logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

NBP w służbie PO?

Poniedziałek, 16 czerwca 2014 (13:05)

Z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem, finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Marta Milczarska

 

Upublicznione nagrania, na których minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz rozmawia z prezesem NBP Markiem Belką o wsparciu banku centralnego dla budżetu państwa w zamian za dymisję ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz nowelizacji ustawy o banku centralnym, świadczą o złamaniu Konstytucji?

- To szokujące, że prezes Narodowego Banku Polskiego, instytucji, która w Konstytucji opisana jest jako niezależna, decyduje się na rozmowy z politykami rządzącej koalicji, by nie dopuścić do władzy opozycji. Co więcej, prezes NBP, by temu zapobiec, jest gotów finansować dług publiczny, omijając obowiązujące prawo i Radę Polityki Pieniężnej, w zamian za to domaga się dymisji Rostowskiego. Jak widzimy, Rostowski stracił stanowisko, zaś minister Mateusz Szczurek, który został powołany, jest dokładnie tą osobą, jakiej chciał Marek Belka. To szokujące! Niestety, w rozmowie tej prezes NBP wypowiada się także w sposób niesłychany na temat członków Rady Polityki Pieniężnej, której sam jest przewodniczącym. Konstytucja została złamana, a cała ta rozmowa składa się na to, że Marek Belka powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Zmiany polityczne już nastąpiły, a jakie są ekonomiczne skutki zawartego nieformalnego układu?

- Jak słyszeliśmy, Sienkiewicz i Belka podczas tej rozmowy mówili o tym, jak doraźnie „poprawić” sytuację budżetową, by Platforma Obywatelska wygrała wybory. Prezes NBP był gotów w tym celu skupywać obligacje skarbowe na rynku wtórnym, choć takie operacje są, jak na razie, w Polsce zakazane. Panowie umówili się jednak, by tak zmienić prawo, aby było to możliwe. Na razie skutki ekonomiczne tych działań nie są odczuwalne, lecz obawiam się, że gdyby te nagrania nie wypłynęły, to zawarta umowa byłaby bez skrupułów realizowana, tym bardziej że już nastąpiła zmiana w ustawie o instrumentach finansowych, a ustawa o Narodowym Banku Polskim jest właśnie przygotowywana.  

Jakie działania rozpocząłby NBP, gdyby nagrana rozmowa „nie ujrzała” światła dziennego?

- Bank Centralny rozpocząłby z pewnością skupywać obligacje skarbowe na rynku wtórnym i w ten sposób zwolniłby część środków budżetowanych na obsługę długu, a tym samym rząd miałby szersze możliwości finansowania różnych przedsięwzięć o charakterze infrastrukturalnym i społecznym. Skutkiem tego mogłaby być już na jesień podwyżka rent i emerytur lub zdjęcie blokady podwyżek płac w sferze budżetowej.

Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zostanie zdymisjonowany i sprawa zostanie zamknięta? Czego możemy spodziewać się po konferencji premiera?

- Obawiam się, że minister Sienkiewicz tych wszystkich historii nie wymyślił sam, lecz został na to spotkanie posłany przez premiera Donalda Tuska. Świadczyć o tym może, że zrealizowanie zawartych podczas tej rozmowy „postulatów” prezesa Belki, czyli dymisja Rostowskiego, zmiany w ustawie o Narodowym Banku Polskim i ustawie o instrumentach finansowych wskazują na działanie w porozumieniu z premierem. Bo przecież nie minister spraw wewnętrznych odwołuje i powołuje ministrów, lecz czyni to prezes Rady Ministrów. A zauważmy także, że ten „deal” zawarty przez szefa MSW i prezesa NBP został już w dużej części zrealizowany. Skala patologii ujawniona w tych nagraniach jest tak olbrzymia, że jedynym wyjściem jest dymisja całego rządu Donalda Tuska i przedterminowe wybory. Obawiam się jednak, że podczas dzisiejszej konferencji premiera odpowiedzialność za całą tę sprawę zostanie zrzucona na prezesa Belkę, a w najgorszym wypadku zostanie „poświęcony” minister Sienkiewicz, natomiast Tusk będzie nam udowadniał, że nie miał z tym wszystkim nic wspólnego.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

Aktualizacja 16 czerwca 2014 (23:12)

NaszDziennik.pl