logo
logo

Zdjęcie: Małgorzata Pabis/ Nasz Dziennik

O kapłaństwie wiernym

Niedziela, 14 czerwca 2020 (18:26)

Aktualizacja: 14 czerwca 2020 (18:26)

Ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie Collegium Joanneum przewodniczył w niedzielę porannej Mszy świętej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Ks. Pawlina nawiązał do Ewangelii i przypomniał, że kapłaństwo nie jest pomysłem ludzkim, ale to Chrystus postanowił wybrać niektórych ludzi i włożył w ich ręce trzy dary, którymi powinni dzielić się ze światem. – To są dary od Boga, ale rozdawanie namaszczonymi rękami kapłanów – podkreślił  i dodał, że pierwszym darem jest Ofiara. – Ofiara Chrystusa na krzyżu zamknięta dzisiaj w kawałku eucharystycznego Chleba. Ona daje nam wszystkim życie wieczne. Bóg sam walczy o nasze życie i pragnie, aby kapłani składali tę ofiarę i rozdawali ludziom Chleb życia wiecznego – powiedział kaznodzieja.


Aby być wiernym Bożemu wybraniu i posługiwać ludziom tymi darami, które powierzył nam Chrystus, trzeba się dzisiaj namęczyć – kontynuował ks. Pawlina. – Zmieniły się czasy, zmieniły się sposoby męczeństwa i trzeba nam powiedzieć, że jest męczeństwo krwi, ale jest też męczeństwo ducha i wielu cierpi duchowe udręki, aby dochować wierności, by być wierzącym, uczciwym człowiekiem. Nas nie ścigają dzisiaj prześladowcy i może nie grozi nam śmierć za wiarę. Jednak wieje wokół nas wiatr wydmuchujący szlachetne postanowienia, pragnienie świętości, a nawet pragnienie nieba. I żeby je w sobie utrzymać, trzeba się niekiedy namęczyć. Tej walki nie widać, bo ta walka dokonuje się w duszy, ale trzeba ją podejmować, by zachować szlachetność i dobro. I właśnie ten wysiłek bywa dla nas męczarnią. Być przyzwoitym człowiekiem.

Ks. Pawlina opowiedział o kapłanie, który walczył o swoje kapłaństwo, o siebie. – Powiedział mi kiedyś: „odmawiając Brewierz, uderzył mnie werset Psalmu 16, który brzmi tak – »wzbudził On we mnie miłość przedziwną«. Ten werset poruszył mnie do głębi. I chcę być wierny tej miłości. Dlatego na biurku przy krzyżu postawiłem sobie małą karteczkę z napisem: będą zawsze stawiał sobie Pana przed oczy”. I pytam go: „pomaga ci.” Opowiedział: „Bardzo. Kiedy uderza we mnie świat ze swoimi pokusami, powtarzam zawsze: będę zawsze stawiał sobie Pana przed oczy...”. Bezkrwawa walka o miłość przedziwną – powiedział kaznodzieja.

Kończąc homilię ks. Pawlina podsumował: – Będę zawsze stawiał sobie Pana przed oczy... Z taką miłością każda walka jest do wygrania. I w takiej miłości te trzy dary: ofiara, Ewangelia i miłosierdzie, złożone w ręce kapłanów są bezpieczne. A wtedy wszyscy doświadczamy Kościoła wrażliwego, wiernego Chrystusowi i spieszącego z pomocą. Oto Chrystus w swoim Kościele.

 

Małgorzata Pabis

NaszDziennik.pl