logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Powstrzymać drożyznę

Sobota, 23 lutego 2019 (02:55)

Koszty wytwarzania energii elektrycznej w Europie systematycznie rosną.

 

Samo porównanie nominalnych stawek cennikowych dla gospodarstw domowych w poszczególnych krajach Unii Europejskiej daje Polsce miejsce w grupie państw o najniższych cenach prądu. Jednak po uwzględnieniu siły nabywczej mieszkańców poszczególnych krajów (ilość energii, jaką możemy kupić w danych kraju za przeciętną pensję) okazuje się, że ceny energii elektrycznej w Polsce należą do najwyższych na naszym kontynencie. Dodatkowo w większości państw UE ceny energii elektrycznej dla przemysłu są dużo mniejsze niż dla gospodarstw domowych. Z tego powodu polscy przedsiębiorcy muszą ponosić większe koszty niż większość ich zagranicznych konkurentów.

Ponure perspektywy

W tym roku w budżecie państwa ma znaleźć się ok. 9 mld zł na rekompensaty dla firm, które dostarczają energię elektryczną do gospodarstw domowych. Dzięki doraźnym działaniom podjętym przez polski rząd ceny energii elektrycznej dla gospodarstw w najbliższych miesiącach pozostaną na niezmienionym poziomie. Jednak nawet znaczne obniżenie podatków i opłat przesyłowych doliczanych do ceny prądu długofalowo nie uchroni nas przed podwyżkami.

Przewidywany wzrost cen energii w Polsce wiąże się przede wszystkim z coraz wyższymi cenami praw do emisji CO2. W ciągu ostatniego roku podrożały one z 6 do ponad 20 euro za tonę. Polska energetyka w ponad 80 proc. jest oparta na węglu kamiennym i brunatnym. W efekcie tych proporcji wzrosty cen praw do emisji CO2 mocno podnoszą ceny energii elektrycznej. – Jeżeli dojdzie do dalszego zaostrzenia „polityki klimatycznej” w UE, jak chce tego kilka krajów Wspólnoty, to rynkowi energetycznemu grozi destabilizacja. Polska energetyka bazuje na węglu, a co gorsza, nasze źródła wytwórcze są przestarzałe. Podobnie jak i sieci przesyłowe. Jest to wynik dekapitalizacji majątku będący efektem braku od lat 90. konsekwentnie realizowanej polityki energetycznej – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Sławomir Jankiewicz z Wyższej Szkoły Bankowej (WSB) w Poznaniu i dyrektor Instytutu Społeczno-Ekonomicznego WSB.

„Klimatyczne” ograniczenia

Polska nie ma możliwości – technicznych i finansowych – szybkiego dostosowania sektora energetycznego do coraz bardziej restrykcyjnych wymagań. Jeżeli „polityka klimatyczna” nie uwzględni naszej specyfiki, to koszty energii będą systematycznie wzrastać, a nawet zagrożone może być bezpieczeństwo energetyczne kraju. Wzrost cen spowoduje ubóstwo energetyczne, tj. taką sytuację, w której gospodarstwa domowe nie będą mogły sobie pozwolić na energię lub usługi energetyczne w celu zapewnienia podstawowych potrzeb.

– Oczywiście, konieczna jest rozbudowa odnawialnych mocy wytwórczych w Polsce, i to nie tylko z uwagi na unijne regulacje, ale i względy strategiczne. Jednak należy robić to, mając na uwadze możliwości i realność harmonogramu. W innym przypadku możemy mieć drogą energię i dodatkowo duże problemy z jej dostarczeniem zgodnie z potrzebami gospodarki – dodaje prof. Jankiewicz.

W Niemczech koszty dostosowania do „polityki klimatycznej” pokrywają przede wszystkim osoby fizyczne. Dla nich ceny energii elektrycznej są znacznie wyższe niż dla przedsiębiorstw. Rozwiązanie tego typu ma zapobiegać ograniczaniu rozwoju gospodarki. Jednak jego wprowadzenie możliwe jest głównie w krajach, których mieszkańcy są od nas znacznie bogatsi. W polskich warunkach energetyczne problemy muszą być rozwiązywane innymi metodami. – Po pierwsze, przez odpowiednie działanie instytucji państwa, które powinny wymuszać wzrost efektywności branży energetycznej. Ogólnie brakuje – stosowanej np. w Wielkiej Brytanii – polityki wymuszania minimalizacji kosztów przez sektor energetyczny – zauważa prof. Jankiewicz.

Czas reorganizacji

Duże rezerwy, jeśli chodzi o poziom efektywności całej branży, znaleźć można także w samych firmach energetycznych. Lepsza koordynacja działań, większa efektywność zarządzania spółkami energetycznymi, redukcja ich liczby, zmniejszenie kosztów administracyjnych… Przykładem poszukiwania tego typu rozwiązań może być Wdrożenie Optymalnej Struktury (WOS) w Grupie Energa. W efekcie realizacji projektu w ciągu półtora roku liczba spółek Grupy zmniejszona została z 44 do 22, co znacznie wpłynie na ograniczenie kosztów.

– Projekt WOS udało się przeprowadzić bez niepokojów społecznych, z troską o pracowników. W wyniku tych zmian żaden z nich nie stracił pracy. Obecnie lepiej wykorzystujemy ich kompetencje, w dużej mierze zostały wyeliminowane zdublowane procesy, realizowane w różnych spółkach Grupy – ocenia Lucjan Brudzyński, pełnomocnik Zarządu Energa SA ds. wdrożenia optymalnej struktury Grupy Energa.

Reorganizacja firm to jeden z elementów poprawiających efektywność sektora energetycznego. Jednak bez koordynującej wszelkie działania w branży polityki energetycznej państwa i powstrzymania systematycznego wzrostu obciążeń finansowych nakładanych na Polskę w ramach unijnej „polityki klimatycznej” uniknięcie wzrostu cen prądu w najbliższych latach może być trudne.

Piotr Tomczyk

Aktualizacja 23 lutego 2019 (02:55)

Nasz Dziennik