logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Nie dopuścimy do sędziokracji

Wtorek, 30 listopada 2021 (15:38)

Aktualizacja: Wtorek, 30 listopada 2021 (16:31)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sędziowie wraz z politykami opozycji biorą udział w konwencji Komitetu Obrony Demokracji – de facto najbardziej skrajnej grupy aktywistów antyrządowych. Czy to w porządku?

– To nie jest w porządku, bo udział w takim wiecu to działalność stricte polityczna, podczas gdy w stosunku do sędziów obowiązuje nakaz apolityczności, który jest jednym z warunków niezawisłości sędziego. Wobec powyższego, łamiąc ten nakaz apolityczności, sędziowie w tym momencie sprzeniewierzają się konstytucyjnej zasadzie niezawisłości sędziego. Zresztą w stosunku do sędziów łamiących te zasady są wszczynane postępowania dyscyplinarne, ale, niestety, nie przynoszą one spodziewanych skutków, bo jak widać, sędziowie nadal uczestniczą w sposób aktywny w życiu politycznym.

Ale sędziowie mogą mieć przecież poglądy, sympatie polityczne…

– Oczywiście, że mogą, tak jak każdy obywatel. Zresztą nikt sędziemu tego nie odmawia. W sposób oczywisty sędziowie korzystają z praw obywatelskich, biorą czynny udział w wyborach, mogą głosować na taką czy inną polityczną formację, czy to w wyborach parlamentarnych, czy samorządowych. Natomiast ten nakaz apolityczności jest rozumiany w ten sposób, że na forum publicznym sędzia raczej powinien się powstrzymać od wypowiadania swoich opinii i demonstrowania swoich sympatii co do określonych partii politycznych. Już absolutnie niewłaściwe i niewskazane jest uczestniczenie w rozmaitych wydarzeniach o charakterze politycznym – czy to będą manifestacje, czy to będą spotkania, bo to jest już działalność polityczna. Wobec powyższego udział w takim wydarzeniu stawia pod dużym znakiem zapytania apolityczność sędziego.    

Na tych urodzinach KOD-u był m.in. Donald Tusk, który podczas swojego przemówienia, nawiązując do filmu „Król lew”, porównał rząd Zjednoczonej Prawicy do hien. Co więcej, spotkało się to z aplauzem sali i aprobatą obecnych tam sędziów.

– Środowisko sędziowskie nie zareagowało oburzeniem, kiedy na jednym ze swoich spotkań, podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich – bodajże w 2016 roku – nazwano ich nadzwyczajną kastą. Dzisiaj mamy tego konsekwencje, gdzie przez lidera opozycji tak naprawdę używany jest język nienawiści, co więcej – dzieje się to przy aprobacie, a wręcz aplauzie sędziów. W tej sytuacji nie wyobrażam sobie, w jaki sposób ci sędziowie mieliby orzekać chociażby w sprawach wytaczanych przez osoby, które są dotknięte językiem czy też aktami nienawiści ze strony swoich przeciwników politycznych. Wydaje się, że w takiej sytuacji jedyną możliwością jest wniosek o wyłączenie takiego sędziego ze sprawy. Skoro bowiem jawnie okazuje on swoją sympatię polityczną dla jednej strony sporu, to o bezstronności takiego sędziego na sali rozpraw trudno jest w tym momencie w ogóle mówić.

Część sędziów ideowo jest wręcz przyklejona do opozycji?

Można powiedzieć, że od momentu kiedy w Polsce rządy sprawuje Prawo i Sprawiedliwość, a więc od 2015 roku, od momentu kiedy zostały podjęte reformy wymiaru sprawiedliwości (ważne z punktu widzenia ustroju i funkcjonowania państwa), wówczas część środowiska sędziowskiego nie tylko opowiedziała się przeciwko tym reformom, ale jednocześnie zajęła – praktycznie we wszystkich sprawach – pozycje zajmowane przez przeciwników Zjednoczonej Prawicy. Duża, milcząca większość środowiska sędziowskiego zachowuje się właściwie i wstrzemięźliwie, ale ta najbardziej głośna i rzucająca się w oczy część i jej zachowanie – to wszystko rzutuje na opinię o całym środowisku sędziowskim.

Udział sędziów wraz z politykami w szóstych urodzinach KOD-u – antyrządowej organizacji – nie kompromituje wymiaru sprawiedliwości?

– Tego rodzaju zachowania są kompromitujące, podają w wątpliwość niezależność i niezawisłość sędziów. Jednak jeśli dzieje się to przy aprobacie całej Europy, ponieważ wyroki – czy to Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – pokazują, że te instytucje stoją po stronie właśnie tych sędziów, którzy dzisiaj uprawiają działalność polityczną, to powoduje, że ci sędziowie czują się mocni. Wydaje im się, że to oni mają rację. Dzisiaj coraz częściej żąda się wyłączania sędziów, którzy zostali wyłonieni przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa i otrzymali powołania od Prezydenta Rzeczypospolitej. I ci sędziowie są kontestowani, jest wręcz próba ich wykluczenia poza nawias. Natomiast ci sędziowie, którzy w sposób oczywisty sprzeniewierzają się zasadzie niezawisłości sędziowskiej, którzy są zaangażowani politycznie, uczestniczą w różnych formach aktywności politycznej, są też organizacje sędziowskie, jak chociażby Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, które są aktywne polityczne – to tu niby wszystko jest w porządku. To wszystko jednak rzutuje na cały wymiar sprawiedliwości.

Jak to jest z niezawisłością sędziowską na Zachodzie. Czy tam sędziowie mogą uczestniczyć czynnie w życiu politycznym?   

– Jeżeli takie sytuacje się zdarzają, to natychmiast są wyciągane konsekwencje i tacy sędziowie są wydalani z zawodu. To pokazuje, że tam działa prawo. Jak widać, są to sytuacje niewyobrażalne, niedopuszczalne, mimo że w samym procesie wyłaniania tychże sędziów – w sposób zdecydowanie większy niż w Polsce – uczestniczy czynnik polityczny. Jednak tam sędzia, który obejmuje stanowisko, musi przestrzegać zasady apolityczności oraz szanować niezawisłość, bo w przeciwnym wypadku przestanie być sędzią.

Czy Pana formacja polityczna – Prawo i Sprawiedliwość – zdaje sobie sprawę z tego, że bez dokończenia reformy sądownictwa, czy w ogóle wymiaru sprawiedliwości, sędziowie będą wciąż angażowali się politycznie i ten stan będzie się tylko pogłębiał. Co więcej – możemy mieć do czynienia z dyktaturą sędziów zaangażowanych politycznie?

– Tak będzie, jeśli reforma wymiaru sprawiedliwości nie zostanie przeprowadzona. Już w tej chwili mamy w Polsce anarchizację wymiaru sprawiedliwości i praktycznie wszystko to zmierza do sędziokracji i do sytuacji, w której suwerenność państwa polskiego będzie zagrożona. Dzisiaj znaczna część środowiska sędziowskiego chce uznawać wyłącznie wyroki sądów europejskich. Wobec tego lekceważy wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego czy rozstrzygnięcia nowo powołanych izb przy Sądzie Najwyższym. Tak dłużej być nie może.

Kiedy zatem doczekamy się dokończenia tych reform i czy jest wystarczająca determinacja po stronie rządzących do ich przeprowadzenia?        

– Przeprowadzenie reformy wymiaru sprawiedliwości wiąże się z naszymi obietnicami wyborczymi. Myślę, że jest wystarczająca determinacja, aby przeprowadzić kolejny etap reformy. Jest zapowiedź i stanowisko ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a także prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, że kolejne reformy są niezbędne. Dzisiaj w Sejmie co prawda mamy na stole wyłącznie przedłożenie prezydenckie dotyczące wprowadzenia w Polsce instytucji sędziów pokoju, myślę jednak, że niebawem zostanie skierowany do laski marszałkowskiej zapowiedziany zbiór projektów dotyczących m.in. spłaszczenia struktury sądów. A zatem obecne sądy rejonowe i okręgowe w I instancji zostaną przekształcone w okręgowe, natomiast dotychczasowe okręgowe w II instancji oraz sądy apelacyjne staną się sądami regionalnymi. Ponadto projekt dotyczy wyrównania statusu sędziów i reformy Sądu Najwyższego.

           Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl