logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

ASF niszczy wieś

Sobota, 7 lipca 2018 (11:43)

Afrykański pomór świń wiąże się z bardzo kosztowną bioasekuracją, która dodatkowo obciąża już liczącego straty rolnika.

ASF to nadal jeden z największych obecnie problemów, a wirus wciąż się rozprzestrzenia. Odkrywane są jego nowe ogniska wśród dzików i w hodowlanych stadach świń. Walka z wirusem jest bardzo trudna, a jego opanowanie wydaje się wręcz niemożliwe. Dlatego zarówno rolnicy, jak i związkowcy zadają pytanie, czy przyjęte przez rząd i bardzo restrykcyjne metody walki z ASF zdają egzamin, skoro dziki, które w głównej mierze przenoszą wirusa, wciąż bez przeszkód migrują na zachód i bez problemów przemieszczają się już nawet w miastach?

 

Metody walki z wirusem

Kwestia bardzo dyskusyjna to także restrykcje występujące w strefach. Słyszymy coraz więcej głosów zrozpaczonych rolników, którym wybijane są zdrowe świnie i którzy pytają, jaki jest sens takich działań, skoro wirus w ich stadzie nie wystąpił, a zwierzęta są zdrowe? Dlaczego wybijane są zdrowe świnie, a dziki swobodnie biegają i przemieszczają się po kraju? I w końcu dlaczego to rolnika obciąża się kosztownymi konsekwencjami walki z chorobą przenoszoną głównie przez zwierzynę stanowiącą własność Skarbu Państwa?

Należy się zgodzić, że bioasekuracja w walce z ASF jest koniecznością i nikt, kto chociaż w minimalny sposób jest zorientowany w tej tematyce, jej nie kwestionuje. Także rolnicy, z którymi się spotykamy, wyraźnie mówią, że sama bioasekuracja nie załatwi problemu. Uczestniczymy w wielu spotkaniach na terenie całego kraju, także na terenach objętych wirusem ASF, i spotykamy się z dużym zrozumieniem konieczności walki z wirusem wszelkimi możliwymi sposobami. Należy też rozumieć rozgoryczenie rolników i nieraz bardzo emocjonalne wystąpienia, w których kierowane są pretensje co do działań rządu i odpowiednich służb. Nie sposób nie rozumieć tragedii rolników, którym wybija się całą hodowlę, a którzy czują się zagubieni w tej sytuacji. Dlatego potrzebna jest lepsza i bardziej skuteczna kampania informacyjna wśród rolników, a także czasami zwykłe ludzkie podejście do problemów.

 

Kosztowna bioasekuracja

Powtarzam: bioasekuracja jest potrzebna i rolnicy są w stanie ją zaakceptować w takim lub innym kształcie. Za bioasekuracją muszą pójść inne skoordynowane działania, a przede wszystkim radykalna depopulacja dzików, czego przeciętny rolnik w chwili obecnej nie dostrzega w stopniu go zadowalającym. Chociaż docierają do nas informacje, że działania w kierunku redukcji populacji dzików są podejmowane.

Działania w sprawie ASF powinny być kompleksowe i komplementarne. Rolnicy, z którymi się spotykamy, mówią: „Bioasekuracja – tak, ale przy równoległym maksymalnym odstrzale dzików. Bioasekuracja dla rolnika – tak, ale równolegle bioasekuracja także dla myśliwego i weterynarza, bioasekuracja – tak, ale równolegle także odpowiednie środki finansowe dla rolnika na bioasekurację”. To jest klucz do zrozumienia całej sytuacji.

Za tym muszą pójść też odpowiednie środki, bo trzeba sobie powiedzieć, że koszt dostosowania statystycznego gospodarstwa do wymogów bioasekuracji szacuje się nawet do poziomu około 33 tys. zł.

Nie może być tak, że rolnik był karany nawet za najmniejsze i często niezawinione uchybienia w bioasekuracji utratą całego należnego odszkodowania. Dlatego cieszymy się, że ministerstwo przyjęło i zrealizowało propozycje naszego Związku podnoszone przeze mnie wielokrotnie także w parlamencie i sygnalizowane również przez Komitet Protestacyjny Rolników z terenów objętych ASF, a dotyczące wypłaty bezwarunkowych odszkodowań w formie nagród za zwalczanie chorób zakaźnych. I chociaż kwestia ta nadal wymaga dalszego monitorowania i dopracowania szczegółów, naszym zdaniem jest to krok w dobrym kierunku. Dobrze, że rząd przeznacza środki na pomoc rolnikom i są realizowane różnego rodzaju programy pomocowe.

Nasza organizacja, jako jeden z członków Komitetów Copa Cogeca, walczy też na forum unijnym w sprawie ASF i apeluje o odpowiednie działania także samej Unii Europejskiej w tym zakresie i o poważne zaangażowanie się w rozwiązanie tego problemu.

 

Istniejące zagrożenia

Podkreślmy, że walki z ASF nie ułatwia problem niedoinwestowania służb weterynaryjnych, który podnoszą sami lekarze weterynarii, skarżąc się chociażby na zbyt małą liczbę etatów.

Sprawę komplikuje też import produktów rolnych z zagranicy, w szczególności z Ukrainy, które naszym zdaniem nie są odpowiednio badane, a jak dobrze wiemy, materiał genetyczny, a więc i ASF, można przenieść także na przykład w importowanym zbożu.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że problem ASF jest bardzo złożony i poważny dla rządu, służb, myśliwych i rolników, a także dla całego społeczeństwa, gdyż wpływa on na sytuację gospodarczą i bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Dlatego też, odrzucając wszystkie antagonizmy, także polityczne, wszyscy razem powinniśmy dążyć do jak najszybszego i najefektywniejszego rozwiązania problemu ASF, chociaż trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że gdyby poprzedni rząd w porę i odpowiednio zareagował chociażby w sprawie odstrzału dzików, kiedy można było jeszcze ograniczyć ASF w zalążku, dzisiaj z dużym prawdopodobieństwem moglibyśmy już nie rozmawiać przynajmniej o tak znacznej skali tego problemu.

Mamy nadzieję, że nowy minister rolnictwa, znający bardzo dobrze problemy rolników, wywodzący się ponadto z nurtu „Solidarności” Rolników Indywidualnych, wsłucha się w ich głosy oraz zgłaszane postulaty i ograniczy do minimum negatywne skutki występowania wirusa ASF oraz doprowadzi do jego eliminacji, chociaż mamy świadomość, że będzie to proces trudny i długotrwały.

Odpowiednie środki i mechanizmy zapobiegawcze, rzetelna współpraca i zaangażowanie wszystkich stron, ale także wzajemne zrozumienie w tej sprawie jest nam wszystkim potrzebne.


 

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Teresa Hałas

Autorka jest przewodniczącą NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, posłem na Sejm RP.

Aktualizacja 8 lipca 2018 (21:11)

Nasz Dziennik