logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: / Wikipedia

Różaniec modlitwą wszystkich

Czwartek, 19 maja 2022 (11:02)

Rozmowa z siostrą Wiolettą Ostrowską, asystentką generalną zgromadzenia sióstr loretanek.

22 maja 2022 roku będziemy świadkami beatyfikacji Pauliny Jaricot. To budzi radość wszytkich wierzących…

– Jako zgromadzenie sióstr loretanek, ale również jako redakcja miesięcznika „Różaniec” i jako Wydawnictwo Sióstr Loretanek ogromnie się cieszymy z beatyfikacji Pauliny Jaricot, do której się przygotowujemy duchowo. Beatyfikacji tej oczekiwaliśmy z moderatorami już bardzo długo, od kiedy zaczęły się tworzyć w Polsce struktury Stowarzyszenia Żywy Różaniec.

Paulina Jaricot stawała nam się coraz bardziej bliska ze swoim charyzmatem, aby uczynić Różaniec modlitwą wszystkich. Zachwycało jej piękne wyznanie, że wszystko, co otrzymała, było dzięki modlitwie różańcowej, a otrzymane łaski powodowały, że jej życie stawało się owocne. Różaniec rozpowszechniał się jako modlitwa wszystkich, a Paulina Jaricot określała się tylko jako iskra, która roznieca Boży ogień. Ta świecka osoba była niezwykle charyzmatyczna, bo przecież założyła tak wiele dzieł: od Dzieła Rozkrzewiania Wiary po Żywy Różaniec i jeszcze inne, które inicjowała, rozwijała, a później jakby traciła… Niesamowita osoba, która w Kościele odczytywała znaki czasu. Wprowadzała w życie, jak również jakby „wskrzeszała” różne wspólnoty, rożne dzieła – nie patrząc zupełnie na siebie, tylko na to, co ma się zadziać. Następnie jakby znikała, gdy już coś dobrze działało. Tak była prowadzona przez Boga.

 

Jakie znaczenie osobiście dla sióstr loretanek ma zbliżająca się beatyfikacja Pauliny Jaricot?

– Jako zgromadzenie widzimy niezwykłą spójność między ks. Ignacym Kłopotowskim a Pauliną Jaricot. Wydaje mi się też, że to jest taka wielka ciągłość. Nie żyli w tych samych czasach, natomiast ks. Ignacego Kłopotowskiego widzę jako tego, który kontynuował dzieło Paulity Jaricot tutaj w Polsce, jeżeli chodzi o róże Żywego Różańca.

Księdzu Ignacemu bardzo leżało na sercu, by tych, którzy byli w różach Żywego Różańca, formować. Od 1909 roku wydawał miesięcznik „Kółko Różańcowe”, które teraz kontunuujemy jako miesięcznik „Różaniec”. Paulina Jaricot od początku, kiedy w 1826 roku założyła Żywy Różaniec, wielką wagę przykładała do tego, by formować właśnie rodziny różańcowe. Pisała dużo okólników, listów. W ten sposób docierała do tych, którzy sięgali po różaniec, by modlić się codziennie jego dziesiątką, rozważać, medytować, co miesiąc zmieniając tajemnicę na kolejną.

Ksiądz Ignacy Kłopotowski jako duszpasterz zauważył, że to są grupy, to są wspólnoty w parafiach, że to jest niesamowita siła modlitwy osób stowarzyszonych, zjednoczonych na tej modlitwie. I ksiądz Ignacy też chciał ich formować właśnie poprzez wydawanie miesięcznika „Kółko Różańcowe”. Na łamach „Kółka Różańcowego” zamieszczał dużo tekstów formacyjnych.

To beatyfikacja, na którą długo oczekiwaliśmy, bo już Jan XXIII ogłosił heroiczność cnót Pauliny, a później oczekiwaliśmy na cud za jej wstawiennictwem. Mocno doświadczamy tego i przekonane jesteśmy z całego serca, że Żywy Różaniec to jest siła i zaplecze każdej parafii oraz proboszcza. To jest pomoc w apostolstwie.

Wystarczy nawet dziesiątka Różańca w zjednoczeniu, w duchowej łączności z innymi członkami wspólnoty i już wtedy uczestniczę w tych łaskach, w których uczestniczyłabym, odmawiając idywidualnie cały Różaniec. Dziesiątka odmawiana wspólnotowo ma wielką siłę, zwłaszcza odmawiana z namysłem, z rozważaniem tajemnic Jezusa, tajemnic Maryi. Warto rozważać całą historię zbawienia. Ksiądz Ignacy Kłopotowski mówił, że kiedy odmawia Różaniec, przypomina sobie historię miłości Pana Boga do niego. I staje się ponownie uczestnikiem tamtych wydarzeń.

Z kolei błogosławiony Karol de Foucauld, kiedy wymyślił różaniec dla Tuaregów, to uczył, by na małych koralikach odmawiali „Jezu mój, kocham Cię”, a na dużych koralikach między dziesiątkami „Jezu mój, kocham Cię z całego serca”. To tak naprawdę czysta Ewangelia.

O modlitwę na różańcu prosi także Maryja w objawieniach. Pokazuje, że jest on tak ważną modlitwą, że możemy wypraszać nim wiele łask i sami doświadczamy łask.

 

Beatyfikacja Pauliny Jaricot w naszych czasach ma znaczenie symboliczne…

– Tak. Te wszystkie trudne wyzwania, przed którymi stajemy, wydarzenia na Ukrainie, powodują, że gromadzimy się na Różańcu, prosząc o pokój. Każdy święty i błogosławiony jest tak naprawdę dany przez Pana Boga Kościołowi w konkretnym kontekście historycznym i społecznym. Paulina Jaricot jako świecka apostołka modlitwy różańcowej i misji – myślę, że w tym czasie jest nam bardzo potrzebna. Oprócz tego, że po Różaniec sięgamy z potrzeby serca, to też w tym roku świętujemy dużo rocznic misyjnych związanych z powstaniem np. Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary. W czerwcu planowany jest także II Ogólnopolski Kongres Różańcowy na Jasnej Górze.

Myślę, że Paulina Jaricot chce nam powiedzieć, że w jedności jest siła. Pokazuje Różaniec i misje jako jedno, ale też pokazuje, że na modlitwie różańcowej stajemy się jednością. Myślę, że może to być przesłanie. Poprzez to, że Kościół wynosi na ołtarze osobę świecką, jakby pokazuje nam, że każde powołanie jest ważne w Kościele – nie tylko kapłanów i sióstr zakonnych. Żyjący w świecie realizują konkretne dzieła, odczytują konkretne znaki czasu, by pełnić w tych czasach wolę Bożą w świecie. Świeccy też mogą być świętymi.

 

Zainteresowanie kołami różańcowymi rozwija się również dynamicznie wśród młodzieży…

 

– Istotnie. Dawniej koła różańcowe kojarzyły się dość długo z osobami 60 plus. Kiedyś się mówiło, że na koła różańcowe ma się jeszcze czas, że to jest modlitwa osób starszych. W tej chwili widzimy ogromną odmianę tego myślowego stereotypu. Już teraz nie zostawiamy na sam koniec życia wstąpienia do Żywego Różańca. Osobiście doświadczyłam spotkania z Różańcem Rodziców, czyli młodego Kościoła, który wręcz kwitnie. Tych róż Różańca Rodziców modlących się za dzieci powstaje bardzo dużo. Dwa miesiące temu mieli oni w polskim Loretto swoje pierwsze ogólnopolskie rekolekcje. Ich siłę, entuzjazm i świeżość apostolstwa, zapał – mogłam osobiście widzieć. Posługując w sanktuarium w Loretto koło Wyszkowa, osobiście też widziałam zainteresowanie tą kwestią wśród młodych.

Kiełkowała we mnie taka myśl i pragnienie w sercu, aby przypomnieć pielgrzymom, że ks. Jerzy Popiełuszko przyjeżdżał do Loretto, chciał też, by powstały dróżki różańcowe. W lutym i w marcu w czasie spotkań z młodymi na rekolekcjach w Loretto rozmawialiśmy o tym. Sporo osób odpowiedziało na to wezwanie do modlitwy różańcowej. Zapalone do tego młode osoby zaprosiły swoich kolegów i koleżanki i w tej chwili mamy tę różę różańcową już pełną. Młodzież się gorliwie modli, za nimi już pierwsze spotkanie formacyjne. Zgłaszają się kolejne osoby.

I tak w Loretto do tej pory powstały trzy żywe róże różańcowe: Matki Bożej Różańcowej, bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego i bł. ks. Jerzego Popiełuszki (dla młodzieży). Paulina Jaricot uczy nas, jak wielką wartością jest modlitwa na różańcu. Z tego względu delegacja sióstr loretanek będzie również osobiście obecna na jej beatyfikacji w Lyonie.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

APW

NaszDziennik.pl