logo
logo

Zdjęcie: Stowarzyszenie Pamieć i Tożsamość/ Inne

Pamiętają o męczennikach działdowskich!

Poniedziałek, 23 maja 2022 (15:53)

Rozmowa z Zenonem Gajewskim, prezesem Stowarzyszenia Odnowy Chrześcijańskiej „Pamięć i Tożsamość” w Działdowie 

Czym zajmuje się Stowarzyszenia Odnowy Chrześcijańskiej „Pamięć i Tożsamość”?

– Głównymi celami statutowymi stowarzyszenia są: edukacja historyczna, pielęgnowanie tradycji, kultury polskiej i patriotyzmu, propagowanie wartości chrześcijańskich oraz wspieranie inicjatyw mających na celu utworzenie miejsca pamięci narodowej na terenie dawnego niemieckiego obozu Soldau oraz Obozu Nakazowo-Rozdzielczego NKWD. Cele są realizowane na dwóch płaszczyznach. Pierwszą z nich jest autorski program edukacji historycznej pod nazwą: „Z historią na ty”, oraz projekt „Od koszar przez obóz do miejsca pamięci narodowej”, którego koordynatorem jest Andrzej Rutecki, wiceprezes stowarzyszenia. Realizujemy też projekt pt. „Martyrologium polskiego duchowieństwa katolickiego pod niemiecką okupacją”, którego celem jest przybliżenie sylwetek duchownych – więźniów i ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych m.in. Dachau, Auschwitz, Soldau czy Stutthof.

Kim byli męczennicy działdowscy?

– 11 lutego 1858 r. przyszedł na świat Antoni Julian Nowowiejski, syn Antoniego i Marianny. Święcenia kapłańskie otrzymał 10 lipca 1881 r. w Płocku. 

We wrześniu 1901 r. biskup płocki Jerzy Szembek mianował ks. kan. Nowowiejskiego rektorem Seminarium Duchownego w Płocku. 29 kwietnia 1908 r. Ojciec św. Pius X ogłosił prekonizację biskupa Nowowiejskiego na konsystorzu publicznym, a 12 czerwca Papież mianował prałata Antoniego Juliana Nowowiejskiego biskupem płockim. Tak więc ks. prałat Nowowiejski w wieku 50 lat i 27 lat kapłaństwa został ustanowiony przez Ojca św. Piusa X biskupem płockim. Służył Kościołowi i ludowi Bożemu najpierw w latach niewoli, potem w odrodzonej i wolnej Polsce, później również gdy nastały ciężkie lata niemieckiej okupacji, zdobywając uznanie i autorytet nie tylko w środowisku diecezjalnym.

Ksiądz bp Nowowiejski objął diecezję płocką w czasie, kiedy Kościół w Królestwie Polskim zaczął korzystać z większej wolności. Działalność biskupa rozciągała się na wiele płaszczyzn. Otaczał troską pasterską swoich diecezjan. Prowadził działalność naukową, liturgiczną oraz społeczno-oświatową. Ogromna aktywność i gorliwość przez cały okres posługi biskupiej zaowocowała nieprzeciętnymi dokonaniami. Troszczył się przede wszystkim o duchowieństwo i wiernych powierzonych jego pieczy, co było wyrazem najgłębszej miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny – nawet za cenę swojego życia. Biskup nie opuścił swojej owczarni. W czasie II wojny światowej nie wyjechał z Płocka i ze Słupna mimo takiej możliwości. Do końca był wierny. Za tę wierność i nieprzejednaną miłość do Kościoła poniósł śmierć męczeńską.

28 lutego 1940 r. wraz z ks. bp. Leonem Wetmańskim został aresztowany i wywieziony do Słupna. Przetrzymywano ich w budynku dawnej szkoły. 8 marca 1941 r. wraz z duchownymi diecezji płockiej został przewieziony do niemieckiego obozu śmierci Soldau w Działdowie. 

Pasterz diecezji płockiej, senior Episkopatu zakończył swoje ziemskie życie w nieludzkich warunkach, w niemieckim obozie eksterminacyjnym Soldau w Działdowie o cechach obozu koncentracyjnego. Założony przez Niemców, był miejscem niszczenia polskich elit politycznych, polskiej inteligencji, w tym duchowieństwa katolickiego. Wierny Bogu i Ojczyźnie oddał swe życie w niemieckim obozie Soldau w Działdowie.

Arcybiskup został zamęczony prawdopodobnie 28 maja 1941 r. Miejsce jego pochówku do dziś nie jest znane. Jeden z więźniów obozu niemieckiego w Działdowie powiedział po śmierci ks. abp. Nowowiejskiego: „Śp. arcybiskup Nowowiejski zostawił po roku pamięć w obozie działdowskim, że umarł jako biskup godny imienia Polaka i jako męczennik za Chrystusa i Ojczyznę, wzniósłszy się ponad doczesność duchem ofiary i bezgranicznej wierności. Powtarzano z ogromnym zachwytem i uznaniem o godnej postawie biskupa patrioty i męczennika”.

Natomiast droga do świętości Leona, późniejszego kapłana i biskupa męczennika, rozpoczęła się 10 kwietnia 1886 r. w Żurominie. Rodzice, Adam i Kordula z d. Chądzyńska, ochrzcili swojego syna 18 kwietnia w parafii w Lubowidzu. 23 czerwca 1912 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Nowowiejskiego. 7 września 1918 r. otrzymał od ks. bp. Nowowiejskiego nominację na profesora ascetyki i mistyki oraz ojca duchownego w płockim seminarium. Ojciec Leon obejmował duchową opieką kleryków, posługiwał im w konfesjonale, prowadził konferencje i rekolekcje – należał do najbardziej wszechstronnych rekolekcjonistów Polski międzywojennej. W wyniku starań ks. bp. Nowowiejskiego nominacja ks. Leona Wetmańskiego została ogłoszona przez Papieża Piusa XI 19 grudnia 1927 r. Ksiądz Leon został sufraganem płockim i otrzymał tytularne biskupstwo w Kamako w Armenii. 22 kwietnia 1928 r. odbyła się uroczystość konsekracji bp. Wetmańskiego w płockiej katedrze.

We wspomnieniach prof. Klemensa Jędrzejewskiego, który zarysowuje portret błogosławionego biskupa i męczennika, czytamy: „Pracowitość zdyscyplinowana, pobudzona ambicją osiągnięć. Intelektualizm odtwórczy. […] Niechęć do tytułów, odznak, krytyczny stosunek do popularnych autorytetów […]. Ideał – mniejsze środowisko, nieduże grono, możność kontynuowania kontaktów osobistych w obranym kierunku. Ład w organizowaniu życia codziennego […]. W mowie – unikanie frazesów, czasami brak przejrzystego planu, widoczna, zniewalająca szczerość, wybuch liryzmu, gdy chodzi o przykłady z życia Pana Jezusa, matki Boskiej, Świętych. […] Negatywny stosunek do słabostek nałogu, marnowania czasu drogiego, do wystawnej gościnności, pochlebstwa. Ucieczka do kontemplacji melodii, do lektury. Tęsknota do uczuć rodzinnych, znajdująca swój wyraz w stosunku do sióstr, do starców, opuszczonych.”

W 1941 r. ks. bp Wetmański został osadzony w niemieckim obozie śmierci, gdzie został zamęczony przez niemieckiego okupanta. Prawdopodobnie został zamordowany wraz z innymi kapłanami, kiedy likwidowano pozostałych przy życiu więźniów, po epidemii tyfusu w lipcu i sierpniu 1941 r. Oficjalne zawiadomienie władz niemieckich podało datę zgonu na dzień 10 października 1941 r.

Bardzo interesującą postacią jest bł. s. Maria Teresa Kowalska. Siostra Maria Teresa Kowalska urodziła się w Warszawie 19 września 1902 r. w rodzinie zateizowanej. Mimo takiej sytuacji już od młodych lat prowadziła głębokie życie pobożne, np. należała do wielu bractw, m.in. Szkaplerza Niepokalanego Poczęcia Serca Jezusowego, Żywego Różańca, Matki Bożej Dobrej Śmierci czy Apostolstwa Chorych. W wieku 13 lat przystąpiła do I Komunii św. 23 stycznia 1923 r. wstąpiła do zakonu Mniszek Klarysek Kapucynek w Przasnyszu (klasztor klauzurowy). 12 sierpnia 1923 r. rozpoczęła nowicjat, przyjmując imię Maria Teresa od Dzieciątka Jezus. Główną motywacją życia klauzurowego było pragnienie zadośćuczynienia Bogu za niewiarę własnej rodziny. Śluby wieczyste złożyła 26 lipca 1928 r. Była osobą otwartą na wszystkich i wszystko. Swoją pracowitością i postawą zjednywała sobie zaufanie. Cieszyła się dużym szacunkiem i uznaniem ze strony przełożonych i sióstr. Pełniła kolejno różne obowiązki: furtianki, zakrystianki, bibliotekarki, mistrzyni nowicjatu i radnej w zarządzie monasteru: „Pomimo wątłego zdrowia posługi te spełniała z wielkim poświęceniem i radością. Wobec sióstr była łagodna i delikatna, bezpretensjonalna i zawsze wdzięczna, o wielkiej kulturze ducha”. Na krzyżu w swojej celi w klasztorze napisała: „Cicho, cichuteńko, bo mój Jezus kona”. W koszarowej celi wspólnie z siostrami s. Maria Teresa odmawiała modlitwę brewiarzową, Różaniec Święty, odprawiała Drogę krzyżową, medytacje. W ten sposób siostry próbowały przetrwać bestialskie warunki. Po miesiącu pobytu stan chorej na gruźlicę s. Marii Teresy Kowalskiej pogarszał się z dnia na dzień. Potworny głód, brud, brak wody do ugaszenia pragnienia i potrzeb higienicznych, przy coraz częstszych krwotokach (nawrót gruźlicy), brak opieki lekarskiej powodowały, że bardzo cierpiała, lecz cierpienia znosiła cierpliwie. Leżąc na ziemi, świadoma bliskiej śmierci mówiła: „Ja stąd nie wyjdę, swoje życie poświęcam, żeby siostry mogły wrócić”. Wiedziała, że umiera, co jakiś czas pytała opatkę: „Mateczko, długo jeszcze? Czy prędko umrę? Tak długo?... Gdzie mój Różaniec? Swoim pogodzeniem się ze śmiercią, z wolą Bożą budowała na duchu uwięzione z nią siostry”. Jej ostatnimi słowami były: „Przyjdź, Panie Jezu”. Zmarła w nocy 25 lipca 1941 r. o godz. 3.30. Jej ciało zabrano dopiero o godz. 15.00. Prawdopodobnie spoczęła w jednej z masowych mogił, niedaleko Działdowa. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Śmierć s. Marii Teresy wywarła duże wrażenie na przebywających w tej samej celi siostrach. Dwa tygodnie po śmierci s. Marii Teresy Kowalskiej, 7 sierpnia 1941 r., zostały zwolnione z obozu i wywiezione w okolice Suwałk. W przekonaniu sióstr ofiara cierpienia i męczeńskiej śmierci błogosławionej wyjednała im to rychłe uwolnienie, tak jak obiecała przed śmiercią.

W jaki sposób kultywują Państwo pamięć o męczennikach działdowskich?

– Co roku organizujemy konferencję historyczną w rocznicę męczeńskiej śmierci bł. abp. Antoniego Nowowiejskiego. Przygotowaliśmy dwie publikacje: „Niemieckie i sowieckie zbrodnie na ziemi działdowskiej 1939-1945” oraz „Świadkowie prawdy. Duchowni katoliccy w niemieckim obozie Soldau w Działdowie”, mamy na swoim koncie dwie wystawy poświęcone duchownym w niemieckich kacetach. Wyprodukowaliśmy film o niemieckim obozie Soldau.

Jaki jest program obchodów 81. rocznicy ich śmierci?

27 maja 2022 r. odbędzie się konferencja historyczna pt. „To nie była wojna, to była zbrodnia. Polska pod niemiecką i sowiecką okupacją”, (transmisja wydarzenia on-line przez portal Moje Działdowo.pl i na stronach organizatorów). Będzie ona miała miejsce wMuzeum Pogranicza w Działdowie, ul. Zamkowa 12. Otwarcia konferencji i przywitania zaproszonych gości dokona Patryk Kozłowski, dyrektor Muzeum Pogranicza w Działdowie.

Referaty wygłoszą:

Dr Witold Wybult – „Urodziłem się w niewoli i w niewoli umrzeć muszę” – życie, posługa i męczeństwo abp. A. J. Nowowiejskiego, biskupa płockiego (1908-1941);

Dr Jan Hlebowicz – Między „traumą obozu” a „potrzebą stabilizacji”. Duchowni katoliccy – byli więźniowie niemieckich obozów koncentracyjnych w ruchu księży „patriotów” (na przykładzie Okręgowej Komisji Księży województwa gdańskiego 1949-1956);

Dr Adam Matyszewski – „Błogosławiony ks. abp Antoni Julian Nowowiejski, nauczyciel patriotyzmu”;

Ks. dr Robert Ogrodnik – „Lux in tenebris lucet”. Rzecz o bł. s. Marii Teresie Kowalskiej;

Krzysztof Filip – „Obóz filtracyjny NKWD w Działdowie w świetle materiałów śledczych OKŚZpNP w Gdańsku. Na przykładzie losów osób deportowanych z powiatu starogardzkiego na Pomorzu Gdańskim;

Bartosz Januszewski – „Należy zezwolić jedynie na szkoły podstawowe...”. Eksterminacja przedstawicieli polskiej nauki i szkolnictwa wyższego w latach 1939-1945 (wybrane przykłady).

Podsumowania i zamknięcia konferencji dokona Andrzej Rutecki, wiceprezes Stowarzyszenia „Pamięć i Tożsamość”.

28 maja na terenie obozu Soldau w Działdowie przy ul. Grunwaldzkiej 5 o godz. 11.00 zostanie odprawiona uroczysta Msza św. Później nastąpi złożenie wieńców przed pomnikiem-obeliskiem. Uroczystości poprowadzi kpt. Łukasz Węglewski z Wojskowego Centrum Rekrutacji w Olsztynie. Asystę wojskową i poczet flagowy wystawi 9. Batalion Dowodzenia w Olsztynie. Delegacje organizatorów złożą wiązanki kwiatów w miejscach martyrologii na terenie powiatu działdowskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl