logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czas na mądry wybór

Sobota, 13 października 2018 (02:35)

Za tydzień wybierzemy radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów. Oddajemy w ich ręce na cztery lata niemałą władzę i spore pieniądze.

 

Kandydaci przekonują nas, że to oni będą najlepszymi gospodarzami naszych miast i wsi. Mówią o drogach, mostach i wysypiskach śmieci. Czytając ich programy pełne obietnic, zastanówmy się jednak, jakimi są ludźmi. Wybory samorządowe nie są bynajmniej „neutralne” moralnie i odpolitycznione.

Przyjrzyjmy się, jaki jest światopogląd kandydatów, nie bójmy się pytać ich o wartości, które wyznają. O stosunek do ideologii gender, do sztucznego zapłodnienia czy postkomunistycznego dziedzictwa. Nie wierzmy deklaracjom, które gotowi są składać. Nie dajmy się nabrać na ich rzekomą religijność, pokazywanie się na uroczystościach kościelnych czy w towarzystwie duchownych. Raczej sprawdzajmy ich dotychczasowe działania i osiągnięcia. Weryfikujmy dokładnie, komu gotowi jesteśmy zaufać. Patrzmy nie tylko na nazwiska liderów, ale też na całe listy i stojące za nimi grupy. Często są to egzotyczne koalicje z udziałem środowisk skrajnych lub skompromitowanych. Bezpartyjne szyldy nierzadko ukrywają dobrze znanych lokalnych polityków wstydzących się swoich barw partyjnych. Niepokoi na przykład obecność lewicowego Piotra Guziała u boku kandydata PiS na prezydenta Warszawy Patryka Jakiego.

Lokalni politycy mają wpływ na wiele kwestii, o których mniej mówi się w kampanii. Nie tylko wyremontują szkołę, ale mogą też w niej urządzić genderowe zajęcia za nasze pieniądze, jak to się stało w Gdańsku. Mogą tolerować bluźniercze przedstawienia, jak w Warszawie. Mogą oddać publiczną przestrzeń działaczom homoseksualnym, jak w Poznaniu. Mogą z pieniędzy publicznych zacząć refundować in vitro, co ma miejsce w wielu polskich miastach. Mogą aprobować obsceniczne homoseksualne parady albo użyć dostępnych środków prawnych, by je zablokować. To oni wreszcie decydują o nazwach ulic i o pomnikach, o programach domów kultury, większości teatrów, muzeów i galerii. Organizują publiczne imprezy, występy, konferencje, przyznają dotacje organizacjom pozarządowym. Kto zyska ich przychylność, otrzyma oficjalne poparcie i dofinansowanie z naszych podatków, a kto zostanie sam z własnymi problemami? Zdecyduje sejmik, radny, burmistrz – ten, którego wybierzemy 21 października.

Musimy podjąć konieczny wysiłek, by oddać głos mądrze i roztropnie, a obywatelskie sumienie Polaka i osoby wierzącej nie wyrzucało nam zaniedbania i braku odpowiedzialności.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik