logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Matuszak/ Nasz Dziennik

Na straży każdego życia

Poniedziałek, 10 czerwca 2024 (15:45)

Aktualizacja: Poniedziałek, 10 czerwca 2024 (16:16)

Pod koniec maja w Toronto odbyło się specjalne sympozjum poświęcone opiece paliatywnej. Patronat nad konferencją objęli miejscowy episkopat oraz Papieska Akademia Życia. Z jej ramienia uczestniczył w niej ks. abp Vincenzo Paglia.

– Chcemy wskazywać potrzebę rozwoju opieki paliatywnej nie tylko w Kanadzie, ale i na całym świecie – podkreślił ks. bp Noël Simard, przewodniczący sympozjum. Było to spotkanie zwracające uwagę na terminalnie chorych pacjentów i sposoby oferowania im godnego życia, aż do naturalnej śmierci. Jak wskazuje Human Life International Polska, ma to wielkie znaczenie w kraju, gdzie promuje się eutanazję, ale nie tylko tam.

Biskup Noel Simard w wywiadzie dla Radia Watykańskiego wskazał, jak bardzo wielowątkowego podejścia potrzeba przy obchodzeniu się z chorymi w tak specyficznej sytuacji. – Ludzie, zwłaszcza w momencie nadchodzącej śmierci, czują się samotni, odizolowani, przeświadczeni, że są ciężarem dla członków rodziny, personelu, opiekunów, więc chcą skończyć bardzo szybko. Towarzyszenie im ma na celu zapewnienie ich, iż nie są tym ciężarem, mają swoją godność – tłumaczył. – Wskazujemy więc im: „Nadal jesteś osobą kochaną przez Boga i masz swoje miejsce w społeczeństwie. A my jesteśmy tu, aby powiedzieć ci, że cię kochamy i chcemy pozostać przy tobie” – dodał.

W ocenie kanadyjskiego biskupa, opieka paliatywna musi się skupiać na różnych potrzebach: fizycznych, emocjonalnych, psychologicznych, społecznych, a także, co jest bardzo ważne, duchowych.

– W Kanadzie eutanazja jest w pełni dostępna pod nazwą medycznej pomocy w umieraniu, a warunki do zakwalifikowania przez specjalną komisję są nieustannie rozszerzane – przypomina Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska.

 

Potrzeba klarowności

– Od Kościoła oczekuje się jednoznaczności nauczania w kwestiach bioetycznych. Taka jednoznaczność cechowała magisterium Papieży Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI – zwraca uwagę familiolog dr Piotr Guzdek z Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

Dodaje, że dzisiaj wypowiedzi nawet niektórych hierarchów o możliwości ponownej oceny dopuszczalności eutanazji w indywidualnych przypadkach są próbą zaszczepienia w dyskursie wewnątrzkościelnym relatywizmu etycznego i postmodernistycznej koncepcji prawdy, gdzie reinterpretuje się podstawowe kategorie, jak godność osoby, wartość życia i miłosierdzie. – Prawdziwym obliczem miłosierdzia czynionego wobec osób chorych terminalnie jest holistyczna opieka paliatywna, nie zaś poddanie ich eugenicznej selekcji i eliminacja. Niezależnie od tego, jak głęboko mentalność eutanatyczna ugruntowała się w kulturze krajów anglosaskich, Papieska Akademia Życia wciąż z nową świeżością i systematycznością powinna prezentować w przestrzeni publicznej nauczanie Kościoła katolickiego – wskazuje dr Piotr Guzdek.

I podkreśla, że aktywność lokalna Papieskiej Akademii poprzez organizacje sympozjów w krajach, w których eutanazja jest legalna, stanowi podstawowe i absolutnie niezbędne działanie mające na celu przezwyciężenie kultury rezygnacji, gdzie mentalność eutanatyczna wydaje się niepokonalna.

 

Człowiek to nie zabawka

Z kolei Ewa Kowalewska zwraca uwagę na politykę kanadyjskiego premiera Trudeau i reakcję społeczną, jaką ona wywołuje. – Ludzie po prostu w wielu miejscach zaczynają się orientować, że to idzie w niewłaściwym kierunku. Wygląda na to, że społeczna siła ciężkości zaczyna się przesuwać bardziej na prawo. A ponieważ eutanazja jest potraktowana jako „podstawowa usługa”, w związku z tym budzi wątpliwości u wielu osób – mówi nam prezes HLI Polska.

Tłumaczy też, że ludzie, którzy żyją zgodnie z pewną tradycją, którzy są chrześcijanami, starają się tzw. kulturze eutanatycznej przeciwdziałać. Przypomina, że kanadyjski rząd wywarł presję na hospicja i domy pomocowe, aby oferowały tzw. Medyczną Pomoc w Umieraniu (MAiD – Medical Assistance in Dying). – Ładnie się to nazywa, bo kto nie chciałby, żeby mu pomagali, kiedy cierpi i kiedy jest chory. Tylko, że tutaj w tym przypadku przychodzi lekarz z zastrzykiem i zabija pacjenta – podnosi nasza rozmówczyni.

– Dochodzi do tego, że człowiek chory psychicznie, człowiek w depresji, człowiek, który ma autyzm, człowiek, który nie potrafi się pogodzić z życiem, człowiek, który jest w ogóle kompletnie zagubiony, po prostu jest w tym momencie taką zabawką. I taniej jest go uśmiercić niż leczyć – wyjaśnia Ewa Kowalewska.

Zwraca przy tym uwagę, że wymiar duchowy jest tu w ogóle niszczony. – Nawet próbują namawiać, żeby przyszedł ksiądz i się pomodlił przed takim aktem „samobójstwa wspomaganego”. Kościół jednoznacznie mówi: nie. To pokazuje nam, do czego to wszystko prowadzi – alarmuje prezes HLI Polska.

Jacek Sądej

NaszDziennik.pl