logo
logo
 

Dr Krzysztof Kaszuba

System podatkowy do wymiany

Czwartek, 28 listopada 2013 (18:48)

Tak na dobrą sprawę chyba nikt poza posłami nie wie, jak powstaje tzw. janosikowe. Owszem, jest algorytm, ale jak każdy jest skomplikowany i zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna tę formę za niesprawiedliwą.

Trzeba też powiedzieć, że w Polsce regionem, wokół którego wszystko się koncentruje i gdzie wszystko zmierza, w tym również bogactwo, jest Warszawa. To z kolei sprawia, że Warszawa musi, a przynajmniej powinna się dzielić z mniej zamożną resztą kraju. Tymczasem wiele firm działa na Podlasiu, Podkarpaciu czy Świętokrzyskiem, ale swoje siedziby ma w Warszawie i tam trafiają m.in. podatki.

Z tego punktu widzenia jest to niesprawiedliwe, bo prawdziwy produkt jest wytworzony w regionach, a śmietanka jest zbierana przez zarządy firm i zasila budżet Warszawy. W tej sytuacji należałoby zmienić cały system podatkowy. Co to znaczy? Wiemy, że w tej chwili podatki na pewno płacą głównie polscy podatnicy, polskie firmy, z kolei różnie to wygląda w przypadku właścicieli firm zagranicznych, potężnych korporacji, które trochę płacą, a trochę nie płacą. Jaka w związku z tym propozycja? Likwidacja podatku dochodowego od osób prawnych, a w zamian wprowadzenie powszechnego, a co za tym idzie – obowiązkowego dla każdego podmiotu gospodarczego, nieważne czy jest to firma jednoosobowa, czy zatrudniająca kilkanaście tysięcy pracowników, podatku od przychodów.

Pozytywne byłoby przede wszystkim to, że wszyscy musieliby go płacić, a co za tym idzie – dochody podatkowe byłyby większe, bardziej stabilne i mniej byłoby problemów z ich ściąganiem i podziałem.

W sprawozdaniu finansowym podstawową kategorią są przychody ogółem. W związku z tym, jeżeli wszystkie podmioty gospodarcze w Polsce opodatkowalibyśmy tym podatkiem, to po pierwsze, byłaby równość, bo wszyscy mieliby obowiązek płacenia podatków. Dzisiaj poprzez system cen transferowych, kreatywnej księgowości itp. bardzo łatwo jest zaniżać zysk firm, zwłaszcza tych, które mają powiązania z zagranicą lub są częścią międzynarodowych koncernów.

Oczywiście nowy podatek, jak go nazwaliśmy od przychodu byłby zróżnicowany. Inny, niższy byłby jego poziom w sferze handlu, inny w sferze usług, a jeszcze inny w sferze produkcji. Najlepiej byłoby, gdyby przedsiębiorstwa płaciły go na poziomie danego regionu. Wówczas znacznie łatwiej byłoby sterować przepływami podatkowymi tak, aby więcej z tych pieniędzy pozostawało bezpośrednio w regionie, a co za tym idzie – nie musielibyśmy sięgać aż do Warszawy, żeby wyrównywać narastające dysproporcje.

Trzeba jednak pamiętać, że stolica zawsze będzie do siebie przyciągać pieniądze, będzie generować więcej bogactwa niż inne ośrodki, będą tam również większe dochody. W tym momencie, tak jak kiedyś cały Naród składał się na odbudowę stolicy, tak wydaje się, że w perspektywie stolica musi pamiętać również o potrzebach poszczególnych regionów.

Przy czym nie chodzi tu tylko o janosikowe. Zresztą jest to bardzo niezręczne pojęcie, które kojarzy się z biednym, który zabiera bogatemu, choć nie do końca tak jest. Należy też pamiętać, że bogaty ma, bo biedniejsi na niego pracują. A przyczyną coraz większych dysproporcji w poziomie i jakości życia są przecież m.in. skokowo rosnące różnice w dochodach pomiędzy zarządami firm, zwłaszcza finansowych, a pracownikami. I to jest chyba istota tego problemu, któremu na imię janosikowe.

Not. MaK


Autor jest ekonomistą, rektorem Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie.

Dr Krzysztof Kaszuba

Aktualizacja: Poniedziałek, 2 grudnia 2013 (11:12)

NaszDziennik.pl