logo
logo

  

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Polskie jabłka na zdrowie

Poniedziałek, 8 października 2018 (03:30)

Jabłka, co do których możemy mieć pewność, że nie zawierają żadnych pozostałości po chemicznych środkach ochrony, i w dodatku od polskich sadowników? To możliwe.

 

Na pomysł zaoferowania konsumentom takich jabłek wpadli sadownicy i przedsiębiorcy z mazowieckiej gminy Błędów oraz gmin ościennych zlokalizowanych w polskim zagłębiu sadowniczym, także z udziałem Urzędu Gminy Błędów, którzy współpracują w ramach Klastra „Polska Natura”. Jest to organizacja skupiająca indywidualnych sadowników, przedsiębiorców działających głównie wokół sadownictwa.

– Nasze owoce badane są w certyfikowanych laboratoriach. Jabłko bada się nawet na zawartość 700 pozostałości i nie może zostać wykryta żadna pozostałość chemiczna. Musi być „zero” i koniec – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Sławomir Rzeźnicki, prezes zarządu Stowarzyszenia „Kraina Sadów i Ogrodów”, które koordynuje działalność klastra.

Takie jabłka – zupełnie bez pozostałości chemicznych środków ochrony roślin – po latach prób i doświadczeń wyprodukowano po raz pierwszy z tegorocznych zbiorów. – Jabłka tzw. bez pozostałości sprzedawane będą pod marką „Amela”, której nazwę zastrzegliśmy dla naszych owoców – nie tylko jabłek, ale również np. dla borówki czy przetworów owocowych. To dopiero nasze początki – mówi nam Rzeźnicki. Jak zaznacza, owoce „bez pozostałości” w pełni wpisują się w ofertę „Polskiej Zdrowej Żywności”.

Nasz rozmówca zapewnia, że sposób produkcji, której technologię opracowano w ramach klastra, pozwoli na zachowanie powtarzalności jakości poszczególnych partii owoców, co będzie korzystniejsze niż certyfikowanie partii zebranych owoców jako „ekologiczne”.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik