logo
logo

Zdjęcie: M. Borawski/ Nasz Dziennik

Spowolnienie gospodarcze na życzenie

Środa, 2 stycznia 2013 (10:19)

Aktualizacja: Środa, 2 stycznia 2013 (10:25)

Z dr. Cezarym Mechem, finansistą, byłym podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów, rozmawia Marta Milczarska

 

Rok 2012 skończył się zwalnianiem lub zapowiedziami zwolnień w największych polskich fabrykach. Zwolnienia dotyczą pracowników w Zakładach Chemicznych "Zachem" w Bydgoszczy, tyskiej fabryki Fiata oraz pewnie wielu innych, o których się nie mówi. Co jest przyczyną tak trudnej sytuacji  gospodarczej w polskich fabrykach?

 - Konsekwencje biznesowe załamania demograficznego oraz osłabienie pozycji politycznej Polski w UE to dwa kluczowe elementy, które trzeba rozpatrzeć analizując przyczyny wystąpienia masowych zwolnień jak i czasu, w którym występują. Zwolnienia są efektem spowolnienia gospodarczego, które dotyka Polskę. Jest ono spowodowane paroma czynnikami.  Jednym z nich, ale nie kluczowym, jest fakt, że obecnie nastąpiło już wykorzystanie w znacznym stopniu środków z funduszy strukturalnych. W obecnej perspektywie finansowej oczekuje się na nowe środki, które nawet jeśli napłyną to w nieznanej wielkości i strukturze.  Już w tym roku nastąpiło spowolnienie w całej branży budowlanej, która jest finansowana środkami z UE, ale nie tylko.

Następują spektakularne bankructwa firm świadczące o braku perspektyw biznesowych w tej branży. Z drugiej strony, spowolnieniu podlegają inwestycje przedsiębiorstw, gdyż nie istnieją perspektywy związane z rozwojem gospodarczym Polski. W obecnym czasie przeżywamy jeden z największych kryzysów demograficznych w historii, dotykający już obecnie gospodarkę i finanse kraju. W efekcie braku prostej zastępowalności pokoleń (3,5 mln dzieci) zafundowaliśmy sobie stagnację gospodarczą prognozowaną na następne pół wieku. Jak wykazuje to OECD i inne ośrodki badawcze, z tego właśnie powodu będziemy się rozwijali najwolniej ze wszystkich krajów wysokorozwiniętych, jak też tych, które nie należą do OECD, a są członkami G20. Fakt stagnacji PKB przez dziesięciolecia powoduje, że spada zainteresowanie przedsiębiorstw inwestycjami nastawionymi na rynek wewnętrzny, z powodu zastoju popytu na produkty i związany z tym brak oczekiwanych zysków. W efekcie już obecnie wszelkiego typu inwestycje stają się mało opłacalne.

Co jeszcze  składa się na taką sytuację?

 - Na to nakłada się także brak procesu konwergencji między nami a naszymi partnerami w Europie Zachodniej, co jest związane z ułomnością funkcjonowania Unii Europejskiej w części dotyczącej swobody przepływu kapitału. Mimo że mamy najtańszych pracowników, najniższe płace, firmy zachodnie, koncerny zamykają swoje fabryki właśnie u nas, chroniąc droższe do utrzymania miejsca pracy w krajach macierzystych. O ile przyczyna zapaści demograficznej jest efektem realizowania 20-letniej polityki antyrodzinnej, to brak procesów konwergencji jest spowodowany podpisaniem traktatu lizbońskiego, jak i sprywatyzowania polskich przedsiębiorstw i wyprzedaży rodzimego rynku koncernom Unii Europejskiej.

Nie  zagwarantowaliśmy sobie możliwości transferów miejsc pracy na zasadach i prawach jakie obowiązują w relacjach Unii z Chinami i Indiami, kosztem obniżenia tempa rozwoju. Spowolnienie gospodarcze, zwolnienia potęgujące bezrobocie przyspieszają procesy związane z emigracją zarobkową szczególnie wśród młodego pokolenia,  a to z kolei prowadzi do depopulacji Polski i starzenia się społeczeństwa. Podsumowując: 20-letnia „hulaszcza” polityka gospodarcza przynosi już swoje efekty, a wyczerpanie się środków z funduszy strukturalnych przyspieszyło wystąpienie bolesnych efektów, których uciążliwość będzie się nasilała z czasem.

Wraz ze zwolnieniami będzie wzrastać bezrobocie. Teraz jest ono na poziomie 13 procent. Jaka sytuacja czeka nas tym roku?

 - Wydaje się, że w Polsce mamy nie tylko wzrost bezrobocia realnego, ale również wielomilionowe bezrobocie ukryte, związane z tym, że znaczna część naszych obywateli, nie mogąc znaleźć pracy w kraju, emigruje za granicę, mimo że tam pracują poniżej swoich kwalifikacji. Jest to związane z tym, że inne kraje UE również zmagają się kryzysem demograficznym, wprawdzie nie na taką skalę  jak Polska, ale i oni potrzebują pracowników zarówno do przedsiębiorstw, których nie chcą przenosić do Polski, jak i usług. W samych Niemczech pracuje około 200-500 tys. Polek w pomocy społecznej, w rodzinach bez jakichkolwiek zabezpieczeń socjalnych. Polska nie tworzy nowych miejsc pracy, nie zapewnia sobie możliwości dla wzrostu gospodarczego ani polepszenia warunków pracy, lecz eksportuje resztki pracowników za granicę, znaczną ich cześć pozostawiając w kraju jako… bezrobotnych.

Zatem na jakim poziomie będzie bezrobocie w pierwszym kwartale tego roku?

 - Bezrobocie nieuchronnie będzie wzrastało, ale pamiętajmy, że najbardziej zdesperowane osoby, które nie będą mogły znaleźć pracy w Polsce, będą starały się znaleźć pracę za granicą statystycznie tylko zmniejszając skalę bezrobocia. Będzie to dotyczyło zwłaszcza osób młodych i energicznych. Chcąc prawidłowo ocenić skalę i tragedię bezrobocia w Polsce, powinniśmy do milionów zarejestrowanych bezrobotnych dodać 2 miliony osób, które wyemigrowały za pracą, ponieważ w Polsce jej nie znalazły.

W nowy rok wchodzimy z nowym budżetem. Opozycja alarmuje, że założenia tego budżetu są błędne, przez co budżet jest nierealny. Jaki jest ten nowy budżet?

- Finanse publiczne będą w najbliższych latach zmagać się z problemem, jakim jest wypływ za granicę naszej bazy podatkowej, czyli pracowników, którzy powinni w kraju pracować i odprowadzać swoje podatki. Z drugiej strony, z powodu starzenia się społeczeństwa lawinowo wzrasta liczba osób przechodzących na emeryturę i potrzebujących opieki zdrowotnej.

Jeśli chodzi o deficyt budżetowy, to mamy do czynienia ze spadkiem dochodów podatkowych, a z drugiej strony, projekt budżetu został oparty na niedoszacowaniu wydatków. W efekcie wydatki mogą być w drugiej połowie roku obcinane. Jak również może nastąpić nowelizacja budżetu zwiększająca jego deficyt. Cięcia wydatków  przyspieszą narastanie kryzysu, gdyż nasilą spowolnienie gospodarcze w znacznej skali. Według najnowszych analiz MFW zmniejszenie wydatków budżetowych o jeden punkt procentowy ma wpływ na spowolnienie gospodarcze w wysokość od 0,9 do 1,7 proc.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

NaszDziennik.pl