logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Jesteśmy wzorem dla innych

Sobota, 1 grudnia 2018 (21:39)

Z prof. Janem Szyszko, byłym ministrem środowiska, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przed nami szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach. Ważniejszy niż poprzednie?

– To jest niezwykle ważny szczyt, najważniejszy w obecnym czasie po COP14 i COP19. Szczyt w Katowicach jest też ważniejszy od COP21, który się odbył w 2015 roku w Paryżu. Globalny Szczyt Klimatyczny w Katowicach od 3 do 14 grudnia ma implementować Porozumienie paryskie, stworzyć swego rodzaju mapę drogową, aby od 2020 roku pakiet ten zaczął funkcjonować.

Czy wizja Polski przedstawiona w Paryżu, aby prowadzić politykę klimatyczną dotyczącą obniżenia CO2, ale w oparciu o własne możliwości, z poszanowaniem niezależności każdego państwa, ma szansę powodzenia?

– To jest podstawowe założenie, bo do tej pory prowadzona polityka polegała na tym, że tylko niektóre państwa – państwa wysokorozwinięte, miały realizować cele związane ze stabilizacją koncentracji CO2 w atmosferze. Ta polityka zawiodła. Porozumienie paryskie mówi, że każde państwo na bazie swoich możliwości, z poszanowaniem specyfiki gospodarczej i na zasadzie pewnej dobrowolności ma pola do działania. Jedno pole to jest redukcja emisji CO2 za pomocą nowych technologii spalania. Drugie natomiast to jest absorbcja CO2 przez gleby, lasy, torfowiska po to, żeby regenerować lasy. Degeneracja środowiska – w przeszłości – spowodowała, że bioróżnorodność zaczęła zanikać, następuje proces pustynnienia, który oznacza brak produkcji gleb, czyli głód. A jeśli dochodzi do degradacji gleb, to ma miejsce także degradacja lasów, a więc obniżenie roli systemów w zakresie kształtowania dobrych stosunków wodnych, czyli brak wody, a w konsekwencji głód i wykluczenie. I to są poważne problemy. Działając do tej pory, człowiek z jednej strony coraz więcej spalał, a z drugiej strony coraz bardziej degradował środowisko. I to trzeba naprawić.

Porozumienie paryskie idzie w tym kierunku?

– Wyraźnie stwierdza, że należy ustabilizować CO2 w atmosferze jak najszybciej, możliwie jak najtaniej i jak najbardziej efektywnie poprzez redukcję emisji i pochłanianie. Do tej pory prowadzona polityka nie przyniosła spodziewanych efektów. Wszystkie problemy, jakie występowały w momencie tworzenia polityki klimatycznej, a przypomnę, że było to w 1992 roku na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro, gdzie stworzono podstawy prawne pod Konwencję ONZ o zachowaniu różnorodności biologicznej i Konwencję ONZ w sprawie zwalczania pustynnienia w państwach dotkniętych poważnymi suszami, pozostały. Podobnie jak zawiodła cała polityka oparta na redukcji emisji. W związku z tym trzeba działać tak, jak mówi Porozumienie paryskie.

Porozumienie paryskie, które chyba śmiało można określić jako sukces Polski?

– Tak. Porozumienie paryskie to sukces Polski, dlatego że kraje – nazwijmy je: wyżej rozwinięte – zaczęły większą wagę przykładać nie tylko do redukcji emisji.

Według ekspertów z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) powstrzymanie zmian będzie możliwe, jeśli w ciągu najbliższych 12 lat uda się ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o blisko 45 procent. Czy to możliwe?

– To tylko jeden punkt widzenia – wspierany przez państwa wysokorozwinięte.Sprowadza on całą politykę klimatyczną tylko i wyłącznie do redukcji emisji CO2. Skoro koncentracja CO2 w atmosferze jest tak niezwykle ważna, to w takim razie trzeba dokonać jej redukcji jak najszybciej i jak najtaniej. Ale polityki klimatycznej nie można opierać tylko i wyłącznie na redukcji emisji CO2, ponieważ cały szereg państw na świecie wykazuje emisje wielokrotnie mniejszą niż państwa wysokorozwinięte, w związku z tym nie można im narzucać takich samych norm czy warunków. Dla przykładu Tanzania ma emisję – o ile mnie pamięć nie myli – na poziomie 300 kg w przeliczeniu na mieszkańca, a Luksemburg 25 ton. Ponadto dobrze funkcjonujące lasy posiadają ok. 350 ton czystego węgla na hektarze powierzchni i degradacja tego bogactwa powoduje emisję ok. 1000-1100 ton CO2 do atmosfery. A więc pochłanianie to jest nic innego, jak zabranie z atmosfery w kierunku regeneracji tych układów przyrodniczych właśnie wspomnianych 1100 ton CO2 po to, żeby mogły one uchronić gatunki, które mogą tam występować, żeby następował większy przyrost drewna, żeby był lepszy wpływ na wodę i na powietrze. I to jest udowodnione, są tu konkretne efekty, natomiast redukcja emisji to 25 lat działań, pochłonięte miliardy dolarów, które nie przyniosły spodziewanych wymiernych efektów.

Co w polityce klimatycznej Unii Europejskiej odgrywa większą rolę: troska o klimat czy interesy?

– Skoro nie ma efektów redukcji emisji, to znaczy, że polityka klimatyczna nie jest głównym celem, ale głównym celem jest redukcja emisji na bazie nowych technologii. Należy pamiętać, że Europa jest dosyć zróżnicowana pod względem zarówno rozwoju gospodarczego, jak i zasobów energetycznych. 

O co Polska może i o co powinna zawalczyć na szczycie w Katowicach?

– O dwie rzeczy. Porozumienie paryskie mówi, że po pierwsze ważna jest dobrowolność z poszanowaniem specyfiki gospodarczej poszczególnych państw oraz osiągnięcie neutralności klimatycznej, czyli żeby tyle pochłaniać, ile się emituje. Chodzi więc o pewną równowagę. I tutaj każde działanie jest dobre, żeby te cele osiągnąć. Słowo „dekarbonizacja” całkowicie zniknęło z Porozumienia paryskiego. Mówi się nie o redukcji emisji, ale tylko i wyłącznie o neutralności klimatycznej. Stara 15 przegrała to, ale takie są postanowienia. I w tej chwili odgrzewanie tej całej sprawy dotyczącej tylko redukcji emisji i uznawanie jej za priorytet jest nieporozumieniem. Nie przypuszczam, żeby tego rodzaju konkluzje zostały przyjęte na szczycie w Katowicach jako mapa drogowa, która miałaby zacząć obowiązywać od 2020 roku. Rola Polski natomiast – rola jej prezydentury – to z jednej strony przedstawić swoje stanowisko w sprawie sposobu, w jaki chce osiągnąć neutralność klimatyczną, a z drugiej strony zbudować porozumienie między wszystkimi państwami świata, ale na bazie konsensusu, i przyjąć działania, które doprowadzą do tego, żeby od roku 2020 zaczęło funkcjonować Porozumienie paryskie.       

Czy to jest możliwe?

– Taki był nasz cel przed szczytem paryskim. W 2015 roku postanowiono, że mamy wprowadzić w życie Porozumienie paryskie. Polsce powierzono też organizację COP24, ufając, że dzięki swojemu ogromnemu doświadczeniu – czwarty raz Polak będzie prezydentem – Polska będzie potrafiła to zrobić. Osobiście zabiegałem o to, gdyż widziałem taką szansę, i jestem przekonany, że to się stanie właśnie w Polsce. Zabiegałem również o to, aby zorganizować tę największą konwencję gospodarczą świata właśnie w Polsce, dlatego że rok 2018 jest czasem szczególnym dla Polski – to setna rocznica odzyskania niepodległości i czterdziesta rocznica rozpoczęcia pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II. On też miał swoją bardzo zdecydowaną wizję odnośnie do racjonalnego użytkowania zasobów przyrodniczych dla dobra człowieka i przyrody – w myśl słów Boga Stwórcy: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Wskazanie to realizuje system zrównoważonego rozwoju. Jestem przekonany, że idziemy we właściwym kierunku, bo takie jest oczekiwanie całego świata.

Jak Polska wywiązuje się z zobowiązań dotyczących ochrony klimatu?

– Polska jako jedyne z państw rozwiniętych wykonała, i to z nawiązką, zobowiązania wynikające z protokołu z Kioto. Przypomnę tylko, że mieliśmy to wykonać na poziomie 6 proc., a wykonaliśmy to na poziomie 30 proc., odnotowując w tym czasie również wzrost gospodarczy, o czym w czwartek – podczas posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju – przypomniał prezydent Andrzej Duda. I to jest przykład zrównoważonego rozwoju – mniej emisji, pochłanianie i regenerowanie układów przyrodniczych, a do tego wzrost gospodarczy. Państwa starej 15 też się do tego zobowiązały, tyle że się z tego nie wywiązały. Z zadeklarowanych zobowiązań na poziomie 8 proc. wykonali w 2005 roku tylko ok. 2 procent. W międzyczasie spowodowali wzrost emisji o kilkadziesiąt procent.

Można zatem powiedzieć, że to my dbaliśmy o klimat?

– Tak, właśnie, to my dbaliśmy o klimat i naprawialiśmy go z punktu widzenia koncentracji CO2 w atmosferze. Polska dokonała wzrostu gospodarczego, jesteśmy zatem wielkim wzorem dla innych. I dlatego też Polsce powierzono organizację 24. sesji Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24), wierząc, że Polska ma ogromne zdolności dialogu w układzie międzynarodowym, zdolności przekonywania innych. Z pewnością zaproponuje ona taką mapę drogową, że cele zostaną spełnione.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl