logo
logo
zdjęcie

Andrzej Sadowski

Kraj niewykorzystanego potencjału

Wtorek, 27 stycznia 2015 (19:51)

Główny Urząd Statystyczny poinformował, że według szacunków wstępnych produkt krajowy brutto wzrósł w 2014 roku o 3,3 proc. Ponadto z danych GUS wynika, że w 2014 roku popyt krajowy wzrósł o 4,6 proc., zaś inwestycje wzrosły o 9,4 proc.

Nasza gospodarka od lat funkcjonuje na hamulcu zaciągniętym przez kolejne rządy. W pełni rozwoju przeszkadzają jej te wszystkie bariery i uwarunkowania prawne, o których od lat się mówi. Co wybory politycy deklarują, że zniosą te utrudnienia, lecz po wyborach wprowadzane są kolejne. Przy tych wszystkich ograniczeniach wskaźniki te są dobre.

Mimo optymistycznych szacunków nie łudźmy się, że miejsc pracy będzie przybywać. Jeżeli jakieś powstają, to dzieje się to w szarej strefie. Powodem takiej sytuacji jest fakt, że w gospodarce nierejestrowanej nie patrzy się na ograniczenia, a na konieczność wykonania pracy. W Polsce oddaje się do użytku wiele domów i mieszkań i jak popatrzymy dane GUS, to się okaże, że właśnie w budownictwie jest największy odsetek pracy wykonywanych bez regulacji, czyli właśnie w szarej strefie.

Zaprezentowane dane wskazują na to, że mimo gigantycznego potencjału gospodarczego nie wykorzystujemy go. Przy takiej gospodarce, przy tak aktywnym społeczeństwie pod każdym względem: przedsiębiorczości czy godzin spędzanych w pracy, to ten nasz wysiłek jest z jednej strony marnotrawiony przez źle zarządzane państwo. Po drugie, nie przekłada się on na lepszą sytuację materialną naszych rodzin. Spójrzmy, obywatel Polski opuszcza nasz kraj i żyjąc za granicą, znacznie szybciej dorabia się domu, lepszej pracy, jego wynagrodzenie rośnie, a posiada przecież te same kwalifikacje. Są kraje, gdzie organizacja pracy jest dużo lepsza i stąd bierze się ta różnica poziomu życia.

Najprostszą receptę na poprawę sytuacji gospodarczej Polski, podczas ubiegłorocznej wizyty w naszym kraju, zostawił nam sekretarz generalny OECD José Ángel Gurría. Powiedział, że w Polsce wyniki gospodarcze byłyby o wiele lepsze, nawet bez miliardów z Unii Europejskiej, gdyby rząd przyjął niższy poziom przepisów i regulacji. Tylko z tego tytułu Polska miałaby lepsze wyniki gospodarcze. W naszym kraju także wzrósłby poziom społecznego dobrobytu. To przecież o ten rodzaj dobrobytu chodzi, a nie żeby mieć ładnie wyglądający wskaźnik statystyczny.

Na zakończenie warto przypomnieć, że od zeszłego roku zgodnie z nową metodologią Unii Europejskiej do PKB wlicza się, już nie tylko wyniki z szarej strefy, ale także działalność przestępczą. Zauważmy więc, że w to, żeby było nam statystycznie lepiej, wkład swój wnieśli także przestępcy.

Andrzej Sadowski

Autor jest ekonomistą z Centrum im. Adama Smitha.

Aktualizacja 27 stycznia 2015 (23:35)

NaszDziennik.pl