logo
logo
 

Edward Kosmal

Polska wieś chce żyć

Czwartek, 13 czerwca 2013 (18:38)

Folwark zwierzęcy ustawiony przed Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie ma wskazać, że polska wieś w dalszym ciągu żyje. Po wejściu do Unii Europejskiej drastycznie zmniejszyła się produkcja zwierzęca w Polsce. Ponadto na nasz rynek i w produkcję weszły obce przedsiębiorstwa, wypierając polskich producentów.

Chcemy także pokazać, że polska wieś chce brać udział w rynku poprzez tzw. sprzedaż bezpośrednią, która jest zabroniona. Tym samym właściciele małych gospodarstw mających małą produkcję zwierzęcą i rośliną są blokowani, nie mogą stać się konkurencyjni dla wielkich producentów z Polski i unijnych. Jest zapotrzebowanie na zdrową żywność, której na rynku jest bardzo mało. Walczymy o to, by polscy rolnicy mogli brać udział w sprzedaży bezpośredniej. Niestety nie mamy żadnego wsparcia ze strony administracji rządowej czy ministra rolnictwa.

W specjalnie przygotowanych zagrodach pojawiły się cielaki, kury, gęsi i koza. Synonimem polskiej biedy w naszym folwarku jest koza. Wiele polskich rodzin, które nie mają dużych gospodarstw, hoduje kozy, by mieć jak żyć.

To nie jedyna forma informowania polskiego społeczeństwa o dramatycznej sytuacji, jaka jest na polskiej wsi. Jutro kilkanaście ciągników przyjedzie pod Urząd Wojewódzki w Szczecinie, gdzie rozpoczniemy protest. Chcemy wręczyć petycje wojewodzie i dyrektorowi Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR). Wśród naszych postulatów znalazł się zapis dotyczący obecnej władzy, by ta przestała szykanować rolników. Chcemy w ten sposób zwrócić uwagę na skandal, do jakiego doszło w Pyrzycach, gdzie rolnicy są wzywani na przesłuchania w związku z akcją protestacyjną zorganizowaną 29 maja br. Polski rolnik, upominający się o prawo do pracy, godnego życia, traktowany jest jak przestępca.

Przypomnę, że w Szczecinie już wcześniej walczyliśmy w obronie polskiej ziemi. Główny nacisk kładliśmy na Agencję Nieruchomości Rolnych.

Zapisane wówczas uzgodnienia są w małej części realizowane, ale w dalszym ciągu nie wyrównano krzywd wyrządzonych polskim rolnikom. Zauważamy, że wciąż priorytetem w działaniu ANR jest nagminne sprzedawanie naszej ziemi. Uzgodnienia dotyczące przetargów ofertowych mających być lekarstwem na likwidację „słupów” niestety spełzły na niczym. Ponieważ kryteria, które zostały wynegocjowane – ubolewam z Izbą Rolniczą bez udziału komitetu protestacyjnego – są nie do przyjęcia. Głównym postawionym kryterium jest cena w wysokości 50 proc., co mija się z celem.

Inną drażliwą kwestią jest dzierżawa długoletnia, na którą nie ma zgody ze strony administracji ministra rolnictwa i ANR, które chcą tylko dzierżaw krótkoterminowych. To zniechęca rolników do dzierżawy i ma na celu zmuszenie ich do wykupu ziemi. To jednak wiąże się z koniecznością posiadania odpowiedniej ilości środków finansowych. Przy załamanym rynku rolnicy są świadomi, że w pewnym momencie mogą stać się bankrutami.

Postulowaliśmy m.in. o stworzenie funduszu gwarancyjnego, którego składki płacili by rolnicy. Środki tego funduszu miałyby być przeznaczane na rolników okradzionych i skrzywdzonych przez różne spółki. Problem ten staje się coraz poważniejszy. Niestety nie ma odzewu mimo wcześniejszych zapewnień o ich realizacji.

Sztandarowym naszym postulatem było także powołanie komisji dialogu społecznego na szczeblu centralnym. Było wiele zapowiedzi, jednak w gruncie rzeczy nic się w kierunku powołania tej komisji nie dzieje.

Problemów jest bardzo dużo, a perspektyw rozmów, negocjacji i realizacji postulatów nie ma. Przykro nam, że rząd uważa, iż polska wieś jest krainą „mlekiem i miodem płynącą”, a w rzeczywistości jest ona uboga.

not. IK


Edward Kosmal jest przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych

Edward Kosmal

NaszDziennik.pl