logo
logo

Rolnictwo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Satelita na ratunek

Poniedziałek, 19 listopada 2018 (02:46)

Będzie nowy system oceny klęski suszy w rolnictwie.

– Ten system trzeba zmienić. Przede wszystkim nie może być tak wiele uznaniowości – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Robert Telus (PiS). Zauważa, że praktyka związana choćby z tegorocznym szacowaniem strat pokazuje, że to, czy rolnik dostanie rekompensatę, czy nie i w jakiej wysokości, zależy od samych komisji szacujących, które dość uznaniowo mogły uwzględniać w protokołach poziom strat w poszczególnych gospodarstwach, a także od postawy wójtów.

– Jeśli wójt nie informował rolników, że zamierza powoływać komisje szacujące straty, to rolnicy nawet nie zgłaszali strat, które oczywiście były, ale nie zostały oszacowane – zaznacza. W miniony piątek minął następny „ostateczny” termin składania wniosków o rekompensaty za straty spowodowane tegoroczną suszą. Kolejny wydłużany termin złożenia wniosku wcale jednak nie spowoduje, że wszyscy faktycznie najbardziej poszkodowani mieli wystarczająco dużo czasu, by opisać swoje straty.

Problemem jest też samo stwierdzenie, czy na danym terenie mieliśmy do czynienia z suszą. Do tej pory protestują np. rolnicy z województwa opolskiego, gdzie Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach nie stwierdził, że w odniesieniu do części upraw mieliśmy do czynienia z suszą i wynikającymi z niej stratami. I choć IUNG w ogłaszanych decyzjach o wystąpieniu suszy opiera się na określonych kryteriach i wskazaniach ze swoich stacji meteorologicznych, to jednak trudno zaprzeczać faktom, iż susza na tamtym terenie poczyniła spustoszenia np. w uprawie zbóż.

Dla samych rolników nie oznacza to jedynie ubytku w dochodzie spowodowanego marnymi plonami, a zarazem brakiem rekompensat, gdyż formalnie suszy nie stwierdzono. Nieogłoszenie wystąpienia suszy skutkuje też brakiem usprawiedliwienia dla niedostarczenia zakontraktowanego zboża do dostawców – bo skoro suszy nie było, to przecież rolnicy nie powinni mieć żadnych problemów z wywiązaniem się z kontraktów.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski

Nasz Dziennik