logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Panie Sikorski, kto za panem stoi?

Niedziela, 2 października 2022 (10:57)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak czytać tweet i postawę Radosława Sikorskiego odnośnie do wycieków z Nord Stream 1 i Nord Stream 2?

– Wpis tego „geniusza” polityki zagranicznej stał się głównym tematem wszystkich światowych mediów. Co więcej, został wykorzystany podczas sesji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych przez ambasadora Rosji przy ONZ Wasilija Nebenzia w ataku na Stany Zjednoczone. Tymczasem Platforma mówi, że nic się nie stało. To, co zrobił Radosław Sikorski – dziś europoseł, jakkolwiek by było: doświadczony polityk, przez wiele lat szef polskiej dyplomacji, a nawet marszałek Sejmu RP – to największa wpadka, jaka mogła się zdarzyć Polsce na arenie międzynarodowej. Co więcej, Sikorski stał się negatywnym bohaterem, a jego wpis jest przedmiotem medialnego wykorzystania przez Rosjan i jest cytowany na całym świecie. Dyplomacja rosyjska otrzymała prezent od Radosława Sikorskiego, którego się nie spodziewała, a ambasador Rosji przy ONZ Nebenzia wykorzystał jego tweet do atakowania Stanów Zjednoczonych na forum ONZ. Tweet Sikorskiego stoi w kontrze do stanowiska szefowej Komisji Europejskiej, także do słów premier Finlandii, że Polska miała rację, twierdząc, że Rosja wykorzysta otwartość Zachodu i prędzej czy później obróci się przeciwko Europie. Ponadto wyszło szydło z worka – okazuje się bowiem, jakie stanowisko – jeśli chodzi o politykę wschodnią – miał Radosław Sikorski, który nie był żadnym bohaterem mądrej polityki wschodniej – jak próbuje się promować. Natomiast stał się przykładem antybohatera, za którego cała Polska musi się dzisiaj wstydzić. Co więcej, dał do ręki argument Rosjanom.

Ale Platforma nie widzi problemu…

– W Platformie obowiązuje doktryna Neumanna, że swoich bronimy, choćby nie wiem co. Dlatego wśród polityków tej formacji mamy wręcz sztukę interpretacji słów Sikorskiego, czyli co autor miał na myśli, kiedy tak naprawdę tych słów nie da się inaczej zinterpretować i obronić tego, który je wypowiedział. Jest to ewidentne element rozgrywki rosyjskiej i kiedy nikt nie ma wątpliwości co do tego, co się stało. Mimo to Platforma idzie w zaparte i nie widzi problemu.

Jeśli tak wyglądała polityka zagraniczna w czasach rządów koalicji PO-PSL, kiedy premierem był Donald Tusk, a szefem dyplomacji Radosław Sikorski, to strach się bać…

– Ależ dokładnie tak to wyglądało. Dlatego nie dziwmy się, że to w czasach rządów Tuska, kiedy ministrem spraw zagranicznych był Sikorski, wrak polskiego samolotu Tu--154M – na pokładzie którego zginęło 96 najważniejszych osób w państwie z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim na czele – pozostał na terenie Rosji. To jest jeden z pomników hańby Tuska i Sikorskiego, którzy nie potrafili bronić polskiej racji stanu, nie potrafili poprowadzić w sposób należyty spraw międzynarodowych zgodnie z polskim interesem narodowym. Tak czy inaczej ta obecna wypowiedź Sikorskiego, ten tweet oraz wcześniejsze jego działania w sprawach międzynarodowych pokazują totalną niekompetencję tego człowieka. Na usta cisną się – nie bez przyczyny – słowa: największy szkodnik polskiej polityki zagranicznej. Przypomnijmy sobie słowa Radosława Sikorskiego, kiedy mówił, że leciał do Tbilisi z Lechem Kaczyńskim, żeby pilnować, aby prezydent nie gadał głupot. Cieniem na jego postawę kładzie się też sprawa sytuacji na Ukrainie i zajęcie przez Rosjan Krymu, nad czym mieliśmy właściwie przejść do porządku dziennego. Zatem gdyby dzisiaj Sikorski był szefem polskiej dyplomacji, to można przypuszczać, że z chwilą ogłoszenia przez Putina przyłączenia do Rosji czterech obwodów Ukrainy komentarz byłby: „Nic się nie stało”. Taka była polityka wschodnia ekipy Donalda Tuska, której głównym ogniwem i twarzą był nie kto inny jak Radosław Sikorski. Swoim wpisem na Twitterze Sikorski pokazał, jak wyglądała polityka zagraniczna w czasach rządów koalicji PO-PSL.

Po tym wpisie Sikorskiego nawet najbardziej zagorzali zwolennicy czy sympatycy Platformy nabrali wody w usta…

– Jedynie liderzy – jak Rafał Trzaskowski czy Grzegorz Schetyna – próbują jakoś interpretować te słowa, nazywać to jakąś wolną myślą, próbą szukania rozwiązania, ale tych słów – mimo całej ekwilibrystyki – nie da się obronić. To jest żenujące zachowanie, które pokazuje, że Radosław Sikorski – po tym, co zrobił – tak naprawdę powinien zniknąć z polskiej sceny politycznej, bo jest politykiem, który kolejny już raz nie zdał egzaminu. Czara goryczy się przelała, dlatego nie wiem, czy za te słowa, za ten wpis Sikorski nie powinien ponieść konsekwencji idących dalej niż tylko usunięcie z szeregów partii. Inna sprawa: kto go usunie…? Platforma bowiem się nie wstydzi za Sikorskiego nie i widzi problemu.

Rosyjska propaganda wykorzystuje wpis Sikorskiego do szerzenia dezinformacji i obarczania Stanów Zjednoczonych odpowiedzialnością za rozszczelnienie Nord Stream 1 i Nord Stream 2…

– Robią to na gruncie moskiewskim, wewnętrznym, ale także na gruncie zagranicznym – na wspomnianym na wstępie forum ONZ. Co więcej, za Sikorskiego muszą się tłumaczyć Amerykanie, że nie mają z tym nic wspólnego. Rzecznik Departamentu Stanu Ned Price, odnosząc się do wpisu Sikorskiego, stwierdził, że idea, iż Stany Zjednoczone stały za sabotażem Nord Stream, jest niedorzeczna i że jest to rosyjska dezinformacja. Gdyby taki wpis popełnił urzędujący polski dyplomata – z formacji rządzącej, to mielibyśmy falę ataków na Zjednoczoną Prawicę, a opozycja i tzw. wolne media miałyby używanie. Natomiast dzisiaj środowiska te właściwie nie widzą problemu. Jeśli więc tak ma wyglądać polska polityka zagraniczna – jeśli Platforma przejęłaby władzę w kraju, a Sikorski objąłby stery dyplomacji, to dobry Boże – miej w opiece naszą Ojczyznę.   

Są kręgi, w których wpis Sikorskiego nie budzi sprzeciwu. Co więcej, kręgi te widziałyby go nawet w roli przyszłego prezydenta RP, który wraz ze swoją małżonką byliby doskonałą parą prezydencką poprawiającą wizerunek Polski na arenie międzynarodowej…

– Radek Sikorski już wielokrotnie pokazał, co potrafi, chociażby kiedy podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej z liderami ukraińskiej opozycji w Kijowie w 2014 roku mówił do Ukraińców, aby się poddali, bo w przeciwnym wypadku będą martwi. Tymczasem Rosja w tym czasie dokonała I rozbioru Ukrainy. Ten tweet nie jest zatem pierwszą wpadką Sikorskiego, który ma dużo szczęścia, że nikt nie wyciągnął z tej jego postawy konsekwencji. Jednakowoż to świadczy, że państwo polskie, niestety, nie jest konsekwentne, a powinno, bo za takie rzeczy muszą być konsekwencje także polityczne, bo to pachnie działaniami wrogimi wobec państwa polskiego. Przypomnę, że mamy czas wojny, mamy nieodpowiedzialne działania Moskwy, tymczasem ktoś zachowuje się jak piąta kolumna. Nie chciałbym pójść za daleko w tych swoich ocenach, ale tak to wygląda, że ktoś zachowuje się jak klasyczna piąta kolumna rosyjska. Sikorski jako szef polskiej dyplomacji nie zdał żadnego egzaminu – mimo iż próbuje udowadniać, jak to prowadził politykę wschodnią na gruncie Unii Europejskiej, ale to nieprawda, bo politykę wschodnią powadziły Niemcy, a nie Unia. I to niemiecka polityka była de facto polityką wschodnią Unii Europejskiej, czego dowodem są budowa gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 i fakt, że cała polityka energetyczna Unii była podyktowana przez Berlin i Rosję. Tak to miało wyglądać.

Można powiedzieć, że swoją postawą i wpisem na Twitterze Sikorski uwiarygadnia rosyjskie kłamstwa?

– Radek Sikorski, popełniając ten wpis – czy zrobił to z głupoty, czy świadomie – pokazał, że nie jest politykiem klasy europejskiej, światowej – tak jak próbował się przedstawiać i za jakiego chciał uchodzić. Wręcz przeciwnie: jest miernotą polityczną, a nie żadnym, wielkim dyplomatą i specjalistą czy ekspertem od spraw międzynarodowych. Poza błyskotliwym angielskim z brytyjskim akcentem – w końcu ukończył studia w Oksfordzie, co wydaje się jego jedynym atutem – jest bardzo słabym politykiem.

Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości, powołując się na raport Transparency International EU, domagają się wyjaśnienia tajemniczych dochodów Sikorskiego i pytają, czy nie są to przypadkiem pieniądze rosyjskie…

– Okazuje się, że Radosław Sikorski jest na czele najlepiej zarabiających posłów w Parlamencie Europejskim i za wykonywanie innych zajęć niż mandat europosła przez rok zarobił ponad 800 tys. euro. Przypomnę, że wszystkich polityków, a zwłaszcza parlamentarzystów, obwiązuje tzw. transparentność dochodów. Wobec tego każdy poseł w polskim parlamencie (europoseł również) musi wykazać skalę dochodów, skalę zobowiązań. Co więcej, musi to wszystko udokumentować i przedstawić w Kancelarii Sejmu RP. W tym momencie Radosław Sikorski jest zobligowany do tego, żeby wyjaśnić i przedstawić, co to są za dochody, skąd pochodzą te pieniądze i za co je otrzymywał. To są niebotyczne środki i takich pieniędzy się nie dostaje ot tak, za nic. Pytanie jest bardzo proste: panie Sikorski, kto za panem stoi? Pamiętajmy, że w życiu tak już jest, że kto płaci, ten wymaga, a kwoty, jakie zostały wykazane w dochodach Sikorskiego – pozaparlamentarne – są niebotyczne. Nie ferując wyroków, chcę powiedzieć, że są to zarobki, z których Sikorski powinien się jak najszybciej wytłumaczyć i wyjaśnić, skąd ma takie dochody. Natomiast polska klasa polityczna – od lewa do prawa, oraz polskie media powinny tego dopilnować.

              Dziękuję za rozmowę.        

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl