logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Heglowskie ukąszenie europosłów

Wtorek, 23 stycznia 2018 (15:46)

Prawica stawia na porządek. Lewica porządku nie znosi, zwłaszcza tego boskiego lub – jak kto woli – naturalnego, który dobro człowieka stawia ponad życiem zwierząt i nakazuje mu „czynić sobie ziemię poddaną”. Prawica dąży też do prawdy i w oparciu o nią chce budować świat. A lewica?

Dziś w Parlamencie Europejskim grupa prawicowych polskich europosłów, wespół z już otwarcie nieprawicową organizacją „Otwarte klatki”, inauguruje wystawę pt. „Niech futra przejdą do historii”. Problem w tym, że narracja, na której oparty jest postulat zakazu hodowli zwierząt na futra, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Jak pokazują liczne kontrole państwowych inspekcji (m.in. NIK, Inspekcji Weterynaryjnej, Inspekcji Ochrony Środowiska czy Inspekcji Budowlanej), zwierzęta na fermach traktowane są i karmione przyzwoicie. Nic w tym dziwnego, bo w przeciwnym razie finalny produkt w postaci ich okrywy włosowej byłby złej jakości i nie nadawał się do sprzedania na rynku. Futerkowce zabija się też w sposób bardzo humanitarny w porównaniu z innymi zwierzętami hodowlanymi. Są one usypiane za pomocą gazu.

Właścicielami ferm w naszym kraju są Polacy, jak twierdzi Główny Inspektor Weterynarii – w 98 proc. przypadków. Co więcej, po 2000 r. nie powstała w Polsce ani jedna czysto zagraniczna ferma i zaledwie jedna z udziałem kapitału holenderskiego. A więc to bzdura, jakoby zachód, nie chcąc hodowli u siebie, przenosił je do Polski.

Nieprawdą jest też, że hodowla zwierząt futerkowych to działalność antyśrodowiskowa. Wręcz przeciwnie. Po pierwsze, futerkowce, żywiąc się produktami ubocznymi pochodzenia zwierzęcego, utylizują je w sposób najbardziej ekologiczny z możliwych. Po drugie, hodowle są źródłem naturalnego nawozu. Po trzecie, futra łatwo poddają się procesowi rozkładu, w odróżnieniu od ich syntetycznych odpowiedników.

Zakazy hodowli zwierząt futerkowych wcale nie są uchwalane masowo, a jedynie w krajach, które nigdy tej branży u siebie nie rozwinęły. Wyjątek jest jeden – Holandia. Ale nawet tam wprowadzono vacatio legis dłuższe niż proponuje się polskim rolnikom. Poza tym nie jesteśmy ani krajem tak bogatym jak Holandia, ani – dzięki Bogu – tak przesiąkniętym lewicową i antychrześcijańską ideologią.

Zresztą, wbrew temu, co twierdzą pseudoekolodzy, światowy rynek skór futerkowych ma się dobrze, a ich produkcja nie wykazuje tendencji spadkowej.

Przykładów jak powyższe można podawać dużo. Bo lewicowy światopogląd to mieszanka zwykłych kłamstw i utopii, na które – jak widać – dają się od czasu do czasu nabierać skądinąd przyzwoici ludzie.

Dr Marian Szołucha

Autor jest ekonomistą, Akademia Finansów i Biznesu Vistula.

NaszDziennik.pl