logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Inne

Rozwiązujmy realne problemy

Środa, 29 listopada 2023 (11:08)

Rozmowa z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości

Mimo apelu premiera Morawieckiego, aby Sejm przyspieszył prace nad przedłużeniem wakacji kredytowych, zerową stawką VAT na żywność i zamrożeniem cen energii dla Polaków, marszałek Hołownia zdaje się woli robić show jak to określił premier, co więcej, zachęca Polaków do kupienia popcornu i dobrej zabawy przy oglądaniu posiedzeń Sejmu. Czy to jeszcze licuje z powagą Sejmu, czy Panu, jako doświadczonemu posłowi także w polskim Sejmie, taki model marszałkowania odpowiada?  

– Do marszałka Szymona Hołowni nie bez powodu przylgnęło już powiedzenie, że zachowuje się jak prowadzący konkurs „Mam talent”, a nie jak marszałek Sejmu. I to nie jest śmieszne, ale smutne, bo Sejm jest po to, żeby procedować ważne sprawy ułatwiające życie Polakom, a do marszałka należy to, żeby sprawnie i szybko pracować i procedować ustawy. Około 95 procent wyborców interesuje się polityką doraźnie, w momencie aktu wyborczego, a na co dzień pracują, dbają o rodziny, wychowują dzieci, patrzą też na ceny żywności, ceny energii, ceny kredytów. I jeśli rząd premiera Morawieckiego przedstawia propozycje, aby przedłużyć ulgi, a marszałek Sejmu kieruje sprawy oczywiste do analiz, komisji, wydłużając ich procedowanie, a nie umieszcza ich w porządku obrad, może to świadczyć wyłącznie o jego złej woli.

Nawet nie określiłbym tego jako dyletanctwo, ale ewidentnie zła wola. W tym momencie staje się szczypcami, a kowalem jest Donald Tusk, który z tylnego siedzenia decyduje o wszystkim, co powinno się znaleźć, a co nie w polskim parlamencie. Natomiast Szymon Hołownia, rozentuzjazmowany, zadowolony z siebie, dobrze się bawi. Taką postawą po prostu się ośmiesza jako marszałek Sejmu, ale niezależnie od tego traci na tym cały Sejm RP. Przyznam, że tym się martwię, bo jako politycy nie możemy działać na zasadzie dokuczania jednej partii czy drugiej, i z tego powodu tryumfować. Tymczasem polityka polega na czymś innym, w polityce jest coś ważniejszego, bo polityka z definicji to troska o dobro wspólne. Dlatego uważam, że Szymon Hołownia powinien zejść z piedestału i wrócić na pozycję marszałka Sejmu,
a nie tylko urzędnika, który wykonuje polecenia polityczne, bo w innym wypadku przejdzie do historii parlamentu tylko jako marszałek rotacyjny.        

Zamiast komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów większość sejmowa proponuje komisje: do spraw wyborów kopertowych, wizową oraz w sprawie Pegasusa,
a słyszymy też o trzech kolejnych. Czy to jeszcze polityka, czy zabawa w politykę większości sejmowej? Pytam o to w kontekście wypowiedzi poseł Małgorzaty Wassermann, przewodniczącej komisji śledczej ds. Amber Gold, która mówi, że praca w komisji śledczej jest bardzo absorbująca, i że dla niej te trzy lata były wyłączone z normalnego życia
i funkcjonowania…

– To jest polityczna piaskownica, bo powoływanie dzisiaj komisji, które najprawdopodobniej niczego nie rozstrzygną, które mają służyć jedynie jako spektakl, igrzyska i skoncentrować Polaków na tej scenie, źle wygląda. Nikt widać nie myśli o realnych problemach
i kluczowych kwestiach, takich jak bezpieczeństwo państwa, gospodarka czy troska, aby ulżyć Polakom, co dowodzi tylko jednego, że te igrzyska mają trwać. Część elektoratu Platformy, Trzeciej Drogi, także PSL-u, Lewicy oczekuje na rewanżyzm i podoba im się nawet to, jak Donald Tusk mówi, że prezesa NBP trzeba będzie wyprowadzić z siedziby banku centralnego. Z tym, że to brzmi bardzo niedobrze, bo to nie są standardy demokratyczne, o których politycy Koalicji Obywatelskiej tak wiele mówili przed wyborami, w czasie kampanii.

O czym to może świadczyć?

– To ich dzisiejsze zachowanie potwierdza tylko jedno, że ci ludzie po prostu nie dojrzeli do władzy i do rozwiązywania ludzkich problemów. Proszę zwrócić uwagę, że pod rządami Zjednoczonej Prawicy polska gospodarka znalazła się wśród 20 największych gospodarek świata. Za ostatni kwartał mamy wzrost gospodarczy, w tempie rozwoju wyprzedzamy nawet Stany Zjednoczone czy Kostarykę.
I to są sprawy naprawdę istotne z punktu widzenia gospodarczego, dlatego jeśli marszałek Hołownia swoimi hamującymi decyzjami nie chce kontynuować tego dobrego trendu, to albo powinien się podać do dymisji, albo zacząć uprawiać samodzielną, zdroworozsądkową politykę, dzięki której społeczeństwo polskie nie traciłoby zaufania do Sejmu. Natomiast jeśli on się cieszy, że na YouTubie czy na innych kanałach internetowych Sejm jest obserwowany, to z jednej strony jest to oczywiście dobre, że ludzie  interesują się polityką, ale z drugiej wygląda na to, że niektórzy zaczynają patrzyć na ten Sejm jak na cyrk, co obnaża powagę tej najważniejszej instytucji ustawodawczej państwa polskiego.

Nie chciałbym, żeby taki proces ośmieszania Sejmu
i marszałka miał w ogóle miejsce. Dlatego życzę panu marszałkowi, żeby zaczął troszczyć się o państwo polskie
i jego obywateli, a nie wykonywać polecenia, jak na razie, szeregowego posła Tuska w kwestii powoływania komisji śledczych. Chodzi o to, że nie dość, że są to kosztowne sprawy, które będą oparte na rewanżyzmie, to jeszcze niczego nie wyjaśnią, a zabiorą tylko czas, który wielu posłów mogłoby spożytkować dla Polaków i załatwiania ważnych dla nich spraw.

Tusk podczas jednej z konferencji prasowych w Sejmie, mówiąc o „uporządkowaniu sytuacji w mediach publicznych”, stwierdził, że będą działać zgodnie z prawem, tak jak oni je rozumieją….   

– Ta wendeta, jak widać, dotyczy nie tylko oponentów politycznych, ale także mediów. Te wszystkie działania są bardzo niebezpieczne w sytuacji, kiedy za naszą granicą trwa regularna wojna. Putin przestawia rosyjską gospodarkę na tryb wojenny, w przyszłym roku będą największe od wielu, wielu lat nakłady na zbrojenia, a więc Rosjanie będą produkować coraz więcej broni, amunicji,
i to jest niezwykle groźne. W Unii Europejskiej ciągle mamy leczenie ran po covidzie, wiele państw jest ogromnie zadłużonych – w szczególności krajów południa Europy, tymczasem polski Sejm X kadencji uważa, że dzisiaj najważniejsze są komisje śledcze, forsowanie in vitro czy wybory Rzecznika Praw Dziecka. Jest tylko pytanie, czy to jest najważniejsze w bardzo skomplikowanej sytuacji geopolitycznej.

Historia uczy, że na tego typu trudne sytuacje musimy być przygotowani, bo ani Unia Europejska nas nie obroni, ani Stany Zjednoczone nas nie obronią, jeśli w pierwszym rzędzie sami nie zadbamy o swoje bezpieczeństwo. To powinno dotrzeć do opozycji, która przymierza się do przejęcia sterów rządów w Polsce, w tym także do młodego polityka, którym jest Szymon Hołownia, bo suwerenność, niepodległość to są sprawy najważniejsze, ponadpartyjne.

A może ten styl kabaretowy ma na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej od nowego rządu i ewentualnych tarć, które – biorąc pod uwagę różnice występujące w koalicji Tuska – z pewnością prędzej czy później się pojawią?

– Nie widzę żadnej spójności w tej koalicji, może poza chęcią odegrania się na Zjednoczonej Prawicy. Nie widzę tam ani troski o Polskę, ani też programu rządzenia państwem. Za to jest wszechobecne samozadowolenie
i czekanie, że może Unia Europejska coś rzuci, że będziemy budować jedno superpaństwo europejskie, że będziemy uzależnieni od gospodarek, a my jako posłuszny klient musimy się tylko w ten scenariusz wkomponować.

Rzekomo mamy też złe relacje międzynarodowe?

– To jest oczywiście nieprawda. Fakty są takie, że inne kraje z zazdrością patrzą na Polskę, na polskie wyniki gospodarcze, na niskie bezrobocie w Polsce, na polski eksport, na konsumpcję wewnętrzną. To się bardzo nie podoba, że my się umacniamy, i dziwi mnie to, że tego nie dostrzega część polityków przymierzających się do objęcia władzy. Natomiast mówi się znów o sprzedaży Orlenu, o prywatyzacji i de facto pozbyciu się sreber rodowych. Kto normalny, komu zależy na dobru Polski, tak myśli, kto normalny może tak myśleć, żeby pozbywać się kur znoszących złote jaja? Ten dyskotekowo-showmenski styl uprawiania polityki przez niektórych panów z koalicji Tuska zakłóca powagę parlamentu, co więcej, do rządu chcą wejść osoby, które nie mają wizji ani nie są w stanie pracować dla Polski, a jedynie chcą zająć stołki ministerialne, żeby pokazać, że teraz oni będą rządzić, a inni niech siedzą cicho, a jednocześnie żeby uzyskać jakieś benefity dla własnej partii. To jest płytkie myślenie, zgubna droga, która do niczego dobrego nie zaprowadzi. My musimy liczyć na siebie, na naszą gospodarkę, ale nie możemy być przedmiotem gry w różnych przetargach europejskich.

A co z naszą obronnością, bo głosy, jakie do nas dochodzą o tym, że polska armia jest za duża, że trzeba zweryfikować kontrakty na zbrojenia, nie brzmią dobrze?

– Bardzo bałbym się, gdyby nowy minister obrony zrywał kontrakty na uzbrojenie polskiej armii ze Stanami Zjednoczonymi czy z Koreą Południową. Bałbym się bardzo rozmaitych działań mających na celu wypchnięcie NATO
z Europy, ale takie opinie słyszę i to jest niepokojące. Dlatego Polacy nie powinni głosować w wyborach na piękne krawaty i niebieskie oczy, bo takie działanie nie służy suwerenności Polski. W Unii czeka nas debata na temat proponowanych zmian traktatów o Unii Europejskiej,
w kraju zaś debata na temat obronności Polski, na temat siły polskich służb mundurowych, i to powinno dominować w naszej przestrzeni, a nie trzeciorzędne kwestie w rodzaju, kto komu dołoży, kto kogo oskarży, kto o kim powie źle, czy kto kogo wyśmieje czy upokorzy. Swoją drogą jeszcze Sąd Najwyższy nie powiedział ostatniego słowa w kwestii wyborów parlamentarnych. Słyszymy
o wielu protestach wyborczych i zobaczymy, jak się to wszystko zakończy, bo różne opinie w tej materii pojawiają się w prasie. Nie chcę mówić, że te wybory parlamentarne będą nieważne, ale obawiam się o klasę polityczną, która przymierza się do przejęcia władzy i ma z tyłu głowy jedynie zemstę czy – jak kto woli – rewanżyzm, a nie pracę dla Polski. I to jest bardzo smutne.

                 Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl