logo
logo

Zdjęcie: FACEBOOK KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH W SZCZECYNIE/ -

Kobiety z inwencją

Poniedziałek, 13 kwietnia 2020 (18:10)

Koła gospodyń wiejskich od kilku lat przeżywają renesans

Historia działalności kół gospodyń wiejskich w Polsce sięga drugiej połowy XIX wieku. Pomysłowość kobiet niezmiennie pozytywnie zaskakuje, jest świadectwem, jak wiele można zrobić dla innych.

Od niespełna dwóch lat koła gospodyń wiejskich stały się autonomicznymi jednostkami zarejestrowanymi w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Do 1 marca bieżącego roku było zgłoszonych 8 tys. 996 kół działających na terenie całej Polski. Mogą one liczyć też na środki finansowe z Agencji. Kwota 3 tys. zł przysługuje kołom liczącym do 30 członków, 4 tys. tym do 75 osób, a liczniejsze mogą dostać 5 tys. zł. Funkcjonowanie kół uregulowała ustawa o kołach gospodyń wiejskich z listopada 2018 roku. Po II wojnie światowej miały one struktury ogólnopolskie, związane były z kółkami rolniczymi. Dziś nie ma już zjazdów na poziomie wojewódzkim czy krajowym.

Pomoc dla potrzebujących

Koło Gospodyń Wiejskich w Kijowcu ma długą historię. Jednak od 6 lat działa prężniej. Kiedy Małgorzata Lisowska została sołtysem w Kijowcu, wstąpiła do tamtejszego koła na zaproszenie ówczesnej przewodniczącej. Nasza rozmówczyni dzieli się, że mając już dorosłe dzieci, może sobie w końcu pozwolić na działalność społeczną. – Lubię pomagać ludziom i angażować się na rzecz innych, to moje drugie życie. Od 31 marca podjęłam wyzwanie i zaczęłyśmy w naszym kole gospodyń szyć maseczki. Lokal udostępnili nam strażacy. Maseczki nie mają ceny, przekazujemy je za dowolną opłatę, a cały dochód przekażemy na rzecz hospicjum w Licheniu, w którym kilka z nas stara się pomagać – opowiada Małgorzata Lisowska, z zawodu krawcowa.

Kobiety używają swoich maszyn – dwie szyje, jedna kroi materiał, a inna pakuje. Wspiera je też druh z ochotniczej straży pożarnej, który umieszcza w opakowaniach instrukcje obsługi. (Kiedy powstawał artykuł, gospodynie wyposażyły w maseczki już panie z miejskiego ośrodka pomocy społecznej oraz firmę budowlaną).

Gospodynie co roku podejmują ciepłym posiłkiem pielgrzymów podążających z Gdańska na Jasną Górę. A w lipcu dla sołectwa Kijowiec organizują festyn z loterią, z której zyski przeznaczają na zakup żywności dla pątników.

 

W trosce o najmłodszych

Koło Gospodyń w Ignatkach na Podlasiu powstało w grudniu 2018 roku z inicjatywy Bożeny Jabłońskiej, która zawodowo jest dyrektorem Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska w Białymstoku. Ma jednak ogromną motywację, by wspólnie z sąsiadkami robić coś dla innych, a szczególnie najmłodszych. W minione wakacje koło w Ignatkach zorganizowało pięciodniowe półkolonie dla 15 dzieci.

– Mój główny zamysł był taki, by dzieci oderwać od środków masowego przekazu – komputera i telefonu – oraz nauczyć spędzać ze sobą czas. Pierwszego dnia dzieci były niezadowolone z tych zasad, ale następnego już żadne nie protestowało. Tego typu działalność jest potrzebna – dzieli się Bożena Jabłońska. Ma świadomość, że podczas wakacji czy ferii dzieci, dopóki rodzice nie wrócą z pracy, siedzą całe dnie przy komputerze. Sama wychowała troje dzieci i wie, jakiego wysiłku wymaga zorganizowanie czasu najmłodszym w wakacje, gdy nie działają szkoły i przedszkola.

– Nie jest tajemnicą, że dzieciom robi się ogromną krzywdę, pozwalając przez tyle godzin bez ograniczeń korzystać z urządzeń elektronicznych. Pokłosiem tego jest tak duży wysyp chorób psychicznych już u 13-, 14-latków. To problem nowy i duży – podkreśla pani Bożena.

Panie z koła gospodyń podczas swoich urlopów codziennie przez osiem godzin organizowały czas podopiecznym, by poznali, jak kolorowy i piękny może być świat bez smartfona i komputera. Oprócz zajęć artystycznych i sportowych w świetlicy czy na boisku była też zabawa i edukacja w terenie. Najmłodsi odwiedzili m.in. papugarnię, centra zabaw (również te edukacyjne), byli w teatrze. Zdobywali też wiedzę w Uniwersyteckim Centrum Przyrodniczym w Białymstoku, które jest jednocześnie placówką muzealną. W jedno popołudnie do uczestników kolonii przyjechali sarmaci w historycznych strojach z epoki. To była szczególna lekcja historii.

Udział w półkoloniach był bezpłatny. Koło Gospodyń Wiejskich z Ignatek środki na ich organizację zdobyło w drodze konkursu organizowanego przez Ośrodek Wspierania Organizacji Pozarządowych.

– Po półkoloniach jeden z chłopców, będący ich uczestnikiem, gdy mnie zobaczył, spytał od razu: „Pani Bożenko, kiedy robimy podchody”? Chciałam dać dzieciom trochę podwórkowej radości i powiem, że dałam, bo teraz odbieram telefony od rodziców z pytaniami, czy znowu coś planuję na lato. Taka reakcja daje bezcenną satysfakcję – dzieli się Bożena Jabłońska i ma nadzieję, że jeszcze uda jej się zorganizować półkolonie w tym roku.

Ale to niejedyna inicjatywa, jaką KGW z Ignatek podejmuje. W listopadzie kobiety uczyły się robić wiązanki na groby na uroczystość Wszystkich Świętych, a w grudniu własnoręcznie przygotowywały ozdoby na Boże Narodzenie.

Spod rąk gospodyń wychodzą istne cuda. Ich koło zostało docenione. Znalazło się w gronie 9 zaproszonych przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi, by w marcu w stolicy innych uczyć rękodzieła. Prace podziwiał sam prezydent Andrzej Duda. Instruktaż robienia wielkanocnych ozdób udzielany przez panią Bożenę można też obejrzeć na jej facebookowym profilu i w kalendarzu rolników.

 

Integrują społeczność

Koło Gospodyń Wiejskich w Szczecynie (gmina Gościeradów w województwie lubelskim) działa bardzo aktywnie od 2015 roku. Osiemnaście kobiet inwencją i energią stara się wspierać rozwój swojej wsi.

– Co roku piszemy projekty na dofinansowanie naszego koła zarówno ze środków gminnych, jak i unijnych. Z funduszy rządowych zakupiłyśmy stroje i doposażyłyśmy dom ludowy, w którym mogą spotykać się mieszkańcy. Wraz z radą sołecką, gminą i stowarzyszeniem wyremontowaliśmy dom ludowy, na którego wyposażeniu jest profesjonalny sprzęt – dzieli się Krystyna Krzyszkowska, która na co dzień pracuje w szkole jako nauczyciel języka angielskiego. Z inicjatywy rodziców, mieszkańców i nauczycieli w Szczecynie powstało też Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Szczecyn, które od 2011 roku jest organem prowadzącym tamtejszą szkołę. Stowarzyszenie współpracuje również z kołem gospodyń, szczególnie przy organizacji większych imprez i uroczystości.

Mieszkańcy Szczecyna od lat obchodzą smutną rocznicę pacyfikacji swojej wsi. 2 lutego 1944 roku Niemcy wymordowali 287 mieszkańców, doszczętnie spalili także wszystkie zabudowania – szkołę i 142 gospodarstwa z inwentarzem. Co roku 2 lutego w parafialnym kościele celebrowana jest Msza św. za pomordowanych, a uczniowie z miejscowej szkoły przedstawiają krótki montaż słowno-muzyczny upamiętniający tamte wydarzenia.

Koło gospodyń też angażuje się w te uroczystości. A w ostatnim roku znalazło się także w gronie organizatorów (wspólnie z urzędem marszałkowskim, urzędem gminy i Stowarzyszeniem) obchodów 12 lipca Dnia Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej, przygotowując przyjęcie dla mieszkańców i gości.

– Co roku aktywnie włączamy się również w przygotowanie Rajdu Pamięci cc. mjr. Leonarda Zub-Zdanowicza ps. „Ząb”, który odbywa się w maju na Wólce Szczeckiej – mówi Krystyna Krzyszkowska.

Wspólne spotkania bardzo integrują lokalną społeczność. Kobiety na wsi nie zawsze mają okazję, by spotkać się w ciągu tygodnia i porozmawiać. Wynika to z licznych obowiązków w gospodarstwach, zarówno tych domowych, jak i rolnych. Koła gospodyń powoli to zmieniają.

W tym roku kobiety z KGW w Szczecynie zorganizowały zabawę noworoczną – „choinkę”, a także „ostatki”. Był to dla wszystkich szczególnie radosny czas. Wiele osób starszych pierwszy raz po latach mogło na takich zabawach potańczyć. Odbyły się także warsztaty kosmetyczne, podczas których można było skorzystać z różnych zabiegów. Zainicjowane zostały spotkania z rehabilitantem, raz w tygodniu przyjeżdża np. masażysta.

Koło co roku organizuje też dzieciom jednodniowe spotkania wakacyjne w postaci wspólnych zabaw na boisku czy wyjazdów. Kiedy gospodynie przygotowują dla uczestników zdrowe, regionalne posiłki, najmłodsi mają w tym czasie zajęcia sportowe z animatorami-wolontariuszami. Specjalnością regionu jest kapusta kiszona pieczona w piecu i piróg z kaszą gryczaną.

W swojej działalności panie nie zapominają o kultywowaniu tradycji ludowych. Co roku biorą udział w gminnym „święcie pieroga” w Suchodołach czy obchodach Dni Dziedzictwa na Łanach w gminie Gościeradów. Na Niedzielę Palmową szykują palmy, a na dożynki wiją wieńce.

Teraz gospodynie chcą zorganizować Święto Rodziny, podczas którego oprócz wspólnego stołu, grillowanych przysmaków mają odbyć się zawody sportowe i zabawy dla każdej grupy wiekowej.

– Naszym celem jest integracja międzypokoleniowa. W grupie można bardzo wiele zrobić. Mamy motywację do działania, koło gospodyń integruje naszą wieś i motywuje kobiety do aktywności w wielu dziedzinach życia – podkreśla Krystyna Krzyszkowska.

Spotkania kół gospodyń wiejskich bardzo łączą lokalną społeczność, rodzą przyjaźnie oparte na działaniu. A jak pokazują konkretne przykłady, wspólnie, mając do siebie wzajemne zaufanie, można zawsze zrobić znacznie więcej niż w pojedynkę. Zazwyczaj w każdym środowisku znajduje się ktoś z pewną charyzmą i inwencją, kto motywuje innych do czynienia dobra.

KarolinaGoździewska

Nasz Dziennik