logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / -

W SKOK-ach jak w banku

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 (02:05)

W regułach znowelizowanej ustawy o SKOK-ach kasy spółdzielczo-kredytowe będą należały do najbezpieczniejszych miejsc deponowania pieniędzy. Podwójne gwarancje depozytów i silny nadzór KNF są jednak kosztowne, co obniży konkurencyjność kas wobec banków.

 

Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła wyznaczać zarządy SKOK-ów, dzielić kasy oszczędnościowo-pożyczkowe, wydzielać z nich części i zbywać lub łączyć z bankiem – przewiduje nowo przyjęta przez Sejm ustawa o SKOK-ach. Spółdzielcze kasy zostaną poddane rygorystycznym regulacjom właściwym dla banków, w zamian za co depozyty ulokowane w SKOK-ach zostaną objęte gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG).

– Depozyty w SKOK-ach będą odtąd korzystały z podwójnych gwarancji bezpieczeństwa, w systemie wewnętrznym, który funkcjonuje od początku, opartym na własnym funduszu stabilizacyjnym, oraz w instytucji zewnętrznej, jaką jest BFG – podkreśla poseł Jerzy Szmit (PiS).

Nadzór KNF nad spółdzielczymi kasami będzie silniejszy niż nad bankami, chociaż działalność kas jest znacznie węższa. Przede wszystkim SKOK-i działają tylko w realnej gospodarce i nie spekulują depozytami klientów na rynkach finansowych. W związku z tym ryzyko, przed którym muszą się zabezpieczyć, powinno być niżej wycenione. Ponadstandardowe podniesienie poprzeczki bezpieczeństwa depozytów w SKOK-ach będzie dla kas bardzo kosztowne.

– Składka na BFG i koszty nadzoru KNF będą kosztować kasy około 60 mln zł rocznie – oblicza szef Rady Nadzorczej SKOK Grzegorz Bierecki.

– Teraz zmniejszy się konkurencyjność kas wobec banków, co od początku było prawdziwym celem tej ustawy – dodaje.

Kwoty, które nowa ustawa nakazuje wnosić do BFG i KNF, wcześniej trafiały do członków kas w postaci wyższego oprocentowania depozytów niż w bankach i niższych kosztów pożyczek. Przedstawiciele SKOK-ów od dawna wskazują, że spółdzielcze kasy jako instytucje konkurencyjne w sferze działalności kredytowo-depozytowej wobec banków znalazły się na celowniku lobby bankowego, które ma swoich przedstawicieli także w Sejmie.

– Na tych przepisach najbardziej skorzystają instytucje parabankowe, które nie podlegają żadnemu nadzorowi i nie ponoszą kosztów – podkreśla Bierecki.

– Ogranicza się działalność SKOK-ów w interesie banków i lichwy. Ta ustawa jest przykładem niebywałego lobbingu ze strony tych środowisk, które mają duże wpływy w partii rządzącej – dodaje.

To już druga nowelizacja ustawy o SKOK-ach autorstwa PO. Pierwsza, z 2009 r., weszła w życie zaledwie pół roku temu, po tym jak Trybunał Konstytucyjny zakwestionował kilka przepisów.

– Obecna nowelizacja także narusza Konstytucję i zostanie zaskarżona do Trybunału – zapowiada Bierecki.

– Nowe, rygorystyczne przepisy dotyczące Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych posłowie PO wzorowali na nieistniejących unijnych regulacjach, które pozostają dopiero w sferze planów i których ostateczny kształt pozostaje nieznany – twierdzi poseł Szmit.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik