logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Warto gotować z sercem!

Środa, 7 listopada 2018 (23:57)

Rozmowa z s. Teresą Pachnik ze Zgromadzenia Sióstr Służek NMP Niepokalanej, propagatorką zdrowego żywienia.

Od lat znana jest Siostra z audycji kulinarnych w Radiu Maryja i poniedziałkowych przepisów „Naszego Dziennika” – „Gotujemy z siostrą Teresą”. Kiedy odkryła Siostra pasję gotowania?

– Będąc w Rwandzie, pracowałam z kobietami – matkami, które przyprowadzały swoje pociechy, często chore na awitaminozę. A skąd ta choroba? Bo mamy nie urozmaicały codziennej diety. Ten kraj tysiąca wzgórz jest gorący i można cały czas coś mieć w polu, w ogrodzie. Powstało pytanie, dlaczego nie można ubogacić posiłków, robiąc coś nowego, coś innego. To, czego nie znały panie, powoli wprowadzałyśmy i tak powstawały pomysły na nowe, pełnowartościowe posiłki, bogate w witaminy.

Kto był dla Siostry pierwszym wzorem, nauczycielem sztuki kulinarnej?

– Pan Bóg, bo zachwyciłam się dobrodziejstwami, które nas otaczają, zapraszając do korzystania z nich. Bóg, który jest tak bardzo wspaniałomyślny, sam sieje, sadzi… My nie sadzimy, a możemy korzystać z Jego Dobroci, Miłości, Opatrzności. Obdarował nas tyloma darami, jak: zioła, drzewka owocowe, dzikie krzewy, grzyby, jagody, borówki, żurawina i inne. Tyle rzeczy można z nich przygotować. A nie sięgać po jakieś sztuczne wytwory, po których najczęściej chorujemy i wtedy dopiero rozpaczliwie szukamy, co naturalnego może pomóc – jakie zioło, jaki owoc.

Pamięta Siostra swoje pierwsze największe sukcesy i porażki kulinarne?

– Największe sukcesy to takie, kiedy domownikom lub gościom smakuje posiłek, jedzą z radością, robią dokładki i wtedy, kiedy proszą o przepisy. Porażki były na początku często, gdy coś się nie udało, wtedy powstawały nowe pomysły i była przeróbka na coś innego. Ważne jest, aby się nie załamywać, nie siadać i płakać, bo „czarny” się z tego cieszy. Rada jest jedna – trzeba poprosić Matkę Bożą o nowy pomysł lub św. Martę, to naprawdę działa. Wtedy jeszcze szybciej robimy coś innego, coś nowego. I jest radość.

Dlaczego warto gotować w domu, a nie jeść np. na mieście?

– Po pierwsze: nie wiemy, co jemy, tylko widzimy, że jest pięknie przystrojone, ale czy zdrowe? My też możemy dekorować talerze i będą nam rodzić się nowe pomysły, apetyty na lepsze danie. W domu jest przytulnie, ciepło, znajomo, możemy spokojnie rozmawiać, rozwiązywać problemy na bieżąco. Jednocześnie jest to wielki przywilej, że możemy uczyć dzieci gotować, zapraszać do pomocy. Im wcześniej, tym lepiej, bo gdy wyfruną kiedyś z domu, będą miały odwagę naśladować rodziców. Żony powinny zapraszać również mężów do pomocy w kuchni. Jest zwyczaj tak robić w Wigilię, a czemu nie można robić tego na co dzień? Tak bardzo ciągle się spieszymy, ale dokąd? Gdy nie ma współpracy, tracimy cierpliwość do samych siebie. Dom jest najważniejszy, jest naszym gniazdem, powinien być pełen radości. Po latach z radością będziemy do niego wracali, jak ptaki. Bierzmy przykład z przyrody.

Jakie znaczenie ma, Siostry zdaniem, wspólne spożywanie posiłków, w gronie rodziny, przyjaciół?

– Najpiękniejsze słowa związane z rodziną to miłość, przebaczenie, jedność. W rodzinie powinna być wspólna modlitwa, posiłki, dialog. Tak tworzy się wspólnota rodzinna, więź i umiejętność bycia razem. W jedności jest siła, już każdy maluch to wie. Gdy wspólnie jemy, jest miło, dzieci uczą się od rodziców wielu rzeczy, a rodzice widzą, jak ich pociechy rosną, co mówią, czym żyją… Po prostu jesteśmy razem, uzupełniamy się i widzimy potrzeby innych. Są słowa „dziękuję”, „przepraszam”, „proszę”. W restauracjach na mieście nam służą, w domu służymy jedni drugim.

I wielu z nas z pewnością podtrzymuje ten dobry zwyczaj. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, przygotowując w domu posiłki?

– Na to, co i gdzie kupujemy. Nie kupujmy rzeczy przetworzonych, gotowych, półproduktów. Naprawdę opłaca się gotować w domu. To zmniejsza ryzyko chorób oraz dolegliwości alergicznych. Kupujmy produkty surowe, proste. Sposób przygotowania też powinien być prosty. Starajmy się krótko gotować czy smażyć. Dobrze jest korzystać z przygotowanych przez siebie kompozycji przypraw do danych dań. Trzeba zwrócić uwagę na urozmaicenie i świeżość, by dostarczyć organizmowi wszystkich potrzebnych składników. Dawniej mama ugotowała ziemniaki okraszone słoniną, do tego podając ogórek kiszony swojej roboty. Albo ugotowane żeberka w krupniku czy kaszę jaglaną okraszoną skwarkami ze słoniny i boczku lub kaszę na mleku, kaszę gryczaną ze zsiadłym mlekiem, a dlaczego dziś nie ugotować zdrowej kaszy? Mleko było prawdziwe, od krowy, a nie zabielona woda. Pamiętamy, jak to smakowało? Na pewno i dziś będzie smakowało, gdy włożymy nasze dobre chęci, swoją miłość, serce, radość. Apetyty, ale też wdzięczność domowników za dobre obiadki będą rosły.

Smak potraw, nawet tych prostych, podkreślają właściwie dobrane zioła i przyprawy. Jakie Siostra szczególnie poleca?

– Najlepsze są te świeże, z ogródka czy z doniczki. Oczywiście podstawą są sól i pieprz, które dodaje się zwykle pod koniec gotowania, np. zup czy rosołu. Natomiast do mięsa sól i pieprz dodaje się razem z ziołami do marynaty lub naciera się nimi. Suszone zioła możemy kupić na targu czy wysuszyć je sami. Nie kupujmy gotowych. Jeśli kupujemy zioła w sklepie, to najlepiej, aby były to torebki z poszczególnymi ziołami, a nie ich mieszanki. W domu możemy samodzielnie je połączyć, dobierając zależnie od potrawy, którą chcemy przyrządzić.

Może Siostra podać jakiś przykład?

– Na przykład do mięsa drobiowego świetnie pasuje przygotowana w domu mieszanka z ziół prowansalskich, czosnku niedźwiedziego, bazylii, majeranku, imbiru, cynamonu, soli i pieprzu, czerwonej słodkiej papryki, kurkumy, koperku. Do mięsa czerwonego zaś (dziczyzna, wołowina, wieprzowina): świeży czosnek, estragon, gałka muszkatołowa, grzyby suszone, owoce jałowca, kminek, kolendra, liść laurowy, majeranek, rozmaryn, śliwki suszone, ziele angielskie, cząber, pieprz ziołowy, pieprz czarny, sól. Z kolei do zup możemy przygotować teraz jesienią własną wegetę marynowaną z solą lub mrożoną. Na tarce jarzynowej ścieramy 1 kg marchewki, 600 g korzenia pietruszki, 2 pęczki posiekanej natki pietruszki, 1 pora, 2 selery. Wszystko mieszamy, pakujemy w małych porcjach do torebek lub wymieszane z solą w słoiki. Przechowujemy w lodówce lub w zimnym pomieszczeniu. Można także kupić na jarmarku suszone warzywa i zemleć je w młynku do kawy, dodając suszony lubczyk, pietruszkę i kurkumę. Natomiast do ryb polecam przyprawę z kopru, estragonu, majeranku, rozmarynu, oregano, kolendry, soli, pieprzu, cytryny.

To wszystko brzmi smacznie i zdrowo. A jak przygotować coś smacznego w domu, gdy – na co uskarża się wielu z nas – mamy mało czasu?

– Zacznijmy w sobotę, gdy większość z nas ma jednak więcej czasu. Przygotujmy bulion z mięs: wołowiny, drobiu czy innych, gotując 4 godziny, następnie po 3 godzinach dodajmy całe warzywa. Gotujmy na wolnym ogniu, by wydobyć smak i by rosół nie był mętny. Dla warzyw wystarczy 1 godzina. Można później wykorzystać je na sałatkę, a gorący rosół rozlać do czystych słoików litrowych, szybko zakręcić (same się zawekują) i mamy gotowe buliony na następne dni. Przychodzimy z pracy i jest rosół w słoiku! Dodajemy ugotowany ryż czy makaron i gotowe. Albo taka zupa: wrzucamy 3 łyżki kaszy jaglanej, 2 łyżki domowej wegety, gotujemy 20 minut i jaglanka jest gotowa. Oczywiście pamiętamy o przyprawach. Mięso, które chcemy zrobić na obiad, a mamy je w zamrażarce, powinno być podzielone na porcje przed zamrożeniem. Jeśli chcemy smażone, wkładamy je do letniej wody, w ten sposób szybo się rozmrozi. Wystarczy jedno jajko rozkłócić, zanurzyć kotlety w jajku, w panierce i wrzucić na gorącą patelnię, smażąc z obydwu stron. To jest gotowanie szybkie i zdrowe. Jeśli mamy jeszcze w słoiku domową sałatkę z kapusty czy buraczki z cebulą i papryką, to będą one świetnym dodatkiem do mięsa.

A co możemy podać na błyskawiczny deser?

– Chociażby ciastka biszkoptowe z bananem, jabłkiem czy ananasem. Wystarczą 2 jajka, oddzielamy żółtka od białek i ubijamy białka na sztywno, dodając żółtka, po 1 łyżeczce cukru zwykłego i wanilinowego, 2 łyżki mąki i delikatnie mieszamy. Rozgrzewamy patelnię z olejem, kładziemy łyżką małe porcje ciasta, na nie plasterki owoców, a po chwili przewracamy na drugą stronę. Smażymy na średnim ogniu, by nie spalić, ale upiec. Gotowe przekładamy na talerz i posypujemy cukrem pudrem. Naprawdę jest wiele sposobów na szybki obiad, potrzeba tylko dobrej woli, a pomysły rodzą się wraz z rosnącym apetytem.

Komu szczególnie zadedykowałaby Siostra najnowszą książkę „Co dziś na obiad?”?

– Wszystkim, którzy chcą gotować dla siebie i swoich bliskich. Zwłaszcza dla Czytelników „Naszego Dziennika”, dla całej Rodziny Radia Maryja, słuchaczy i sympatyków porad kulinarnych.

Dziękuję za rozmowę.

Monika M. Zając

Aktualizacja 8 listopada 2018 (09:07)

Nasz Dziennik