logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Biden w oczach Amerykanów wypada blado

Środa, 25 maja 2022 (15:12)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, członkiem Kolegium IPN, wykładowcą z KUL i AKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Poparcie dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena spada z każdym kolejnym sondażem. W ostatnim sięga zaledwie 36 proc. i jest to najniższy poziom od początku objęcia urzędu przez kandydata Partii Demokratycznej?

– Prezydent Joe Biden dzisiaj prowadzi intensywną politykę, jeśli chodzi o podejście do Rosji, i jest w tym względzie bardzo zdecydowany nie tylko w słowach, ale przede wszystkim w działaniach. I to jest jeden punkt widzenia, jedna perspektywa. Natomiast od kiedy został zaprzysiężony na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych 20 stycznia 2021 roku i objął władzę w Białym Domu, to właściwie nie rozwiązał żadnych poważnych problemów. Do tego miał mnóstwo różnych wpadek, popełnił mnóstwo gaf. Wizja Ameryki – charakterystyczna dla lewicy, którą Joe Biden reprezentuje, jest słaba i dla większości trzeźwo myślących ludzi w Stanach Zjednoczonych – nieakceptowalna. I w tym znaczeniu Joe Biden nie rokuje jako silny polityk. Co więcej, dodatkowym obciążeniem wydaje się jego bezpośrednie zaplecze i wiceprezydent Kamala Harris – z mocno lewicowymi, czy wręcz lewackimi poglądami. Widziano ją jako następcę Joe Bidena na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale ona też nie jest postacią, której można by zaufać. Rozmaite pomysły lewicowe, czy wręcz lewackie proponowane przez to środowisko też się nie podobają i budzą sprzeciw, co powoduje, że bilans dotychczasowych rządów Joe Bidena wypada słabo, a to przekłada się na spadające notowania prezydenta.

Co sprawiło, że dzisiaj Joe Biden – a nie Donald Trump – jest prezydentem Stanów Zjednoczonych?          

– Zwycięstwo Joe Bidena jest pochodną pandemii i całego zamieszania pocovidowego w Stanach Zjednoczonych. I to sprawiło, że republikanin Donald Trump przegrał. Natomiast rzeczywistość, z którą się musi dzisiaj zmagać Joe Biden, weryfikuje te rządy. Proszę też pamiętać, że Stany Zjednoczone nie są wyłączone z problemów, z jakimi boryka się dzisiaj świat. Tam również jest inflacja, która wpływa na poziom życia Amerykanów. Sytuacja gospodarcza, spowolniony wzrost gospodarczy, sytuacja społeczna są zatem także trudne i to wszystko przekłada się czy odbija na niskich notowaniach urzędującego prezydenta.

Porażka, jeśli chodzi o Afganistan, a zwłaszcza sposób wycofania się wojsk amerykańskich z Kabulu też przyczyniły się do niskiej oceny Bidena?

– Polityka zagraniczna nie rozstrzyga o sondażach, ale z pewnością ma wpływ na postrzeganie takiego czy innego przywódcy przez społeczeństwo danego państwa. Wycofanie się wojsk amerykańskich z Afganistanu – całe to zamieszanie było blamażem dla obecnej administracji Białego Domu. Szczęśliwie dla siebie Biden przykrył tę swoja słabość afgańską manifestacją siły na Ukrainie, postawą wobec działań rosyjskich i wsparciem dla broniących swojego kraju Ukraińców. I w tym względzie Joe Biden się w jakimś sensie zrehabilitował – chociaż wielu ocenia, że wojna na Ukrainie i napaść Putina na ten wolny kraj jest pochodną wcześniejszych błędów Joe Bidena z początków jego prezydentury. Mam na myśli słabość, jeśli chodzi o Afganistan, a także gest wobec Putina – łącznie ze stwierdzeniem, że jeśli będzie ograniczone czy małe wtargnięcie Rosji na Ukrainę, to również ograniczona będzie reakcja, co jednoznacznie zostało odebrane przez władze Kremla jako wręcz zachęta do eskalacji konfliktu przez Moskwę. To niejednoznaczne, nieprecyzyjne sformułowanie użyte przez Bidena – o „małym wtargnięciu”, spotkało się z ostrą krytyką ze strony republikanów, którzy oskarżyli urzędującego prezydenta o uległość wobec Rosji i akceptację dla rosyjskiego wtargnięcia na Ukrainę. Tych błędów była zatem cała masa i dzisiaj wprawdzie Joe Biden – poprzez zmianę postawy i zdecydowaną politykę wobec Kremla i sytuacji na Ukrainie, wychodzi z tego kręgu, w który sam się zapędził, ale skutki jego wcześniejszej słabości – jak widać po sondażach – są wciąż widoczne i obciążające dla niego.  

Prezydent Joe Biden, próbując się skoncentrować na rywalizacji z Chinami, chciał – w odróżnieniu od Donalda Trumpa – oddać Europę we władanie Niemcom, co też było i wciąż jest brzemienne w skutkach?

– To kolejny strategiczny błąd, który popełnił prezydent Biden. Co więcej – jak widać – Niemcy mu się nie zrewanżowali i nie stanęli po stronie Waszyngtonu w rywalizacji z Pekinem. Niemcy, które wykonują szereg dziwnych gestów, chcą jak najszybciej powrócić do współpracy gospodarczej z Rosją. Nic zatem dziwnego, że widząc to, administracja Joe Bidena musiała zresetować, przewartościować politykę wobec Berlina i w ogóle wobec Europy, co jest oczywiście szansą dla Polski. Trzeba też podkreślić, że dzisiejszy Joe Biden jest inny, niż to miało miejsce na początku jego rządów, ale widać, że przez Amerykanów jest oceniany za całokształt, i dlatego w sondażach wypada dość blado.

Wspomniał Pan, że wpływ na sondaże ma sytuacja nie tyle zewnętrzna, ile raczej wewnętrzna w Stanach Zjednoczonych. Jakie są dzisiaj największe problemy Ameryki i dlaczego Biden nie potrafi stawić im czoła?

– Większość problemów gospodarczych Stanów Zjednoczonych jest dzisiaj związana z pandemią i jest pochodną COVID-19. Kwestie inflacji i zamętu gospodarczego, co dotyka wszystkie kraje, dodrukowywanie pieniędzy – to wszystko jest wynikiem lockdownów. Ponadto gospodarka światowa została rozchwiana poprzez przerwanie łańcuchów dostaw, a to jest pochodną napięć z Chinami. Jak widać, jest cały szereg rzeczy, które się nakładają na obraz amerykańskiej rzeczywistości. Do tego dochodzi też słaba polityka w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego, a więc wspieranie lewicy rewolucyjnej, i to wszystko powoduje wstrząsy społeczne, stwarza poczucie zagrożenia u Amerykanów. To zaś przekłada się na niezadowolenie społeczeństwa i znajduje swoje odbicie w słupkach poparcia. Suma jest taka, że Joe Biden w oczach Amerykanów nie wygląda dobrze.

Jakim prezydentem – z punktu widzenia Europy, a także Polski – jest Joe Biden?

– Z całą pewnością był fatalnym prezydentem – na początku swojego urzędowania, ale od czasu wybuchu wojny na Ukrainie i rosyjskiej napaści dużo się w tej materii zmieniło. Wielowymiarowe zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w pomoc Ukrainie – właśnie za sprawą urzędującego prezydenta – jest warte podkreślenia. Główne cele, jakie sobie teraz postawił prezydent Joe Biden – czyli pokonanie Rosji na Ukrainie – z punktu widzenia Europy i Polski są też jak najbardziej korzystne. Stąd również w takiej perspektywie należy oceniać prezydenturę Joe Bidena.

   Dziękuję za rozmowę.  

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl