logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Niedziela – czas dla Boga i rodziny, a nie dla hipermarketów

Czwartek, 18 sierpnia 2016 (05:23)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jakie jest zainteresowanie trwającą akcją NSZZ „Solidarność” dotyczącą zbierania podpisów pod obywatelskim projektem ograniczającym handel w niedziele?

– Jeśli chodzi o Region Rzeszowski NSZZ „Solidarność”, to zainteresowanie akcją jest, można powiedzieć, trochę więcej niż średnie. Dotychczas zebraliśmy ponad pięć tysięcy podpisów, z czego ponad czterysta w ciągu zaledwie dwóch godzin akcji 9 sierpnia w Rzeszowie w galeriach handlowych. To pokazuje, że zainteresowanie akcją, owszem, jest, ale nie należy zapominać, że jest również sporo ludzi, którzy z różnych powodów uważają, że sklepy w niedziele powinny być jednak otwarte.

Z czego wynika taka argumentacja?

– Polacy, a przynajmniej część z nich, można powiedzieć, dali się zwieść sieciom handlowym i stosunkowo szybko przyzwyczaili się do spędzania wolnego czasu, często też czasu świątecznego, w hipermarketach czy galeriach handlowych. I to, według mnie, jest bardzo poważny problem, a mianowicie narodziła się nowa świecka tradycja, której niestety ulegamy.

Jakie działania podejmuje „Solidarność”, aby przekonać takich ludzi do zmiany – co tu dużo mówić – złych nawyków?

– Tam gdzie to jest tylko możliwe, zarówno poprzez nasze wydawnictwa, a także za pośrednictwem mediów, staramy się przekonywać i tłumaczyć ludziom, że to nie o to chodzi, żeby swój wolny, świąteczny czas spędzali w hipermarketach, przy okazji odbierając pracownikom tych sieci sklepów wielkopowierzchniowych możliwość odpoczynku, możliwość spędzania czasu ze swoimi rodzinami, odbierając tym pracownikom to, co się im zwyczajnie należy, a mianowicie zasłużony odpoczynek.  

Także część ekonomistów uważa, że proponowana ustawa ograniczy obroty sklepów, a tym samym przyczyni się do ograniczenia zatrudnienia w placówkach handlowych...

– Jestem przekonany, że argumenty ekonomiczne są w tym wszystkim najmniej istotne. Straty i konieczność zwolnień pracowników przez wolne niedziele to mit. Świadczą o tym chociażby dodatkowe dni świąteczne, jakie na przestrzeni ostatnich lat zostały wprowadzone do polskiego kalendarza. Klienci, mając wybór, zaopatrują się w niezbędne artykuły w dni poprzedzające te święta, czym rekompensują sieciom sklepów brak wpływów w dni wolne od handlu. Ponadto z informacji, jakie docierają do nas od pracowników handlu, wynika, że utarg w przeddzień dnia świątecznego równoważy to, co sklepy osiągają w dzień wolny. A zatem argument ekonomiczny jest wyssany z palca.

Czego konkretnie dotyczy obywatelski projekt ograniczający handel w niedziele?

– NSZZ „Solidarność”, przystępując do tej inicjatywy ustawodawczej, jaką jest obywatelski projekt ograniczający handel w niedziele, miała na celu stworzenie polskim pracownikom sfery handlu – tak jak to ma większość innych pracowników – możliwości spędzania czasu wolnego z rodzinami. Żeby pracownicy handlu wreszcie byli traktowani podmiotowo, a nie jak przedmiot służący innym do osiągania celów biznesowych. Projekt ograniczenia, a nie – jak to niektórzy próbują forsować – zakazu handlu w niedziele, bo przypomnę, że my nie dążymy do całkowitego zakazu sprzedaży w niedziele, dotyczy to osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. Według naszego projektu zakaz nie obejmuje też pracy m.in. aptek, stacji benzynowych, właścicieli placówek handlowych oraz osób zatrudnionych na podstawie umów cywilnych. Tym samym otwarte w niedziele mogłyby być również małe osiedlowe sklepy, oczywiście pod warunkiem, że za ladą stanie nie pracownik, a ich właściciel. Nasz projekt dopuszcza też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych, np. w okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocy, gdzie klienci bez problemów będą mogli zrobić niezbędne zakupy. Zresztą w krajach wysoko rozwiniętych niemal całkowity zakaz handlu obowiązuje w Niemczech i Austrii, a częściowy np. w Belgii, Francji, Grecji czy Holandii i pracownicy w tych krajach mogą korzystać z tego dobrodziejstwa, więc niby dlaczego z tego przywileju nie mieliby korzystać polscy pracownicy. Polska, która ma się za kraj nowoczesny, też powinna iść w tym dobrym kierunku.

Nawet komunizm nie odebrał pracownikom wolnych niedziel. Czy to nie paradoks, że po 36 latach, kiedy „Solidarność” wywalczyła sobie wolne soboty, dziś trzeba walczyć właśnie o wolne niedziele?

– To jest kuriozum, bo przypomnę, że w latach 80. pierwsze postulaty wolnych związków zawodowych dotyczyły wolnych sobót, które, jak pamiętamy, do czasu powstania NSZZ „Solidarność” były dniami pracy. Dzisiaj od tamtego okresu upłynęło 36 lat i znów musimy walczyć o prawa pracownicze, tym razem o wolne niedziele. To chichot historii. Niedziela to dzień Pański poświęcony Panu Bogu i czas dla rodziny, a nie dla sieci wielkopowierzchniowych sklepów, które zbijają na nas kokosy.

To już drugie podejście, bo jak pamiętamy, za pierwszym się nie udało…

– Rzeczywiście, nie jest to pierwsze podejście, bo obywatelski projekt ustawy o zakazie handlu w niedziele był już raz w Sejmie przed dwoma laty, ale wówczas został odrzucony przez antypracowniczą koalicję PO – PSL. Teraz w obecnym rządzie Prawa i Sprawiedliwości i większości parlamentarnej widzimy wielu sojuszników. Jesteśmy przekonani, że te wymagane sto tysięcy podpisów pod inicjatywą obywatelską do 31 sierpnia zbierzemy bez żadnych problemów. 2 września zostaną one złożone w Kancelarii Sejmu i liczymy, że marszałek Sejmu nie odłoży tej sprawy do zamrażarki i parlament niezwłocznie będzie mógł się pochylić nad tym obywatelskim projektem. Wierzymy też, że ten Sejm RP rozpatrzy pozytywnie głos Polaków i ustawa ograniczająca pracę w niedziele wejdzie w życie. Miejmy nadzieję, że już w przyszłym roku niedziela dla pracowników handlu będzie wolna, tak jak dla wszystkich pozostałych zatrudnionych w innych zawodach czy obszarach.  

Jak można jeszcze poprzeć obywatelski projekt ograniczający handel w niedzielę?

– Tak jak wspomniałem, zebranie stu tysięcy podpisów w skali kraju to dla nas żaden problem, oczywiście zależy nam na tym, aby podpisów było jak najwięcej, bo to będzie dodatkowy argument dla sprawujących władzę, że należy się liczyć z głosem polskiego społeczeństwa. W organizacjach zakładowych NSZZ „Solidarność”, w siedzibach zarządów regionów NSZZ „Solidarność”, a także w siedzibach innych związków zawodowych czy organizacji zrzeszających pracodawców branży handlowej oraz stowarzyszeń i organizacji społecznych, które włączyły się w tę akcję, wciąż jeszcze można poprzeć ten projekt. Dodatkowo każdy zainteresowany może uzyskać szczegółowe informacje o prowadzonej akcji, w tym również pobrać formularz – druk listy do zbierania podpisów oraz wszelkie materiały promujące naszą akcję na stronie www.wolnaniedziela.pl. Listy można odesłać na adres Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, 40-286 Katowice, ul. Floriana 7. Wszelkie informacje dotyczące zbiórki podpisów można też uzyskać, dzwoniąc na numer telefonu: (32) 253 83 62 lub wysyłając e-mail na adres: sbhiu@solidarnosc.org.pl.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl