logo
logo

Zdjęcie: FOT. ADOBE STOCK/ Inne

Rolnictwo bez chemii

Poniedziałek, 30 sierpnia 2021 (07:23)

Aktualizacja: Poniedziałek, 30 sierpnia 2021 (09:18)

Ekologizacja unijnego rolnictwa według Zielonego Ładu i radykalne obniżenie – aż o 50 proc. do 2030 roku – stosowania chemicznych pestycydów wymuszają już dzisiaj szukanie alternatywnych rozwiązań zastępujących „chemię” w rolnictwie.

To zadanie dla ministerstwa rolnictwa i podległych mu służb doradczych, żeby pilnie przekazać rolnikom informacje o niechemicznych sposobach prowadzenia gospodarstw. Tej wiedzy nie przekażą przedstawiciele koncernów chemicznych.

Zabójcze substancje

Nazwa „pestycydy” powstała z połączenia dwóch słów łacińskich: pestis – zaraza, pomór, caedo – zwalczam, niszczę, czyli pestycydy to substancje służące zabijaniu. Dzielimy je na herbicydy – do zwalczania chwastów, zoocydy – najczęściej do niszczenia owadów, a także fungicydy – grzybobójcze i bakteriobójcze.

Te zabójcze substancje to zazwyczaj sztuczne związki syntezy chemicznej o dość skomplikowanym wzorze. W celu ocieplenia wizerunku tej grupy producenci tychże związków, czyli międzynarodowe koncerny chemiczne, zamiast zabójczego słowa pestycydy zaczęli propagować inne, przyjazne i ciepłe określenie – środki ochrony roślin. Dziś powszechnie używa się tej drugiej nazwy, co nie zmieniło przeznaczenia tych substancji. Środki ochrony roślin nie chronią rośliny. Niszczą patogeny, a poprzez opryski wnikają w roślinę, zatruwając ją i pośrednio dostają się do organizmu człowieka. Rośliny, takie jak np. sałata, ogórek, pomidor, składają się w ponad 90 proc. z wody, w której „pływają” pestycydy, jeśli potraktowano te warzywa chemicznymi opryskami.

Substancje zwane środkami ochrony roślin negatywnie działają na opryskiwaną roślinę uprawną. Spotkałem się z pracą naukową na temat działania herbicydu służącego do zwalczania chwastów w pszenicy. Przeprowadzono proste doświadczenie polowe, w którym łan pszenicy podzielono na trzy części: pierwszy – bez jakichkolwiek zabiegów odchwaszczających, drugi – oprysk herbicydem i trzeci – ręczne wyplewienie pszenicy z chwastów, jak powszechnie stosowano kilka wieków temu. W efekcie najniższy plon uzyskano na części bez odchwaszczania, czego należało się spodziewać. Zdecydowanie wyższy był na części z zastosowanym herbicydem, ale najwyższy plon otrzymano z pszenicy ręcznie oplewionej. Wyniki wskazały, że herbicyd działa negatywnie również na roślinę uprawną mimo zapewnień producenta o jego nieszkodliwości.

Drogi Czytelniku! Więcej można przeczytać w papierowym  wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej  TUTAJ.

Prof. Jerzy Szymona

Nasz Dziennik