logo
logo

Rolnictwo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Rozbieżności w dopłatach

Czwartek, 22 marca 2018 (02:33)

Wyrównanie dopłat bezpośrednich będzie najtrudniejszym tematem do uzgodnienia między krajami członkowskimi Unii Europejskiej.

 

Ten problem pojawił się podczas dyskusji unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli na temat kształtu Wspólnej Polityki Rolnej po 2020 roku. Między państwami członkowskimi nie ma różnicy w zdecydowanej większości spraw. Ministrowie są zgodni przede wszystkim co do tego, że WPR powinna mieć zachowane odpowiednie finansowanie, a więc nie może paść ofiarą cięć budżetowych. Państwa członkowskie opowiadają się także za utrzymaniem pierwszego (dopłaty bezpośrednie) i drugiego (inwestycje) filara unijnej polityki rolnej oraz za utrzymaniem wsparcia powiązanego z produkcją czy instrumentów wsparcia rynków rolnych w momentach kryzysowych. Ale kością niezgody pozostaje wysokość dopłat bezpośrednich.

– Polska domaga się wyrównania dopłat bezpośrednich – podkreślił polski minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Takie samo jest stanowisko Litwy, Łotwy i Estonii, które razem z Polską podpisały w minionym tygodniu w Rydze deklarację na temat płatności bezpośrednich. Deklaracja była omawiana podczas szczytu unijnych ministrów rolnictwa i okazało się, że nasze postulaty popierają też inne państwa z naszego regionu, głównie Słowacja, Rumunia, ale także należąca do „starej” unijnej piętnastki Portugalia.

Koalicja sprzeciwu

Ale niestety silna jest też koalicja państw sprzeciwiających się wyrównywaniu dopłat, bo akurat ich producenci rolni otrzymują wyższe płatności z budżetu UE niż Polacy. Do grona tych państw należą: Niem-cy, Włochy, Dania, Holandia, Belgia, Grecja, Austria, Malta i Cypr. Dlatego też do porozumienia na forum ministerialnym nie doszło i Polska nie poparła dokumentu końcowego z konkluzjami z posiedzenia. Sprzeciw zgłosiły ponadto: Litwa, Łotwa, Estonia i Słowacja.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik