logo
logo

Zdjęcie: fot. diecezja.pl/ Inne

W łączności z Chrystusem

Środa, 18 maja 2022 (17:10)

Aktualizacja: Środa, 18 maja 2022 (20:13)

W Wadowicach została dzisiaj odprawiona Msza św. z okazji 102. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Homilię wygłosił ks. abp Marek Jędraszewski.

 

– W swoim życiu, tak głęboko wszczepionym w życie Jezusa, niósł najważniejsze i najpiękniejsze słowa, z jakimi Chrystus zwrócił się do apostołów, znajdujących się w Wieczerniku: „Pokój wam” – mówił o św. Janie Pawle II metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w 102. rocznicę urodzin Karola Wojtyły odprawionej w parafii Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w Wadowicach.

Na początku homilii ksiądz arcybiskup powiedział, że odczytany fragment Dziejów Apostolskich mówił o konflikcie w pierwotnym Kościele. Wśród chrześcijan znaleźli się tacy, którzy uważali, że należy poddać się obrzezaniu, zgodnie z prawem Mojżeszowym. Przeciwstawiali się temu św. Paweł i Barnaba. Ten konflikt dotyczył tego, jaki w przyszłości miał być Kościół: czy ograniczy się tylko do narodu izraelskiego, czy rozprzestrzeni się na cały świat. Był to moment poszukiwania jedności, zgodnej z nauczaniem Jezusa. Postanowiono, że Paweł, Barnaba i kilku spośród uczniów uda się w tej sprawie do Jerozolimy, by razem z apostołami, otwierając się na działanie Ducha Świętego, rozwiązać spór.

Metropolita stwierdził, że historia soborów jest ciągłym nawiązywaniem do tego pierwotnego wydarzenia z czasów apostolskich. Młody biskup Karol Wojtyła brał udział w soborze watykańskim II, podczas którego poruszano bardzo ważne kwestie. Był to czas wielkiej, wspólnej refleksji, jak powinna wyglądać działalność Kościoła i co powinien on przedsięwziąć, by być widomym znakiem Chrystusa i w jaki sposób podejmować pracę duszpasterską. Mimo młodego wieku Karol Wojtyła brał czynny udział w obradach, zwłaszcza w tworzeniu konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”. Czuł się odpowiedziany za Kościół i wiedział, że także jego głos jest ważny. To doświadczenie stało się dla niego przełomowym i gdy został wybrany Papieżem, zdawał sobie sprawę z tego, że jego głos jest decydujący. Równocześnie doskonale wiedział, że musi się często spotykać z wierzącymi, by szukać rozwiązań dla życia Kościoła, któremu przewodził.

Jego jednoznaczne stanowisko sprawiało, że nie było wątpliwości, czym jest małżeństwo i rodzina i do czego są powołane. Papież nieustannie i z ogromną mocą głosił Bożą prawdę w życiu Kościoła i całych społeczeństw. Jego głos usiłowano uciszyć, dlatego targnięto się na jego życie. Mimo zamachu i trudnych doświadczeń Ojciec Święty nie lękał się głosić Ewangelii w świecie, podkreślając konieczność współpracy między rozumiem i wiarą, głosząc, że Kościół jest święty. Wyniósł na ołtarze wielu świętych i błogosławionych, dając do zrozumienia, że świętość nie jest mrzonką lub ideałem nie od osiągnięcia, ale rzeczywistością, do której można dojść dzięki otwarciu na Bożą łaskę.

Skąd u Karola Wojtyły taka moc i siła świadectwa oraz z czego wypływało zauroczenie jego postacią u młodych? Odpowiedź na to pytanie można odnaleźć w słowach Chrystusa wypowiedzianych do uczniów tuż przed męką: „Ja jestem krzewem winnym, wy latoroślami. Kto trwa we mnie, a ja w nim, ten przynosi owoc obfity”. Bóg obdarzył Karola Wojtyłę rozlicznymi zaletami i talentami, ale był on świadomy, że swej posługi pasterskiej nie może opierać tylko na tych darach. Wiedział, że bez Chrystusa nie może niczego uczynić i stąd jego codzienne wołanie: „Panie, kocham Cię!”. Jako pasterz budował wszystko w łączności z Chrystusem, nieustannie otwierając się na Jego miłość. Często widywano, jak się modlił, biorąc do ręki różaniec i jak szukał chwili, by adorować Chrystusa. Otwierał się na Boga także w chwilach zachwytu nad pięknem świata. Kochał góry i uwielbiał spędzać czas w miejscach mówiących o Bogu – Stwórcy piękna. Jeszcze bardziej łączył się z Jezusem, gdy z serdecznością zbliżał się do chorych, samotnych i biednych. Kochał młodych miłością na wzór Chrystusa: piękną, wymagającą, pełną ciepła i zaufania. Oni dostrzegali w nim ojca, który potrafi znaleźć drogę do ich serc. Święty Jan Paweł II był wszczepiony w Jezusa także wtedy, gdy spędzał dni i tygodnie w poliklinice w Gemelli. Nazywał to miejsce „trzecim Watykanem”, a swoją postawą uosabiał sowa św. Pawła: „Teraz raduję się, cierpiąc za was i w moim ciele dopełniam braki cierpień Chrystusa za Jego Ciało, którym jest Kościół”. Łączył swe cierpienia z męką Jezusa, by Kościół nie lękał się żyć Ewangelią. W Wielki Piątek przejmująco wtulił się w krzyż, gdy ludzie zgromadzeni w Koloseum rozważali ostatnie stacje Drogi krzyżowej. – Pozostał z nami jako nauczyciel prawdy przenikniętej miłością, apostołem miłości miłosierniej, świadkiem pokoju Chrystusowego, bo wszędzie, gdzie był, niósł pokój Zmartwychwstałego. W swoim życiu, tak głęboko wszczepionym w życie Jezusa, niósł najważniejsze i najpiękniejsze słowa, z jakimi Chrystus zwrócił się do apostołów, znajdujących się w Wieczerniku: „Pokój wam” – wspomniał ksiądz arcybiskup. Powiedział, że należy prosić, by św. Jan Paweł II był umocnieniem w dawaniu świadectwa prawdzie, miłości, pokoju i życia duchem Ewangelii.

AB, diecezja.pl

NaszDziennik.pl