.

Aby rzecz stała się bardziej frapująca, następnego dnia prokuratura wojskowa wydała specjalny komunikat, w którym napisała między innymi: - Pojawienie się na wyświetlaczu użytego urządzenia napisu "TNT" nie jest tożsame z wykryciem trotylu.

Ot, taki prokuratorski kalambur: trotyl-nietrotyl. Ale co by złota księga nie była złotą księgą myśli o trotylu, warto byłoby umieścić w niej jeszcze jedno zdanie sformułowane w głowach prokuratorów w ostatnich dniach.

Zabiegamy, aby wrak Tu-154M i oryginały rejestratorów samolotu jak najszybciej zostały sprowadzone do kraju, z prawnego punktu widzenia nie jest to jednak konieczne do zakończenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Być może do samego zakończenia śledztwa nie jest potrzebny ani wrak, ani czarne skrzynki, ale panowie prokuratorzy - co z wyjaśnieniem katastrofy? Bo zdaje się nie zawsze zakończenie śledztwa jest tożsame z dojściem do prawdy.

POZOSTAŁE WPISY
Środa, 12 września 2012

Na manowcach skojarzeń

Piątek, 17 sierpnia 2012

Zdziwiony samowładca

Sobota, 28 lipca 2012

Standard - dwie miary

Poniedziałek, 16 lipca 2012

Pasje księdza Sowy

Piątek, 13 lipca 2012

Janda nie dostrzeżona

Piątek, 6 lipca 2012

Znamy się nie tylko z widzenia