logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Żyła z myślą o Polsce

Środa, 17 sierpnia 2022 (15:42)

Aktualizacja: Środa, 17 sierpnia 2022 (17:35)

Major Maria Mirecka-Loryś „Marta”, weteranka podziemia niepodległościowego, komendantka Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet, działaczka środowisk polonijnych, spoczęła w środę na cmentarzu na Starych Powązkach w Warszawie. „Wszystko, co robiła w życiu, robiła z myślą o Polsce” – podkreślił prezydent Andrzej Duda.

Pożegnanie najstarszej kobiety – weterana walk
o niepodległość, która odeszła na wieczną wartę w wieku 106 lat, rozpoczęła Msza Święta żałobna w katedrze polowej Wojska Polskiego. Obecni byli przedstawiciele władz państwowych, wojskowi, działacze organizacji kombatanckich, a także środowisk polonijnych
i narodowych.

Proboszcz ks. ppłk dr Sebastian Piekarski powiedział w homilii, że „jej życiorys jest pięknym studium miłości do naszej ukochanej Ojczyzny, krzewienia wartości patriotycznych, ale także miłości do drugiego człowieka”. – Może służyć nam wszystkim, a szczególnie młodym Polakom za niedościgniony wzór do naśladowania. Jej życiorys byłby również świetnym materiałem na niejeden scenariusz filmowy i dobrą, patriotyczną książkę – dodał.

Minister w KPRP Andrzej Dera odczytał list od prezydenta. „Rzeczpospolita żegna swojego oddanego żołnierza, weterankę II wojny światowej, publicystkę i działaczkę polonijną ogromnie zasłużoną dla Polaków na obczyźnie, osobę odważną i prawą, która swoje osobiste credo ujęła w słowa: »Wszystko, co robiłam w życiu, robiłam z myślą o Polsce«” – napisał prezydent.

Przypomniał, że w roku 2017 Mirecka-Loryś otrzymała przyznawaną przez Instytut Pamięci Narodowej nagrodę honorową „Świadek Historii”. „To określenie odzwierciedla wyjątkową biografię zmarłej – choć może należałoby dodać do niego tytuł »współtwórczyni historii«” – ocenił.

„Przyszła na świat niemal równocześnie z odrodzeniem niepodległej Rzeczypospolitej, w roku 1916, w Ulanowie na Podkarpaciu. Należała do pokolenia, które jednoczył ten sam, górujący nad wszelkimi różnicami patriotyczny zapał. Studiowała prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i działała w Związku Akademickim Młodzież Wszechpolska. Jej plany i marzenia zeszły na dalszy plan, gdy Rzeczpospolita padła pod ciosami hitlerowskich i sowieckich najeźdźców. Maria Mirecka wstąpiła do Narodowej Organizacji Wojskowej. Miarą jej talentów i oddania konspiracyjnej służbie było powierzenie jej funkcji Komendanta Głównego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet Okręgu Rzeszowskiego oraz kurierki Komendy Głównej Narodowej Organizacji Wojskowej. Po scaleniu NOW z Armią Krajową, Pani Maria w randze kapitana kierowała Wojskową Służbą Kobiet w podokręgu rzeszowskim AK. Wiosną 1945 roku objęła funkcję Komendanta Głównego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet. Piękne, choć również tragiczne karty w historii oporu przeciwko okupantom i ofiarnej służby Polakom na Wschodzie zapisali także bracia i siostry pani Marii” – zwrócił uwagę prezydent.

Mówiąc o jej życiorysie, wskazał, że „od lat 70. ubiegłego wieku szczególnie wiele serca i wysiłku wkładała w pomoc rodakom na dawnych Kresach”. „Docierając do żyjących w Związku Sowieckim byłych łagierników oraz tych, na których samo miano Polaka mogło sprowadzić szykany, nielegalnie dostarczała im środki materialne oraz upragnione dewocjonalia. Zyskała w ten sposób szczególnie jej drogi przydomek »Bożej przemytniczki«. W swojej działalności charytatywnej współpracowała z Polsko-
-Amerykańską Fundacją Kultury na Florydzie, Światowym Kongresem Kresowian, a w latach późniejszych także z wieloma innymi organizacjami pozarządowymi ze Stalowej Woli i województwa podkarpackiego. Trzeba też przypomnieć, że po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce organizowała wsparcie dla osób internowanych. W służbie swoim patriotycznym ideałom pani Major Mirecka-
-Loryś znakomicie posługiwała się słowem. Była felietonistką polonijnej rozgłośni radiowej w Chicago, autorką 2. tomu »Historii Związku Polek w Ameryce« oraz książkowych wspomnień” – wymieniał prezydent.

List do uczestników uroczystości pogrzebowych skierował też premier Mateusz Morawiecki.

„Z wielką czcią i podziwem wolna Polska żegna dzisiaj uczestniczkę konspiracyjnego podziemia w czasie II wojny światowej, żołnierza Narodowej Organizacji Wojskowej, działaczkę organizacji polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Chylimy czoła przed bogactwem i dorobkiem niezwykle długiej 106-letniej drogi życiowej. Pani major Maria Mirecka-Loryś po latach emigracyjnej tułaczki spocznie w ojczystej ziemi” – napisał premier
w liście odczytanym przez Jana Dziedziczaka, sekretarza stanu w KPRM, pełnomocnika rządu do spraw Polonii
i Polaków za granicą.

W ocenie Morawieckiego, „aktywność i zaangażowanie na rzecz ojczyzny, jakie cechowały całe życie pani major, zasługują na najwyższy podziw i uznanie”. „Raz wybraną drogą służby Polsce i obrony jej wolności szła do końca swoich dni” – dodał.

Przypomniał, że Mirecka-Loryś, „już na studiach działała w uczelnianych organizacjach, w czasie wojny była kurierką, kierowała Wojskową Służbą Kobiet Rzeszowskiego Podokręgu AK. Była też komendantem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet. Pozostała w konspiracji przez długie lata niemieckiej okupacji”.

„Swoje powojenne losy wiązała z Polską, chciała kontynuować rozpoczęte przed wojną studia, jednak aresztowanie przez bezpiekę i zagrożenie dalszym prześladowaniem skłoniło ją do emigracji. Tam całą swoją energię włożyła w działalność w organizacjach polonijnych i aktywność dziennikarską. Była redaktorem naczelnym »Głosu Polek« i autorką felietonów w polonijnym radiu w Chicago, pełniła funkcję członkini zarządu Związku Polek w Ameryce oraz dyrektora Kongresu Polonii Amerykańskiej” – napisał premier.

Wskazał, że Mirecka-Loryś „napisała kilka książek dokumentujących historię, której tak głęboko doświadczyła”. „Z wielką pasją do ostatnich dni służyła Polakom z dawnych kresów Rzeczypospolitej. Polskie państwo uczciło zasługi bohaterki wieloma odznaczeniami, wśród których jest m.in. Srebrny Krzyż Zasługi i Krzyż Walecznych, Krzyż Armii Krajowej, a także Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski” – dodał.

Jego zdaniem, „to tylko materialne wyrazy wdzięczności za wysiłki jej całego życia”. „Ważniejsze jednak od nich są z pewnością szacunek i pamięć objętych opieką i życzliwość ludzi, których spotykała na swojej drodze” – zaznaczył.

Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk podkreślił, że mjr Mirecka-Loryś „przez całe swoje życie niosła i wypełniała te trzy cnoty, które świadczą o tożsamości nas jako chrześcijan i nas jako obywateli Rzeczypospolitej”. – Miała w sobie zawsze wiarę, nadzieję i miłość – wskazał.

Wspominał ich rozmowę z lutego tego roku. – Mówiła coś, co na pewno jest jej testamentem: „Pilnujcie Polski. I nie oddajcie nigdy Polski jej wrogom”. Zakończyła słowami z hymnu Młodzieży Wszechpolskiej, z którą związana była od młodości. „Wielkiej Polski moc to my” – mówił minister Kasprzyk.

Zaznaczył, że „to jest testament zmarłej, a dla nas zobowiązanie”.

Po Mszy Świętej żałobnej ceremonia pogrzebowa przeniosła się na Stare Powązki.

– Matka nam przekazała wiele wartości, które i w tych czasach są bardzo ważne i podstawowe. Rodzina jest ważna, dalsza, bliższa i tak zwana przyszywana. Trzeba pomagać i można liczyć na pomoc. Polskość warto utrzymywać. W domu mówiono po polsku – wspominał na cmentarzu syn zmarłej Jan Loryś.

Przypomniał, że jego mama „czynnie działała w organizacjach kombatanckich, w harcerstwie, w organizacjach polonijnych i politycznych”.

Marcin Warchoł, sekretarz stanu w MS, pełnomocnik rządu ds. praw człowieka, zdradził, że Mirecka-Loryś była jego sąsiadką. – Jej dom rodzinny sąsiaduje z moim domem rodzinnym. Ideały przez nią wpajane do dziś pamiętam. Świadectwo jej niezłomności, bohaterstwa i służby niepodległej Rzeczypospolitej na zawsze pozostanie
w naszej pamięci – akcentował.

–Niezłomnie szła tam, skąd inni uciekali. Do nieludzkiej ziemi na Wschód wysyłała dary, pomoc, słowo Boże. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci jako jedna z największych bohaterek Polski – zaznaczył Warchoł.

Zmarłą żegnali także m.in. poseł, prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki, oraz prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Kowalski.

Urna z prochami Marii Mireckiej-Loryś została złożona w grobie rodziny Mireckich na Starych Powązkach w Warszawie. W mogile zmarłej umieszczono również urnę z ziemią z pola bitwy pod Zadwórzem. Bój polskich żołnierzy podczas wojny polsko-bolszewickiej miał bowiem dla niej wyjątkowe znaczenie, czego wyrazem było wielokrotne uczestnictwo w uroczystościach upamiętniających polskie Termopile. To właśnie tam walczył jej najstarszy brat, który znalazł się w niewielkiej grupie ocalałych z oddziału liczącego kilkuset żołnierzy.

Organizatorem uroczystości pogrzebowych był Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Instytut Pamięci Narodowej.

Maria Mirecka-Loryś „Marta” (ur. 7 lutego 1916 r.
w Ulanowie, zm. 29 maja 2022 r. w Warszawie)
– od października 1939 roku działała w strukturze konspiracyjnej podporządkowanej Stronnictwu Narodowemu. Wiosną 1940 roku została komendantką Narodowej Organizacji Wojskowej Kobiet w powiecie niżańskim, następnie komendantką NOWK Okręgu Rzeszowskiego. Pełniła również rolę kurierki Komendy Głównej Narodowej Organizacji Wojskowej, a po scaleniu NOW z Armią Krajową kierowała Wojskową Służbą Kobiet Rzeszowskiego Podokręgu AK. Od wiosny 1945 roku awansowana na komendantkę główną Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet. W grudniu 1945 roku przedostała się na Zachód, najpierw do Włoch, Wielkiej Brytanii, a następnie do USA, gdzie aktywnie włączyła się w działalność niepodległościową w organizacjach polonijnych. W latach 1964-1995 pełniła funkcję redaktor naczelnej „Głos Polek”. W 2004 roku powróciła na stałe do Polski. Uhonorowana Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych oraz wieloma innymi odznaczeniami.

Więcej warto zobaczyć TUTAJ.

 

APW, PAP

NaszDziennik.pl