logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Pod pretekstem nowoczesności

Wtorek, 3 grudnia 2019 (21:04)
Ministerstwo Finansów chce zalegalizować tzw. wirtualne kasy fiskalne, czyli zwykłe aplikacje służące do rejestrowania transakcji. To krok w odwrotną stronę niż dotychczasowe zmiany, dokonywane od ponad czterech lat.
 
Dotąd kolejne nowe narzędzia legislacyjne uszczelniały nasz system podatkowy. To może go rozszczelnić i otworzyć drogę do nadużyć, zwłaszcza w obszarze VAT-u.
 
Znakomitym pomysłem były kasy online, których stosowanie na szeroką skalę rozpoczęło się 1 maja tego roku i których działa już ok. 80 tysięcy. Tu pójście z duchem czasu i rozwoju technologii miało sens zarówno budżetowy, jak i gospodarczy. Podobnie należy ocenić pomysł wystawiania e-paragonów. Ale wprowadzanie „wirtualnych kas” – i to wszędzie, łącznie z sektorami najbardziej narażonymi na ryzyko występowania szarej strefy, uzasadnienia nie ma.
 
Wdrożenie podobnego rozwiązania w kilku krajach naszego regionu już odbija się im czkawką. Chorwackie media piszą w tym kontekście: „Dziura w systemie fiskalizacji” czy „Nieprawdopodobna kreatywność w fałszowaniu”, a w internecie zaczęły krążyć całe poradniki z instrukcjami, jak dokonywać nadużyć, korzystając z nowej luki w systemie (kopiowanie paragonów, kasowanie ich, drukowanie fałszywych itp.).
 
U źródeł problemu leży albo lobbing jakiejś grupy interesów, albo niezrozumienie przez urzędników istoty kasy rejestrującej, którą stanowi fizycznie istniejący, specjalnie zabezpieczony, certyfikowany sprzęt. Aplikacja zainstalowana na przypadkowym urządzeniu takich kryteriów nie jest w stanie spełnić. Software to nie hardware.
 

Dr Marian Szołucha

Autor jest ekonomistą, Instytut Prawa Gospodarczego.

Aktualizacja 3 grudnia 2019 (22:17)

NaszDziennik.pl