logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Leszek Szymański/ PAP

Legia – Lech, czyli hit na Łazienkowskiej

Piątek, 15 października 2021 (15:31)

Aktualizacja: Piątek, 15 października 2021 (15:47)

To będzie jeden z najważniejszych meczów w całym obecnym sezonie ekstraklasy. Jeśli piłkarze Legii Warszawa przegrają w nim z Lechem Poznań, ich szanse na obronę mistrzowskiego tytułu znacznie zmaleją, co z kolei może skutkować pomysłami na kolejną rewolucję w stołecznym klubie.

Na godziny przed hitem na Łazienkowskiej (początek w niedzielę o 17.30) sytuacja w tabeli wygląda następująco: Lech jest liderem. Wygrał sześć z dziesięciu spotkań, przegrał tylko jedno, ma 21 punktów. Dwa więcej od Lechii Gdańsk i Pogoni Szczecin i aż 12 więcej od Legii! Tak, tak, to prawda i ten dystans na pierwszy rzut oka wygląda szokująco. Bardziej, jeśli uświadomimy sobie, że mistrzowie Polski wygrali tylko trzy pojedynki, a aż pięć przegrali. Przed kompletnym załamaniem sympatyków i piłkarzy ze stolicy broni fakt, iż warszawianie mają dwa mecze zaległe, w których teoretycznie mogą – choć nie muszą – zdobyć sześć punktów. Wtedy różnica między nimi a poznaniakami nie będzie aż tak ogromna. Nie będzie, o ile jutro ich pokonają.

Niedzielne starcie na Łazienkowskiej z pewnością będzie jednym z najważniejszych w sezonie. Jeszcze o niczym nie przesądzającym, ale też mogącym niesamowicie wpłynąć na układ sił. – Wiemy, jaka jest sytuacja w lidze. Punktów potrzebujemy jak tlenu. Lech sezon rozpoczął dobrze, wygrał kilka meczów, strzelił sporo bramek. Ma doświadczonego trenera i kilka indywidualności, a przy tym nie musi rozgrywać dodatkowych meczów w tygodniu, dzięki czemu posiada dużo czasu na przygotowanie do kolejnych spotkań. Ale my też mamy atuty i będziemy chcieli je pokazać. Wiemy, gdzie szukać swoich szans, i postaramy się to wykorzystać. Jestem przekonany, że zagramy dobry mecz. Wynik jest sprawą otwartą, ale jeśli zagramy na podobnym poziomie, jak ma to miejsce w Europie, wówczas możemy myśleć o dobrym wyniku – powiedział trener Legii, Czesław Michniewicz.

Jego drużyna pokazuje w tym sezonie dwa oblicza. Fantastycznie spisuje się w Lidze Europy, w której pokonała Spartaka Moskwa i Leicester City i prowadzi w swojej grupie. Na krajowym podwórku gra jednak o wiele gorzej, przez co nie może już sobie pozwolić na wpadki i straty punktów. Każda jedna… Cóż, na Łazienkowskiej bywało nerwowo i przeprowadzano rewolucje nawet wtedy, gdy drużyna punktowała lepiej, zatem, by uniknąć stresów i spekulacji, w niedzielę musi nie tylko zaprezentować najlepsze oblicze, ale i wygrać.

Co jednak na to Lech, w którym wielu krajowych rywali już widzi przyszłego mistrza Polski? – Osobiście nie mam wątpliwości, z jaką Legią zmierzymy się w niedzielę. Wyjdzie na boisko w najmocniejszym składzie, niezwykle zmotywowana i zmobilizowana, walcząca na 100 procent. Jestem pewny, że trener Michniewicz przygotuje przeciw nam coś ekstra, spodziewam się Legii jak w Moskwie, czy przeciw Leicester. Nie znaczy to jednak, że się jej obawiamy. Nie. Także w tym meczu będziemy chcieli być sobą, zagrać odważnie, otwartą piłkę, narzucić własne warunki. Mamy szanse, by zdobyć punkty i taki jest właśnie nasz cel – przyznał Maciej Skorża. Z tym właśnie trenerem na ławce „Kolejorz” po raz ostatni świętował zdobycie mistrzowskiego tytułu. Było to jednak dość dawno, jak na jego ambicje, potencjał i finansowe możliwości, bowiem w 2015 roku. Teraz sympatycy tego klubu liczą na powtórkę, a droga na szczyt prowadzi właśnie przez takie pojedynki, jak ten niedzielny na Łazienkowskiej.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl