logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Protest plantatorów owoców

Środa, 15 lipca 2015 (03:12)

Dziś producenci owoców miękkich z Podlasia, w ramach protestu, zablokują drogę krajową nr 19 w Kózkach nad Bugiem. Blokada została wymuszona skandalicznie niskimi cenami oferowanymi za owoce na skupie.

Protest producentów owoców miękkich z Podlasia rozpoczął się kilka dni temu, kiedy to rolnicy akcentowali swoją złą sytuację w  Morszkowie i Bachorzy pod jednymi z największych zakładów przetwórstwa owoców w Europie.

Sytuacja producentów jest tragiczna. Koszt produkcji jednego kilograma porzeczek dochodzi do 1,8 zł, tymczasem skupy oferują im za kilogram 30-35 gr.  

 – Proponowane ceny za kilogram porzeczki na skupie są poniżej krytyki – mówi w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Stefan Szańkowski, przewodniczący mazowieckiego NSZZ „Solidarność” RI

Skupy tłumaczą producentom, że niskie ceny są wynikiem zwiększonej podaży na rynku owoców. Stefan Szańkowski istotną część problemu widzi w imporcie zagranicznych owoców przez wielkie sieci handlowe.

– Duże sieci handlowe, które są głównie w rękach obcych, kupują owoce u swoich plantatorów. I tak Polak dostaje niemiecką porzeczkę, gdy nasza się marnuje – stwierdza przewodniczący mazowieckiej „Solidarności” RI.

Dlatego też rolnicy domagają się interwencji rządu, która by usankcjonowała rynek owoców miękkich. Jednakże w ich opinii, obecny sezon owoców już należy uznać za przegrany. Zależy im więc na tym, aby ministerstwo rolnictwa przygotowało program, który pomógł by im przetrwać okres do wprowadzenia istotnych zmian.

– Tegoroczne zbiory trzeba przeznaczyć na straty. Mleko się wylało. Teraz rząd powinien podjąć działania, które zabezpieczą nasz rynek w przyszłości. Myślę tu o niezbędnych regulacjach na rynku owoców. To, co można zrobić na dzisiaj, to pewne rozwiązania, które ułatwią spłatę kredytów bądź odłożą je w czasie – zauważa Stefan Szańkowski.

Producenci zapowiedzieli, że w przypadku braku podjęcia z nimi rozmów przez administrację Ewy Kopacz, w czwartek przyjadą protestować pod kancelarię premiera.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl