logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Obniżanie podatków jest koniecznością

Wtorek, 24 września 2019 (23:24)

Z Marianem Szołuchą, doktorem nauk ekonomicznych z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak należy ocenić pakt dla przedsiębiorców i nowe zadanie, jakie stawia przed sobą rząd premiera Mateusza Morawieckiego?

– Kierunkowo jest to działanie niewątpliwie słuszne, po pierwsze potrzebne gospodarce, a po drugie oczekiwane przez środowiska przedsiębiorców i pracodawców. Ponieważ przez ostatnie cztery lata rząd w swojej polityce skupiał się jednak na tym, aby niwelować – przynajmniej częściowo – nierówności społeczne, by wzmocnić stronę popytową gry rynkowej reprezentowaną przez konsumentów czy też przez popyt wewnętrzny, i on rzeczywiście został zdynamizowany, to teraz, aby nie doszło do nierównowagi makroekonomicznej, czyli do przewagi jednej ze stron gry rynkowej, trzeba też wzmocnić stronę podażową, która produkuje i dostarcza na użytek nas wszystkich dobra i usługi. W przeciwnym wypadku, jeżeli nadal będziemy wzmacniać stronę popytową, czyli konsumentów, to dodatkowy popyt może przejąć albo zagranica, czyli tamtejsi producenci i usługodawcy, albo – w jeszcze gorszym scenariuszu – może się pojawić wysoka inflacja, która wiąże się z poważnymi stratami. W związku z tym, aby polski wzrost gospodarczy nadal pozostał wzrostem zrównoważonym – nie tylko dynamicznym, ale właśnie zrównoważonym –trzeba teraz wygenerować i zrealizować takie pomysły, które będą adresowane do przedsiębiorców, przede wszystkim polskich, a to już determinuje kolejny wniosek – mianowicie, iż powinny to być pomysły adresowane do przedsiębiorców małych i średnich, bo głównie takich mamy dziś w Polsce.

I takim pomysłem ma być właśnie piątka Morawieckiego…?

– Dokładnie. Dotyczy ona tego właśnie, o czym sami przedsiębiorcy mówili, i to już od dawna, czyli ZUS-u, który bywa często większym obciążeniem dla najmniejszych przedsiębiorców – większym nawet niż podatek dochodowy. Te pomysły dotyczą też rozwiązania przynajmniej po części problemu podwójnego opodatkowania, czyli zjawiska polegającego na tym, że aby właściciel przetransferował do własnej kieszeni pieniądze zarobione przez jego firmę, najpierw podatek dochodowy musi zapłacić ta firma, a potem jeszcze on sam. Przy redukcji CIT-u do poziomu nigdy wcześniej nienotowanego w Polsce, czyli 9 procent, i poszerzenia skali działania tego preferencyjnego CIT-u problem podwójnego opodatkowania staje się nieporównanie mniejszy niż był dotychczas.

Czy to oznacza, że małe i średnie przedsiębiorstwa staną się teraz bardziej konkurencyjne?

– Niewątpliwie tak, choć nie z dnia na dzień, ale przede wszystkim zaczną budować kapitał, kapitał polski, kapitał narodowy, kapitał prywatny, którego nam wszystkim bardzo brakuje. W strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju, słusznie premier Mateusz Morawiecki i inni autorzy stwierdzili, że Polsce do tego, aby awansować w hierarchii międzynarodowych stosunków gospodarczych, a w ślad za tym i politycznych, potrzeba kilku rzeczy. Mianowicie potrzeba budowy narodowego kapitału – w myśl zasady, której udowadniać zwłaszcza po ostatnim kryzysie nikomu nie trzeba, że kapitał posiada narodowość, potrzeba także budowy naszych własnych innowacji, a więc sektora firm zaawansowanych technologicznie, dzięki czemu wydajność polskiej gospodarki mogłaby być wyższa i dzięki innowacyjności moglibyśmy czerpać dodatkowy dochód. To właśnie innowacyjność, to właśnie branże wiedzochłonne są dzisiaj najważniejszą przewagą konkurencyjną świata najbogatszych i najwyżej rozwiniętych nad całą resztą, czyli średniakami i tzw. trzecim światem. Więc musimy przestać być wreszcie imitatorami i zacząć być innowatorami, dlatego – w odniesieniu do tego problemu – w piątce Morawieckiego też pojawia się postulat, mianowicie miliard złotych ze specjalnego funduszu właśnie na inwestycje w innowacje.

Innowacyjność to jedyna bariera, która hamuje nasz rozwój?

– Oczywiście barier jest więcej, jak choćby brak silnych polskich marek, rozpoznawalnych także za granicą, dzięki którym możnaby na sprzedawane na innych rynkach produkty narzucać dodatkową marżę i wydobyć się z roli podwykonawcy w światowym łańcuchu powiązań gospodarczych. Oczywiście ta rola podwykonawcy pozwala dzisiaj polskim firmom zarabiać, nawet rozwijać się, ale też ma swoje ograniczenia. Ma – można rzec – szklany sufit i jeśli chcemy go przebić, to te rozpoznawalne marki musimy budować. To są problemy stosunkowo proste do zdiagnozowania, ale wcale niełatwe do wyleczenia, bo siły marki nie da się zadekretować ustawą czy rozporządzeniem, ale na to wszystko potrzeba czasu, a przede wszystkim dobrych, sprzyjających warunków dla polskich przedsiębiorców. Dlatego piątka Morawieckiego to kolejny ważny krok do stworzenia tych sprzyjających warunków.

Opozycja twierdzi, że PiS markuje działania, a de facto próbuje oszukać przedsiębiorców…

– Przede wszystkim nie jest tak, że wszyscy przedsiębiorcy krytykują obecny rząd, bo firmom w Polsce jest znacznie łatwiej się dzisiaj rozwijać i warunki są bardziej sprzyjające niż jeszcze kilka lat temu. Dzieje się tak w wyniku chociażby wyeliminowania z rynku nieuczciwych podmiotów i osób – zwyczajnych oszustów, także oszustów podatkowych, którzy wobec uczciwie działających firm tworzyli konkurencję w zasadzie nie do pokonania. Oszuści podatkowi nie są bowiem wrogami tylko dla budżetu państwa, ale także dla każdego uczciwego podatnika, nie wyłączając przedsiębiorcy. Ponadto od niemalże półtora roku działa konstytucja biznesu, czyli pakiet zmian dla przedsiębiorcy przygotowany przez rząd, dzięki którym zostały wprowadzone ułatwienia dotyczące prowadzenia firm. To oczywiście uprościło wiele procedur urzędowych, przenosząc cały szereg z nich do świata cyfrowego, czyli na drogę internetową. Owszem być może popełniono coś w rodzaju taktycznego błędu, że po raz kolejny najpierw zaprezentowano postulaty adresowane do pracowników, do konsumentów, a dopiero potem – taka jest natura kampanii wyborczej, że pewne działania należy rozłożyć w czasie – do przedsiębiorców, bodajże dwa tygodnie później. Tak czy inaczej, nie ma to większego znaczenia, bo wszystkie projekty zaprezentowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy będą i tak realizowane równolegle i dwutygodniowy odstęp w czasie między zapowiedzią jednego i drugiego pakietu rozwiązań to nie jest straszny problem. Rzeczywiście ze strony niektórych przedsiębiorców podniosły się sceptyczne głosy, ale powodem jest ten wspomniany dwutygodniowy okres.

Czy wszystkie problemy przedsiębiorców są już rozwiązane?  

– Oczywiście, że jeszcze nie wszystkie problemy, z którymi borykają się polscy przedsiębiorcy, zostały rozwiązane w pakiecie zwanym piątką Morawieckiego, bo jeszcze wiele istotnych wyzwań przed nami. System gospodarczy jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo, a dzisiaj za najmniejsze ogniwo należy uznać wymiar sprawiedliwości, do którego sprawności mamy ciągle wiele zastrzeżeń. Wiele spraw cywilnych, a więc także gospodarczych, trwa długimi latami, wyroki są niepewne. I w takich warunkach lepiej od uczciwego przedsiębiorcy czuje się ten, który na przepisy nie zważa, a w skrajnym przypadku może się czuć nawet bezkarny. Oprócz sądów i przewlekłości postępowań cały czas warto też powtarzać jak mantrę postulaty związane z uproszczeniem prawa gospodarczego, zmniejszenie, ułatwienie procedur biurokratycznych i pozbycie się wielu często martwych, a ciągle istniejących w naszym prawie, regulacji.  

Opozycja, krytykując działania rządu, chyba zapomina też, w jakim stanie pozostawiła polskich przedsiębiorców po ośmiu latach swoich rządów…   

– Okres do roku 2015 włącznie to był czas, łagodnie rzecz ujmując, nie najlepszy dla polskiego uczciwego biznesu. Wielokrotnie zdarzało się tak, że preferowani byli inwestorzy zagraniczni, a więc ci duzi. Wielokrotnie zdarzało się tak, że w głos polskich przedsiębiorców i pracodawców w ogóle się nie wsłuchiwano, co więcej, głosy te lekceważono. Wiele pomysłów było gotowych do realizacji, a mimo to nie wprowadzano ich na ścieżkę legislacyjną, częstokroć mówiono też, że nie da się nic zrobić. I ten dawny imposybilizm władzy jest teraz przełamywany i to nie jest frazes, nie mówię tego wcale z ironią, ponadto widać wyraźnie, że premier Mateusz Morawiecki dąży wyraźnie do realizacji swoich celów w polityce gospodarczej, wierząc, że te wszystkie pomysły i koszty z nimi związane zwrócą się z nawiązką budżetowi państwa, polskiej gospodarce i nam wszystkim jako jej uczestnikom. I tak właśnie będzie. Obniżanie podatków, które w Polsce są naprawdę bardzo wysokie i często płacone – jak już wspomniałem wcześniej – podwójnie od tych samych dochodów, jest koniecznością. Doszło już do takiego poziomu, że drogą do poprawienia kondycji finansów publicznych nie jest podnoszenie podatków i innych obciążeń publiczno-prawnych, a wręcz przeciwnie ich obniżanie. Oczywiście nie wszędzie i nie w równym stopniu, ale selektywnie i stopniowo, jak to się w tej chwili dzieje.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 24 września 2019 (23:24)

NaszDziennik.pl