logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

O uzdrowienie z duchowej ślepoty

Niedziela, 24 października 2021 (08:08)

Homilia wygłoszona przez ks. bp. Ignacego Deca podczas Rekolekcji Polaków, połączona z nabożeństwem ekspiacyjnym przed Ogólnopolskim Kongresem Jezusa Chrystusa Króla – sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Kraków-Łagiewniki.

Wstęp

Czcigodni bracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej;

Drogie osoby życia konsekrowanego;

Czcigodni uczestnicy Rekolekcji Polaków przed Ogólnopolskim Kongresem Jezusa Chrystusa Króla;

Drodzy pielgrzymi, mieszkańcy Krakowa i wszyscy obecni w tej bazylice bracia i siostry!

W programie Rekolekcji Polaków, które trwają w tym sanktuarium od dziewięciu  dni, jest zapis, że dzisiejsza nauka rekolekcyjna ma być wprowadzeniem do nabożeństwa ekspiacyjnego, które nastąpi po tej Mszy św. Dlatego też proponuję, abyśmy zbudowali to rozważanie na bazie ogłoszonego na naszej liturgii słowa Bożego – w przyporządkowaniu do wspomnianego nabożeństwa.

           

            1. Ślepota fizyczna

Gdy słuchamy słów dzisiejszej Ewangelii, opowiadających nam o uzdrowieniu ze ślepoty niewidomego żebraka Bartymeusza,  być może przypominają się nam niewidome osoby, które spotkaliśmy w naszym życiu. Ostatnio widzieliśmy je bezpośrednio czy na ekranach telewizorów podczas beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego i matki Elżbiety Róży Czackiej. Przypomniano nam, że niewidoma matka Czacka stała się duchową matką dla tak wielu niewidomych. Zdobywała laury świętości jako niewidoma od wczesnej młodości, służąc niewidomym, przywracając im sens życia, wzrok wiary. Wielki podziw i szacunek wzbudzały niewidome osoby z podwarszawskich Lasek. Jedna z nich odczytała nam pięknym głosem tekst pierwszego czytania, napisanego w alfabecie Braille'a, a inne  niewidome osoby, prowadzone przez  osoby towarzyszące, przynosiły do ołtarza dary ofiarne. Z pewnością w wielu z nas budziło się wtedy współczucie i uznanie. Mieliśmy świadomość, że oni nas nie widzą, nie widzą naszych twarzy, nie widzą nieba, słońca, kwiatów, drzew, domów i są przez to pozbawieni doświadczenia piękna estetycznego.

Kiedyś pewien przewodnik po Ziemi Świętej prowadził pielgrzymkę do Jerycha. W jego grupie była osoba niewidoma od urodzenia. Prosiła przewodnika o odczytanie tej właśnie Ewangelii, którą przed chwilą słyszeliśmy. Po chwili refleksji powiedziała: „W moim nieszczęściu tylko dwóch rzeczy żałuję: że nie widzę oczu mojej mamy i gwiazd na niebie”. Podziwiamy ludzi doświadczonych przez jakieś kalectwo, np. ślepotę, którzy są pogodni i pełni życiowej energii.

W książce pt. Bez oczu i bez rąk francuski żołnierz z drugiej wojny światowej, Jacques Beaugé, opisuje swoje wewnętrzne przeobrażenie i swoją drogę od rozpaczy do wewnętrznego pokoju. W bitwie z Niemcami pod El Alamein na skutek wybuchu granatu stracił oczy i obie ręce powyżej łokcia. W szpitalu uratowano mu życie. Rozpoczęła się jego walka z kalectwem i cierpieniem. Chęci do życia i do znoszenia cierpienia dodała mu silna wiara w Boga. Po jakimś czasie wyznał: „Pan prowadzi nas drogą, którą Mu się podoba... Sens życia to nie tylko sukcesy i sprawność fizyczna, ale zbliżanie się krok po kroku do prawdy... Jestem bez oczu, ale nie bez światła. Moim światłem jest Chrystus”. Dzięki temu światłu Jacques Beaugé odnalazł sens życia do tego stopnia, że założył rodzinę i wychował pięcioro dzieci („Apostolstwo Chorych” 1973, nr 12).

Wróćmy jeszcze do Ewangelii. Niewidomy Bartymeusz siedział przy drodze u wejścia do Jerycha. Żebrał. Gdy jednak dowiedział się, że tą drogą przechodzi Jezus z Nazaretu, nie prosił o daninę materialną, ale zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mk 10,47). Nie pomogły upomnienia ludzi, żeby zamilkł. On wiedział swoje. Jezus go dosłyszał, wezwał do siebie i zapytał: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. „Rabbuni, żebym przejrzał” (Mk 10,51) – brzmiała odpowiedź. Jezus otworzył mu oczy i powiedział: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10,52). Pierwszą twarzą, którą zobaczył Bartymeusz, była twarz Jezusa. Jakaż musiała być jego radość – zobaczyć swego Uzdrowiciela, zobaczyć ludzi i świat!

 

2. Ślepota duchowa

Drodzy bracia i siostry, scena w Jerychu i uzdrowienie niewidomego żebraka jest obrazem drogi człowieka, prowadzącej do prawdziwego przejrzenia. Zwykle przy okazji ślepoty fizycznej uświadamiamy sobie, że jest także ślepota duchowa, która dotyka niektórych ludzi. Jeśli ktoś nie widzi prawdy, dobra, jeśli nie wie, po co żyje, dlaczego cierpi, dlaczego ludzie umierają, co dzieje się z człowiekiem po ziemskiej śmierci, to dotyka go ślepota duchowa. Tego rodzaju ślepota duchowa to tyle co niewiara, brak duchowego widzenia obecnego w środku naszego życia Pana Boga. Nasza wiara jest właśnie widzeniem tego, co niewidzialne dla oka. Wiara otwiera oczy duszy. Święty Paweł mówi, że wiara daje „światłe oczy serca” (por. Ef 1,18). „Za pomocą wiary – mówił św. Ignacy Antiocheński – widzę Chrystusa i wszędzie Go dotykam”.

Patrząc na dzisiejszy świat, przyglądając się naszemu codziennemu otoczeniu, możemy zauważyć, że rzeczywiście są ludzie dotknięci przez ślepotę wewnętrzną. Zdarza się, że niektórzy młodzi tracą duchowy wzrok wiary.

W pewnej rodzinie wielodzietnej, gdy dzieci po kolei „wyfruwały” z gniazda domu rodzinnego, wiele smutku rodzicom i całej najbliższej rodzinie sprawił jeden z synów, który po studiach przyjechał do domu i wyznał rodzicom swój ateizm. Przestał spełniać praktyki religijne. Bogobojni rodzice zachodzili w głowę, co się stało, dlaczego odszedł od wiary, dlaczego oślepł na Pana Boga, przecież wychowywali go od wczesnego dzieciństwa w wierze. Dawali też swoim dzieciom dobry przykład chrześcijańskiego życia. Nie znaleźli odpowiedzi. Podjęli jednak krucjatę modlitwy o przywrócenie duchowego wzroku wiary dla swego syna. Syn w międzyczasie zachorował. Potrzebny był przeszczep płuc. Zmarł na początku tego roku. Na szczęście w chorobie odnalazł zagubionego Pana Boga i pojednany z Nim odszedł z ziemi do Jego niebieskiego domu.

Ciemność duchowa, utrata wzroku wiary, jest bardzo niebezpieczna dla człowieka. Powinniśmy być zatroskani o ten wzrok wiary – aby był ostry. Tak jak wzrok fizyczny jest ważny w przestrzeni życia biologicznego, tak wzrok duchowy, oczy wiary są ważne, by oglądać, podziwiać, uwielbiać i kontemplować Pana Boga, i żyć wedle Jego wskazań.

 

3. Nasza troska o duchowe widzenie

Moi drodzy, warto  zastanowić się nad tym,  co wyostrza nasz wewnętrzny wzrok wiary, co usuwa naszą ślepotę duchową, która czasem nas dosięga. Jednym z ważnych sposobów pielęgnowania wzroku duchowego jest czytanie i rozważanie Bożego słowa. W dzisiejszej liturgii były przytoczone przed Ewangelią następujące słowa: „Nasz Pan Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię” (por. 2 Tm 1,10b). Ewangelia Chrystusa rzuca światło na życie, rozświetla drogi naszego życia. Dlatego dla naszego widzenia duchowego potrzebujemy Ewangelii jako światła. „Ja jestem światłością świata – powiedział Chrystus – Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8,12).

Drugim ważnym lekiem wzmacniającym oczy naszej wiary jest modlitwa. Winniśmy zawsze pamiętać, że nie jest ona mechanicznym odmawianiem magicznych słów, ale jest naszym byciem przed Bogiem, jest pewną postawą wobec Boga, postawą gotowości wypełniania Jego woli, postawą pokory, ufności i miłości. Jest to postawa wyrażająca się w słowach: „Jezu, ufam Tobie”.  

W naszej Eucharystii jesteśmy tu przed Chrystusem. Mamy sposobność, by prosić, jeżeli już nie o uzdrowienie nas ze ślepoty duchowej, to przynajmniej winniśmy prosić o wyostrzenie naszego wzroku duchowego, czyli o lepsze oczy naszej wiary. Chcemy także pamiętać o tych, którzy utracili wzrok wiary, a przybyło ich ostatnio sporo Europie, a także i u nas. Widzimy to w naszych świątyniach, na katechezie szkolnej, w  parafialnych księgach małżeństw i chrztów.  

           

4. Potrzeba modlitwy i ekspiacji za zawinioną ślepotę dzisiejszych ludzi

Drodzy bracia i siostry, gdy mówimy o ślepocie duchowej, to jesteśmy przerażeni ślepotą duchową dzisiejszej ludzkości, zwłaszcza kasty rządzącej wieloma narodami świata. Wielu naszych sióstr i braci oślepło na obecność Pana Boga w życiu osobistym i społecznym, publicznym.  Żyją tak, jakby Boga nie było. Wielu oślepło na prawdę, na miłość, na prawdziwe dobro i piękno. Wielu oślepło na sprawiedliwość, na rozum, na racjonalne argumenty, na zdrowy rozsądek. Mówią o praworządności, a nie wiedzą, czym ona jest. Wydaje się im, że to życie społeczne, w którym ubożsi mają bezwzględnie podporządkować się bogatszym, tym, którzy  trzymają w swych dłoniach kasę, i to nie własną, ale społeczną, wspólną, dla których przesłanki ideologiczne są ważniejsze od społecznej sprawiedliwości, gdyż dla nich ideologia jest ważniejsza od prawdy. Mówią o tolerancji, o demokracji, gdzie wszyscy powinni być równi wobec prawa i kierować się sprawiedliwością i tymi samymi standardami dla wszystkich. Jakaż to władza, która chce ustanawiać „prawo do zabijania ludzi bezbronnych”, jeszcze nienarodzonych? Jakaż to demokracja, jakaż to cywilizacja, która domaga się zabijania maluczkich, niewinnych i bezbronnych? Święty Jan Paweł II nazwał taką cywilizację – barbarzyńską. Jakaż to demokracja, gdy zanika troska o dobro wspólne, o pomoc słabszym, gdy nie liczy się interes narodowy, ale partyjny, gdy nie są w cenie wartości duchowe, a jedynie materialne? Nie zbuduje się demokracji, praworządności opartej na kłamstwie i ideologii. Święty Jan Paweł II wielokrotnie przestrzegał, że demokracja bez wartości przeradza się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.

Zakończenie 

Gdy Jezusa schwytano w Ogrodzie Oliwnym, Jezus powiedział do oprawców: „Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności” (Łk 22,52b-53). Świat, który stał się ślepy na Pana Boga, ludzie, którzy nagminnie łamią Boże prawo, potrzebują uzdrowienia, uzdrowienia ze ślepoty. Potrzebna jest na wszystkim społeczna modlitwa, pokuta i ekspiacja. Dlatego po Mszy św. zatrzymamy się przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie, by powtórzyć słowa owego niewidomego spod Jerycha. Chcemy jego głosem zawołać: „Panie, żebym przejrzał” (Mk 10,51); Jezu, ulecz świat, ulecz nas z naszej ślepoty. Amen.

Ks. bp Ignacy Dec

NaszDziennik.pl