logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Historię można poznać jedynie całościowo

Czwartek, 29 lipca 2021 (14:54)

Aktualizacja: Czwartek, 29 lipca 2021 (17:02)

Rozmowa z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem prasowym Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie

Rzecznik Praw Dziecka chce, aby uczniowie szkół poznawali historię męczeństwa polskich dzieci w okresie II wojny światowej i w latach powojennych. Jak ocenia Pan tę inicjatywę?


– Pomysł jest bardzo dobry. Bardzo cieszę się, że RPD zwrócił uwagę na rozszerzenie nauczania historii o ten niezwykle ważny element naszej przeszłości. Takie tematy powinny być poruszane w szkole.
Historię można poznać jedynie całościowo. Uczenie się jej
fragmentami nie ma większego sensu, bo nie oddaje to pełni problemu.
To, co przeszły polskie dzieci podczas II wojny światowej i w latach powojennych, powinno być opowiedziane. Mam nadzieję, że prof. Przemysław Czarnek odpowie pozytywnie na tę inicjatywę. I teraz eksperci resortu edukacji powinni tak podejść do tego tematu, aby tę historię opowiedzieć zgodnie z prawdą, a zarazem w taki sposób, aby
wrażliwi uczniowie mogli się o tym uczyć. Bo te wydarzenia nawet wśród nas, dorosłych, dzisiaj wywołują traumę, dlatego trzeba do tego podejść z niezwykłą starannością. Szkoła jest najlepszym miejscem, żeby przybliżyć te zagadnienia.

Los polskich dzieci był okrutny. Naznaczony niewyobrażalnym cierpieniem. Były one ofiarami
dwóch zbrodniczych totalitaryzmów. Jest to historia niezwykle ważna dla naszego Narodu.

Historię męczeństwa dzieci dopiero poznajemy. Mało kto wie, że podczas II wojny światowej funkcjonował obóz koncentracyjny dla polskich dzieci w Łodzi 1942-1945 – dzisiaj nazywany „Małym Oświęcimiem”.

– Wiele nowych rzeczy dopiero odkrywamy. Ale powinny one wejść do polskich szkół. Historia polskich dzieci to nie tylko bohaterska postawa podczas Powstania Warszawskiego. To nie tylko Orlęta Lwowskie i
odznaczony Virtuti Militari Antoni Petrykiewicz. To nie tylko młodzież walcząca w wojnie polsko-bolszewickiej. Ale to też transporty w głąb Rosji sowieckiej. Po wojnie także dzieci były prześladowane przez komunistycznych aparatczyków. To są rzeczy, o których nie można
zapomnieć i dojrzały Naród musi mieć tego świadomość. Jest też odkrywana historia obozu na ul. Przemysłowej w Łodzi, do którego trafiło ok. 3 tys. dzieci. Co one tam przeszły, to trudno jest sobie wyobrazić. Tę historię trzeba opowiedzieć światu.

 

To nie podoba się związanym z „Gazetą Wyborczą” „Wysokim obcasom”. W jednym z tekstów postawiono pytanie, czy Rzecznik Praw Dziecka opowie o tym, jak Armia Krajowa prześladowała żydowskie sieroty.


– Lata mijają, a „Gazeta Wyborcza” ciągle swoje. Jest to naprawdę bardzo smutne. Dzisiaj wiedza o wydarzeniach II wojny światowej jest naprawdę bardzo daleko posunięta. Zweryfikowanie pewnych faktów zajmuje chwilę. Niestety, ale są dziennikarze, którzy mają z tym
duże problemy. Naprawdę szkoda jest komentować ich braki w rzetelności, a także przyzwoitości. Pewnych ludzi nie da się zmienić. Oni wykorzystają każdą okazję do tego, aby eksponować swoje kompleksy.

To już tradycja, że „Gazeta Wyborcza” lub powiązane z nią tytuły atakują Armię Krajową przed rocznicą Powstania Warszawskiego.


– Niestety. Są w Polsce tytuły, które za swój główny cel
obrały atakowanie pamięci o żołnierzach Armii Krajowej czy powstania antykomunistycznego. I pewnie gazeta ta nigdy już się nie zmieni. To co mnie cieszy, to fakt, że racjonalnych ludzi jest dużo więcej.
Racjonalnych, czyli takich, którzy potrafią sięgnąć do wiarygodnego źródła i przyjrzeć się temu, co działo się podczas II wojny światowej, jakimi ideałami kierowała się nasza podziemna armia i co groziło za sprzeniewierzenie się najwyższym wartościom. Ludzie, którzy odrzucają podstawowe fakty, są w Polsce mniejszością. W
ostatnich latach udało się zrobić naprawdę bardzo wiele, żeby przywrócić należną pamięć bohaterom.

Dlaczego pomimo upływu lat wciąż walczy się z pamięcią o Powstaniu?

– Ponieważ do walki stanęło polskie państwo podziemne, polscy patrioci, a nie organizacje lewackie czy lewicowe. Wszystko to, co robił polski rząd w Londynie czy Polskie Państwo Podziemne, było przez komunistyczne władze podważane. „Gazeta Wyborcza” od lat robi, to samo. Z tego zrobiła sobie sposób zarabiania pieniędzy. Naprawdę nie ma w tym nic złego, że o wydarzeniach z naszej historii się dyskutuje. Wymiana poglądów jest bardzo potrzebna. To pomaga odkrywać przeszłość. Ale ta dyskusja musi być oparta na faktach. Inaczej jest to zwykła paplanina. Przed taką paplaniną przestrzegam. Często powtarzane pytanie o sens wywołania Powstania jest bardzo rzeczowe. I w odpowiedzi mogą padać różne argumenty. Taka dyskusja w historii jest czymś zupełnie naturalnym. Ale czymś skandalicznie złym jest, jak ktoś celowo fałszuje historię i wprowadza ludzi w błąd. Na takie działanie nie może być zgody.


Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl